Pozornie atakowanie Niemców, „tęczowych” czy Unii Europejskiej jest modne. Pozornie politycznie się opłaca. W czasie uruchomionej już kampanii wyborczej robi to konsekwentnie Jarosław Kaczyński. Buduje sylogizm; opozycja to wróg suwerenności, bo opowiada się za tęczową Unią, a Unia to tradycyjnie wrodzy nam Niemcy. Realne polityczne ryzyko dla kraju, któremu przeciwstawić się może w trosce o los nas – Polaków – tylko PiS.
Skoro takie poglądy głosi Kaczyński, to trzeba iść mu w sukurs – główkuje organizator marszów narodowców Robert Bąkiewicz, haniebnie wykorzystując do tego obchody Powstania Warszawskiego. Brunatny tłum wlokący się za Bąkiewiczem skanduje: „precz z Unią”, choć nie jest jasne, czy to postulat polexitu, likwidacji samej Unii czy też zwykła moskiewska prowokacja (zapewne wszystko razem).