Nie chodziło rzecz jasna o nazwisko, tylko o narodowość. Białorusinka bądź Białorusin. Nie potrafiliśmy oderwać się od pomysłu wskazania kogoś, kto by symbolizował słuszny bunt tak bliskiego nam narodu. Nie mam wątpliwości, że taki wybór poparłby sam zmarły 20 lat temu Redaktor paryskiej „Kultury". W jego myśli bowiem i dziedzictwie nie było ważniejszej sprawy niż związki wolnej, demokratycznej ojczyzny z wywodzącymi się z jagiellońskiego dziedzictwa sąsiadami. Zbuntowana Białoruś przywracająca biało-czerwono-białą flagę z herbem Pogoni byłaby mu, urodzonemu w Mińsku, szczególnie bliska.