Reklama

Michał Szułdrzyński: Kto nie chce, by Polska dostała pieniądze z KPO

Politycy opozycji nie mogą oczekiwać, że Komisja Europejska będzie ich wyręczać w tym, co jest ich zadaniem: przekonywanie Polaków do zmiany sympatii, wygranie wyborów i zmiana władzy w Polsce.
Rząd liczy, że jeszcze w tym roku uda się uzyskać 4,2 mld euro, czyli niemal 20 mld zł

Rząd liczy, że jeszcze w tym roku uda się uzyskać 4,2 mld euro, czyli niemal 20 mld zł

Foto: AdobeStock

„UE udaje, że PiS spełnił warunki uruchomienia KPO, a PiS udaje naprawę sądownictwa. UE robi to w uznaniu niezwykłej solidarności Polaków z Ukrainą. PiS chciałby na tym ugrać fundusz wyborczy, ale daleko do pieniędzy i wyborczego przekrętu” – napisał w niedzielę w mediach społecznościowych były komisarz unijny, a dziś polityk PO Janusz Lewandowski.

Z kolei na drugiej stronie „Gazety Wyborczej” wybitny prawnik Wojciech Sadurski w poniedziałek pisze: „na ile w Komisji przeważy desperacka chęć, by dostać jakikolwiek pretekst dla uznania, że Polska – w odróżnieniu od Węgier, które po agresji Putina na Ukrainę stały się europejskim pariasem – jest OK i pieniądze mogą zostać wreszcie odblokowane. Jeśli stanie się to drugie, będzie to nie tylko akt hipokryzji i oportunizmu, ale przede wszystkim pokaże, że polscy obrońcy praworządności, a w szczególności niezależni sędziowie i garstka odważnych prokuratorów, nie liczą się i można ich rzucić na pożarcie. Wtedy może się okazać, że wcale nie warto aż tak walczyć o miejsce Polski w Unii – w takiej Unii”.

Zabookuj najlepsze treści na wakacje!

Skorzystaj z promocji wakacyjnej i zyskaj dodatkowe drukowane magazyny: Nauka i Historia.

Twoje rzetelne i obiektywne źródło najważniejszych informacji z Polski i ze świata.

Promocja dotyczy subskrypcji RP.PL na rok.

Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama