Statystyki dotyczące demografii to tylko lustro rzeczywistości. Odbijają fakty, ale niekiedy na ich podstawie można przewidzieć trendy. Obraz przełomu ostatniego roku nie tylko w Polsce jest dramatyczny. W wielu krajach dotkniętych zarazą liczba zgonów zdecydowanie przewyższa liczbę urodzeń. W od dawna dotkniętej kryzysem Japonii bije się na alarm. Milionowi zgonów towarzyszyło w zeszłym roku tylko 800 tys. urodzeń. W Europie klęska demograficzna straszy od dawna. Jeszcze przed pandemią, w 2019 r., na 28 krajów Unii przyrost populacji, czyli pozytywny bilans urodzeń, odnotowywało tylko 12 krajów. Negatywny – aż 16. W największym z nich – Niemczech – urodziło się tylko 778 tys., podczas gdy zmarło 940 tys. osób.