Reakcje na wyrok Trybunału Sprawiedliwości UE, który stwierdził, że polskie przepisy o odpowiedzialności dyscyplinarnej sędziów są niezgodne z unijnym prawem, to sygnał, że obóz władzy idzie na zwarcie z Brukselą. Intrygujące, że decyzję TSUE tym samym językiem komentowali zarówno sprawca całej awantury, minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro, jak i premier Mateusz Morawiecki, który miał ratować relacje z Unią. Zdaniem premiera wyrok dyskryminuje Polskę, która wprowadziła podobne mechanizmy co Hiszpania i Niemcy (to nie do końca prawda). Ziobro również oburzał się na kolonialne traktowanie Polski, u którego podstaw leży segregacja państw na lepsze i gorsze. Grzmiał, że to wyrok na polityczne zamówienie z Brukseli. Politycy Zjednoczonej Prawicy najwyraźniej liczą, że odwołanie się do suwerenności przyniesie im sympatię u wyborców.