Błaszczak zapewnił, że morale strzegących granicy żołnierzy jest wysokie, bo ich odwiedził w czwartek. - Zjadłem z nimi kolację, bo chciałem zweryfikować to co można przeczytać na niektórych portalach lub usłyszeć od pewnego emerytowanego generała - mówił szef MON. Na uwagę dziennikarza, że chodzi o gen. Mirosława Różańskiego, byłego dowódcę generalnego sił zbrojnych, który sugerował, że na granicy jest problem z wyżywieniem żołnierzy, Błaszczak odparł, „nie chcę nawet wymieniać nazwiska tego typa". - Posługuje się insynuacjami, wpisuje się w politykę dezinformacyjną, która jest prowadzona przez reżim Łukaszenki, to zachowanie niegodne oficera polskiego - dodał. Nazwał takie działanie „ciosem w plecy polskim żołnierzom". Stwierdził że „wyżywienie żołnierzy jest dobre, jest go na tyle dużo, że nawet nie jest w pełni wykorzystywane. Warunki są godne, polepszamy te warunki".

„Typami, którzy się skradali" nazwał też dziennikarzy, którzy kilka dni temu zostali brutalnie zatrzymani i przeszukani przez żołnierzy poza strefą stanu wyjątkowego.

Opozycję nazwał zdrajcami. No bo jak inaczej zinterpretować słowa: „przedstawiciele opozycji w naszym kraju, którzy wietrzyli szansę, że rząd upadnie, a oni przy wsparciu zewnętrznym obejmą w naszym kraju władzę". - Takie scenariusze już były w Polsce w XVIII wieku - mówił.

PiS ciągle apeluje do tzw. totalnej opozycji, o to, aby za coś przeprosiła i uderzyła się w pierś. Dzisiaj można zaapelować o to samo do Błaszczaka.

Na szczęście siłą rozpędu nie nazwał „typami", ani zdrajcami hierarchów kościelnych, ale chyba niedużo brakowało. Zapytany przez prowadzącego wywiad, o apele dotyczące pomocy humanitarnej dla osób na granicy i zorganizowanie 21 listopada ogólnopolskiej zbiórki funduszy w kościołach o co zaapelował przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski abp Stanisław Gądecki stwierdził: - Ja bym prosił tych ludzi, jeśli są tacy wrażliwi, to niech skierują się do przedstawicieli Białorusi, Białoruś to przecież państwo. Niech się skierują do funkcjonujących na terenie Białorusi organizacji (...) to jest właściwy kierunek – odpowiedział.

PiS ciągle apeluje do tzw. totalnej opozycji, o to, aby za coś przeprosiła i uderzyła się w pierś. Dzisiaj można zaapelować o to samo do Błaszczaka. Nie dość, że opowiadał na pytania dziennikarza w sposób wyjątkowo schematyczny, powielając uproszczenia i stereotypy, to w zwykły sposób obrażał też ludzi – dziennikarzy, wojskowych i hierarchów kościelnych.

Wierzę, że taka postawa nie może być normą w kierownictwie PiS, bo przecież tej partii zależy, aby jednoczyć społeczeństwo w obliczu zagrożenia zewnętrznego. Wydaje się, że PiS jest świadomy, że nie służy nam polaryzacja, bo doskonale ją wykorzystują przeciwnicy państwa polskiego w zakrojonej na szeroką skalę wojnie informacyjnej.

A może jednak się mylę, bo jestem, cytując Błaszczaka, po prostu zwykłym „typem".