Podczas negocjacji Krajowego Planu Odbudowy Polska zobowiązała do likwidacji Izby Dyscyplinarnej. PiS przeprowadził badania własnego elektoratu, by upewnić się, że jego wyborcy nie mają nic przeciw takiemu ruchowi. I choć duża część wyborców tej partii oczekuje od niej twardego kursu wobec Brukseli, nie uważa ona równocześnie, by ID była czymś na tyle ważnym, by był sens za to ginąć. Dlatego też zarówno prezes PiS, jak i premier Mateusz Morawiecki ogłosili, że są gotowi Izbę zmienić. Cele tu są dwa: po pierwsze by zlikwidować przeszkodę w porozumieniu się z Brukselą, a przynajmniej zdeeskalować napięcie. Po drugie naprawić obecną sytuację, w której sądownictwo dyscyplinarne nie działa.