Politycy powinni porządnie zarabiać. Osoby podejmujące decyzje wpływające na życie milionów obywateli muszą mieć wynagrodzenie proporcjonalne do wagi odpowiedzialności, jaka na nich ciąży. Wszyscy o tym doskonale wiedzą – zarówno liderzy partyjni, jak i szeregowi posłowie. Ale właśnie dlatego przez lata było inaczej. Trzy lata temu Jarosław Kaczyński podjął populistyczną i cyniczną decyzję o obniżeniu uposażeń polityków, gdy wybuchł skandal z premiami, które przyznała ministrom – i sobie samej – premier Beata Szydło, ta, która z mównicy sejmowej krzyczała „wystarczy nie kraść" albo „praca, pokora i umiar", choć dziś te słowa brzmią jak największa drwina z „dobrej zmiany". Widząc oburzenie opinii publicznej, Kaczyński postanowił ukarać całą klasę polityczną, forsując ustawę o obniżeniu uposażeń parlamentarzystów i samorządowców. Obłudnie jeszcze dodawał, że do polityki nie idzie się po pieniądze.