Smutne jest, że 20 lat po odzyskaniu przez Litwę niepodległości, sześć lat po wstąpieniu przez nią do Unii Europejskiej i NATO – prawie wszyscy obecni w litewskim Sejmie posłowie wspierają projekt nacjonalistów. Opowiadają się za pomysłem z epoki, gdy polskość mogła się niewielkiemu narodowi wydawać zagrożeniem. To nie tylko uderzenie w mniejszość polską, która sto razy już słyszała obietnice, że sprawa nazwisk zostanie załatwiona po jej myśli. A trzeba przypomnieć, że pisownia nazwisk jest najmniej ważnym problemem – znacznie poważniejsze są powolna likwidacja polskiego szkolnictwa i kłopoty ze zwrotem ziemi.