Gdy poseł Gowin podjął się prac nad ustawą bioetyczną, wskazywano, że Platforma chce potwierdzić swój status zwolenników „katolicyzmu łagiewnickiego”. Kompromis między zwolennikami in vitro a Kościołem pokazałby PO jako partię łączącą tradycjonalizm z nowoczesnością. Gowin wydawał się na tyle wpływowym politykiem, by narzucić partii swój projekt. A jako szef katolickiego pisma „Znak” i człowiek o znakomitych relacjach np. z kardynałem Stanisławem Dziwiszem miał przynajmniej ograniczyć sprzeciw Kościoła. Jednak wiadomo już, że mimo warunkowego poparcia ze strony abp. Józefa Życińskiego projekt nie uzyska akceptacji episkopatu. A uważany za potencjalnego sojusznika Gowina abp Dziwisz skrytykował metodę in vitro.