Reklama

Polska i Rosja w rocznicę katastrofy smoleńskiej

Nikt nikogo niczym nie zaskoczył, w Smoleńsku i Katyniu było spokojnie i zwyczajnie.

Aktualizacja: 11.04.2011 20:27 Publikacja: 11.04.2011 20:19

Stosunki polsko-rosyjskie ani się nie polepszyły, ani nie pogorszyły, nie było przełomowych wypowiedzi. Prezydentom Polski i Rosji udało się obejść problem tablicy na lotnisku w Smoleńsku, z której w przeddzień ich wizyty zniknął jeden napis, a pojawił się drugi. Oba nieuzgodnione z drugą stroną.

Nie ma nic zaskakującego w tym, że Dmitrij Miedwiediew nie chciał składać kwiatów w miejscu katastrofy smoleńskiej pod tablicą z polskim napisem wspominającym o sowieckiej zbrodni ludobójstwa. Ale zdjęcie jej w ostatniej chwili, przy pierwszych gościach uroczystości katyńskich, wygląda jak test na to, na ile można sobie pozwolić z Polakami.

Dobrze, że prezydenci chcą, aby uzgodniono napis akceptowalny dla obu stron. Wiemy, jaki napis nie jest akceptowalny dla Kremla, bo taki właśnie został zdjęty. Nie ma jednak powodu, by szukając kompromisu, strona polska nie mówiła, że dla niej zbrodnia katyńska była ludobójstwem. Bo celem Katynia było zniszczenie elit okupowanej przez Sowietów części Polski, a tak można interpretować definicję słowa "ludobójstwo".

Nie bał się użyć tego określenia prezydent Aleksander Kwaśniewski na inną długo skrywaną zbrodnię z czasu drugiej wojny, mord na Wołyniu. Mówił o tym w 2003 roku w Porycku, dzisiejszej ukraińskiej Pawliwce, a obok niego stał prezydent Ukrainy Leonid Kuczma. Może kiedyś prezydent Komorowski wypowie podobne słowa o Katyniu, a obok niego będzie stał prezydent Miedwiediew lub prezydent Putin. I będzie to do przyjęcia dla obu stron.

Na razie Kreml nie jest gotów do wysłuchania takiej wypowiedzi, nie mówiąc o napisie na tablicy pamiątkowej. Ale to nie znaczy, że Polacy mają z góry zakładać, że rosyjska wrażliwość jest ważniejsza niż polska. Albo że to Polsce powinno bardziej zależeć na pojednaniu z Rosją niż odwrotnie.

Reklama
Reklama

Polska powinna być równie pragmatyczna jak Rosja. Emocje, teatralne gesty, okrzyki zachwytu i potępienia polscy politycy muszą zostawić aktorom i reżyserom. A sami powinni walczyć o prawdę historyczną, o polskie interesy i realizować polską rację stanu.

Komentarze
Michał Szułdrzyński: Kandydat Kaczyńskiego na premiera tym razem nie uratuje partii. Raczej pogłębi jej kryzys
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Komentarze
Artur Bartkiewicz: Czy Karol Nawrocki zmusi nas do zmiany konstytucji?
Komentarze
Łukaszenko upokorzony przez Trumpa. Wcześniej uległ Putinowi?
Komentarze
Jerzy Haszczyński: Rada Pokoju Trumpa na razie skupiona na niekontrowersyjnym celu, na Strefie Gazy
Materiał Promocyjny
Presja dorastania i kryzys samooceny. Dlaczego nastolatki potrzebują realnego wsparcia
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama