Laureat Złotej Ryby (Nagroda im. Macieja Rybińskiego dla najbłyskotliwszego felietonisty) nie musi się bać niżej podpisanego. I te spory nie wejdą nam w krew. Zwłaszcza na drugiej stronie "Rzeczpospolitej".
Ale tym razem odniosę się do jego minirecenzyjki serialu "Czas honoru". Mazurek nań narzeka i przyznaje, że zasiada przed telewizorem co tydzień. Ja tak samo – klnę na zbyt papierowe postaci i mało prawdopodobne sytuacje. I denerwuję się, kiedy ci papierowi bohaterowie są zagrożeni. Obciążeni dziesiątkami grzechów scenarzyści muszą mieć jednak jakiś dar boży.