Krzysztof Gawkowski: Nasz priorytet to nadrobić czas stracony w ostatnich latach

AI coraz bardziej nas otacza i musimy mieć przepisy, które będą ją regulować, dadzą poczucie bezpieczeństwa w zarządzaniu wszystkimi procesami sztucznej inteligencji. Chcemy przyjęcia tej regulacji, która pozwoli wzmocnić polski i europejski rynek, żeby obywatel czuł się na nim bezpieczny – mówi Krzysztof Gawkowski, wicepremier, minister cyfryzacji.

Aktualizacja: 29.01.2024 11:48 Publikacja: 29.01.2024 03:00

Krzysztof Gawkowski

Krzysztof Gawkowski

Foto: Fotorzepa, Jakub Czermiński

Jakie pan wyznacza priorytety dla Ministerstwa Cyfryzacji na tę kadencję?

Rola cyfrowego państwa rośnie i cały czas będzie rosła. Nowe technologie w życiu człowieka będą miały coraz większe znaczenie – w codziennym funkcjonowaniu, pracy, w zakresie zdrowia, edukacji, polityk społecznych, ale także realizacji usług i wsparcia ze strony administracji na każdym szczeblu. Coraz więcej osób korzysta z rozwiązań cyfrowego świata, który coraz bardziej wypełnia naszą rzeczywistość. Dziś wyzwania dla Polski to wyzwania cyfrowej dekady, czyli horyzontu co najmniej do roku 2030. Nie projektujemy więc zmian legislacyjnych na jedną kadencję. Myślimy o takich, które będą unowocześniane, dostosowywane do szybko zmieniającej się rzeczywistości, ale będą stanowić pewną „pałeczkę sztafety cyfrowej”. Bo tak traktuję nasze działania w resorcie od połowy grudnia. Chcemy, żeby następcy, kimkolwiek będą, mieli możliwości dalszego rozwoju cyfrowego państwa.

Jeden z głównych priorytetów ministerstwa, to nadrobić czas stracony w ostatnich latach. Chodzi tu o implementacje regulacji UE, które są w toku albo już powinny być w Polsce przygotowane, ale poprzednicy nic w tej sprawie nie robili. A także o regulacje, które sami będziemy projektować i wskazywać jako główne kierunki rozwoju.

Chciałbym też unowocześnienia w obszarze usługowym, szczególnie koncentrując się na aplikacji mObywatel. Musi ona oferować więcej udogodnień w środowisku cyfrowym państwa. To wymaga większej koordynacji z innymi ministerstwami, większego zaangażowania Rady ds. Cyfryzacji i Komitetu Rady Ministrów ds. Cyfryzacji. Potrzebujemy większej interoperacyjności między resortami, pełnomocników cyfrowych w ministerstwach. To państwo skalowane tak, by cyfryzacja dotyczyła każdego obszaru jego funkcjonowania.

Czytaj więcej

Błędy cyfryzacji zagrożeniem dla naszych danych

Jakie unijne akty będą wdrożone jako pierwsze?

Ustawa o prawie komunikacji elektronicznej, która będzie implementowała Europejski Kodeks Łączności Elektronicznej. Mamy tu bardzo duże opóźnienie, co wynikało z kwestii politycznych. Do projektu dodano m.in. tzw. przepisy „lex pilot”. Poprzednia władza chciała mieć kontrolę nad pilotem obywatela, na co nie można było pozwolić. Na pewno „lex pilot” z projektu wypadnie. Chcemy też się zająć kontrowersyjnymi regulacjami, w szczególności dotyczącymi uprawnień służb i rejestracji danych – bo to też było błędnie zaprojektowane. To jest pierwsza ustawa, którą złożyliśmy do wykazu prac Rady Ministrów – już w tamtym roku.

Co ma się zmienić w uprawnieniach służb?

Nie chcemy, żeby w Polsce było prawo, które pozwala inwigilować obywatela. My rozumiemy – tak się to przyjmuje w Europie – że cyfryzacja ma pomagać człowiekowi i jednocześnie go zabezpieczać. Nie poprzez szpiegowanie, zbieranie danych, które później w jakiś sposób trafią w ręce służb, albo nie wiadomo, kto je przetwarza i do czego są wykorzystywane. Służby są od tego, żeby chronić obywatela, a nie żeby obywatela szpiegować. Przepisy, które na to pozwalają, powinny zostać wygumkowane ze wszystkich aktów, nad którymi pracujemy.

Jestem zwolennikiem tego, żeby służby specjalne miały nad sobą odpowiedni nadzór, który będzie pozwalał ujawniać, kogo inwigilowały, jeżeli te dane po jakimś czasie nie są już wykorzystywane, np. w celach procesowych – bo to kwestie otwartości na obywateli i ich wiedzy. Ale nie wiem dziś, czy znajdzie się taka większość, która doprowadzi do tych zmian, bo w umowie koalicyjnej tego nie mamy. Będę przekonywał moich partnerów, że przejrzystość działania służb, jeśli chodzi np. o podsłuchy, powinna być większa, o czym też mówiło wiele NGO. Tak by obywatel nie bał się, że ktoś słucha jego rozmów czy czyta jego SMS-y.

Jakie jest stanowisko Polski w sprawie aktu o sztucznej inteligencji, nad którym kończą się prace legislacyjne w UE?

Chcemy, żeby ten akt był jednym z kluczowych elementów działania resortu na rok 2024. Zdajemy sobie sprawę, że AI coraz bardziej nas otacza i musimy mieć przepisy, które będą ją regulować, dadzą poczucie bezpieczeństwa w zarządzaniu wszystkimi procesami sztucznej inteligencji. Przygotowujemy właśnie ostateczną opinię do AI Act. Na pewno chcemy przyjęcia tej regulacji, która pozwoli wzmocnić polski i europejski rynek, żeby obywatel czuł się na nim bezpiecznie. Powinien mieć świadomość, że są sfery życia, które z użycia sztucznej inteligencji są wyłączone – np. sterowanie sygnalizacją świetlną czy wodociągami. To są obecnie systemy wysokiego ryzyka, za takie powinny być uznane. Oczywiście jestem całkowicie przeciwny temu, żebyśmy dopuszczali jakikolwiek scoring społeczny, taki jak chiński system, który kategoryzuje obywateli według przyznanych im punktów. Musimy o tym przypominać, bo w Polsce mało o tym rozmawialiśmy. Jestem zwolennikiem tego, by AI doregulowywać, a nie deregulować i mówić, że ona sama się doreguluje. Bo to zawsze źle się kończy.

O danych osobowych, przed RODO, a wcześniej przed dyrektywami UE mówiono, że są wspaniale chronione. Ale zdarzało się, że nasze dane mogły być znalezione na śmietniku. Gdybyśmy nie mieli RODO i jego implementacji z 2020 r., to można by było czytać nasze PESEL-e, numery telefonów, łączyć je w pary, analizować i algorytmy na to nakładać. Prywatne dane każdego byłyby ujawnione w sieci.

W jaki sposób MC może wspierać prezesa UODO i jak będzie wyglądać ta współpraca?

Urząd Ochrony Danych Osobowych to ważne miejsce na mapie polskiej cyfryzacji. Ministerstwo zajmuje się przygotowaniem legislacji dotyczącej ochrony danych osobowych, ale nie prowadzi nadzoru nad UODO. Jestem już po pierwszej rozmowie z nowym prezesem i mam wrażenie, że rozumiemy się bez słów co do kierunków, celów i formatu jego prac. Będę chciał ze wszelkich sił pomagać w przygotowaniu wspólnych przepisów, też w lobbowaniu większego budżetu dla UODO. Urząd Ochrony Danych Osobowych w Ministerstwie Cyfryzacji będzie miał przyjaciela, nie wroga. Przed nami skonsultowanie wejścia w życie DSA oraz Aktu o zarządzaniu danymi (DGA). To rozporządzenia UE i będą bezpośrednio stosowane, ale konieczne jest przyjęcie odpowiednio sformatowanych przepisów krajowych. Uruchomiliśmy już punkt informacyjny w portalu danych, gdzie realizujemy obowiązki wynikające z DGA.

Kiedy te projekty zostaną złożone w Sejmie?

Najpierw muszą trafić na wykaz prac legislacyjnych Rady Ministrów. Kończymy już prace nad prawem komunikacji elektronicznej. I on w najbliższych miesiącach trafi do Sejmu – myślę, że jeszcze w pierwszym kwartale. Podobnie z ustawą implementującą DSA, która też jest bardzo ważna. To jest zmiana myślenia strategicznego o tym, jak ma wyglądać państwo w obszarze walki z dezinformacją i fake newsami. Ma też nareszcie nałożyć na wielkich operatorów obowiązki w tym zakresie. Do lutego musimy zdecydować, kto będzie krajowym koordynatorem. Proponujemy, aby był to prezes Urzędu Komunikacji Elektronicznej. Gdy przyszedłem do urzędu, powiedziałem, że będę chciał wprowadzać w każdej sprawie konsultacje społeczne – i będziemy je organizować. Trzeci element planu na ten rok to implementacja dyrektywy NIS-2 i zmiany w Krajowym Systemie Cyberbezpieczeństwa. Tu procedura będzie najdłuższa, dlatego projektu można spodziewać się w drugim półroczu. Przypominam, że przepisy te miały być uchwalone od 2019 r. Tu też nic przez cztery lata nie zrobiono.

Wspomniał pan o walce z dezinformacją w ramach wdrażania DSA. Niedawno apelował o to RPO. Jakie są tu planowane rozwiązania?

Po pierwsze, na poziomie informowania ludzi i uodpornienia społeczeństwa, czyli tzw. higiena cyfrowa. Po drugie, trzeba przyjąć przepisy, które przekładają na operatorów odpowiedzialność za weryfikację treści – to zakłada implementacja DSA. I po trzecie, rozsądek, który sami musimy wykazywać w czytaniu treści. Nie jesteśmy w stanie przepisem wyeliminować tego, że różnego rodzaju dezinformacje będą się pokazywały. I dlatego w ramach Ministerstwa i NASK-u prowadzimy monitoring przestrzeni informacyjnej, by te wątki dezinformacyjne identyfikować i jednocześnie wspierać podmioty publiczne w przeciwdziałaniu takim treściom. Prowadzimy kampanie edukacyjne dla młodszego i starszego pokolenia dotyczące tego, jak z dezinformacją walczyć. Pomagamy samorządom terytorialnym, administracji rządowej, żeby te fake newsy eliminować z życia społecznego. Program zostanie rozszerzony o szkolenia certyfikowane przez NASK jeszcze w tym półroczu. Chcemy też, żeby obywatele umieli rozróżniać dezinformacje podsuwane im przez różnego rodzaju osoby, które chcą na tym skorzystać. Na przykład prowadzimy kampanię walki ze SMShingiem, tzn. SMS-ami, które zawierają fałszywy link, który przekierowuje do innej strony. To też jest dezinformacja, która poprzez wprowadzanie w błąd obywatela służy kradzieży jego danych lub pieniędzy.

Czytaj więcej

Nowa funkcja w mObywatelu. Ministerstwo chce wdrażać nasze pomysły

Czy jest planowane kolejne rozszerzenie mObywatela o nowe funkcjonalności?

Chcemy rozwijać mObywatela, bo usługa, z której Polska może być dumna i które dają poczucie bezpieczeństwa, pozwala na swoim urządzeniu szybko i skutecznie załatwić konkretne spawy. Już 16 milionów ludzi korzysta z mObywatela, co czyni go jedną z najbardziej popularnych aplikacji rządowych w Europie. Chcemy m.in. wdrożyć wsparcie przy kolizjach i oświadczenia sprawcy tzw. stłuczki. To by ułatwiało życie i temu, który spowodował wypadek, i temu, który musi załatwić sprawy związane z ubezpieczeniem. Najczęściej ludzie się zatrzymują, spisują oświadczenia i trwa to bardzo długo. Chcemy też poszerzać zakres „Mojej firmy”, jeśli chodzi m.in. o wyświetlanie informacji o jednoosobowych działalnościach gospodarczych. Pojawią się też nowe funkcjonalności, będzie można np. sprawdzić w aplikacji informacje dotyczące swoich dzieci, których potrzebujemy, bo np. musimy zgłosić PESEL dziecka. Jesteśmy przed dyskusją o tym, jak skutecznie zapewnić interoperacyjność dzienniczków szkolnych, bo są różne ich rodzaje i w różny sposób przez to dane są przekazywane. Co do dalszej przyszłości, chcielibyśmy zapewnić, żeby w tej kadencji udało się zrealizować rejestrowanie samochodu przez internet – tak by wydziały komunikacji w urzędach pustoszały, bo zamiast stać w nich po kilka godzin, będzie można w łatwy sposób i czytelnie zrobić to przez internet. Trwają prace nad płatnościami i funkcjonalnościami, które mają w tym kierunku pójść. Pracujemy też nad nowymi dokumentami w mObywatelu – liczymy, że np. uda się w końcu dopiąć sprawę legitymacji radców prawnych i aplikantów radcowskich. Chcemy też, żeby była dostępna legitymacja osoby z niepełnosprawnością.

Pod koniec poprzedniej kadencji ówczesny minister cyfryzacji zabiegał o wprowadzenie ustawy o ochronie najmłodszych przed szkodliwymi treściami w internecie.

Jestem tatą trójki dzieci. Wiem doskonale, że sieć może wpływać na stan i rozwój psychiczny i fizyczny małoletnich. Jestem orędownikiem tego, by stworzyć takie bezpieczne środowisko cyfrowe, internetowe, które będzie dzieciom dawało poczucie bezpieczeństwa i szanse rozwoju i nie będzie doprowadzało do tego, że mają kontakt z jakimiś nielegalnymi albo nieodpowiednimi treściami. Jestem chętny do spotkań i rozmów z organizacjami pozarządowymi i społecznikami, którzy mają różne pomysły na to, jaki powinien być format skutecznego państwa w ochronie małoletnich. Trzeba działać wielowektorowo, tzn. w procesie cyfryzacji, edukacji i zdrowia.

Innym pomysłem w zeszłej kadencji, który wzbudził wiele kontrowersji, było utworzenie centralnej bazy danych zbieranych przez biegłych rewidentów w ramach audytu. Samorządy prawnicze zwracały jednak uwagę, że mogło to zagrażać tajemnicy zawodowej. Czy jest planowany powrót do tego pomysłu, czy ostatecznie go zarzucono?

Dostaliśmy bardzo wiele uwag, jak taką bazę należałoby prowadzić. Wciąż jest więcej pytań, niż odpowiedzi. W tej sprawie dużo mówiona, ale mało robiono. Nie można powiedzieć, by ten projekt był dobrze przygotowany. Wpłynęły też opinie w Krajowej Izby Doradców Podatkowych, Biura Rzecznika Małych i Średnich Przedsiębiorców i innych instytucji, które wskazały, że ten kierunek nie był najlepszy. Na razie konsultacje są dalekie od zakończenia, ale daleki jestem od stwierdzenia, że to był dobry pomysł. Jestem w ministerstwie ponad miesiąc i wiele spraw wymagało naprawdę pilnego rozwiązania. Nie było żadnych dokumentów z prac nad wdrożeniem DSA i DGA, żadnych planów na „Cyfrową dekadę”. Wciąż więc na razie wychodzimy z chaosu który zastaliśmy, zamiast przedstawiać plan na całe cztery lata, jednak równolegle nad nim pracujemy.

Najbardziej widocznym przejawem tego chaosu były e-Doręczenia. W ostatniej chwili przesunięto je najpierw o 3 tygodnie, a potem do października 2024 r. Czy tym razem uda się zdążyć w terminie?

Poprzednia ekipa mówiła, że projekt jest już skończony i świetnie dopracowany. Po wyborach okazało się, że tak nie jest i trzeba było przesunąć wdrożenie o kolejne tygodnie, a potem zmieniać ustawę w trybie pilnym. I to już zrobiliśmy my. Ten projekt był zabagniony do kwadratu, więc przesunięcie na październik daje niezbędny czas. Mamy świadomość systemowych błędów popełnionych w ostatnich miesiącach: brak komunikacji, problemy techniczne, nieelastyczny system. Jesteśmy na etapie analizy i porządkowania całego procesu. Najważniejszy jest dla nas komfort obywateli i przedsiębiorców w załatwianiu sprawy. Chcemy wdrażać e-Doręczenia i dotrzymać terminu, ale mamy świadomość ile trzeba nadrobić. Trwają procesy naprawcze i koordynacyjne w jednostkach odpowiadających za wdrożenie systemu. Najważniejsze jest ułożenie współpracy z głównym operatorem, czyli Pocztą Polską, ale trzeba poczekać aż tam zakończy się wewnętrzny proces.

Czytaj więcej

e-Doręczenia – na rewolucję znów trzeba poczekać

Krzysztof Gawkowski jest wiceprezesem Rady Ministrów, ministrem cyfryzacji, wiceprzewodniczącym Nowej Lewicy; doktorem nauk humanistycznych w zakresie nauk o polityce; autorem książek kryminalnych

Jakie pan wyznacza priorytety dla Ministerstwa Cyfryzacji na tę kadencję?

Rola cyfrowego państwa rośnie i cały czas będzie rosła. Nowe technologie w życiu człowieka będą miały coraz większe znaczenie – w codziennym funkcjonowaniu, pracy, w zakresie zdrowia, edukacji, polityk społecznych, ale także realizacji usług i wsparcia ze strony administracji na każdym szczeblu. Coraz więcej osób korzysta z rozwiązań cyfrowego świata, który coraz bardziej wypełnia naszą rzeczywistość. Dziś wyzwania dla Polski to wyzwania cyfrowej dekady, czyli horyzontu co najmniej do roku 2030. Nie projektujemy więc zmian legislacyjnych na jedną kadencję. Myślimy o takich, które będą unowocześniane, dostosowywane do szybko zmieniającej się rzeczywistości, ale będą stanowić pewną „pałeczkę sztafety cyfrowej”. Bo tak traktuję nasze działania w resorcie od połowy grudnia. Chcemy, żeby następcy, kimkolwiek będą, mieli możliwości dalszego rozwoju cyfrowego państwa.

Pozostało 94% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Nieruchomości
Trybunał: nabyli działkę bez zgody ministra, umowa nieważna
Materiał Promocyjny
Wykup samochodu z leasingu – co warto wiedzieć?
Praca, Emerytury i renty
Czy każdy górnik może mieć górniczą emeryturę? Ważny wyrok SN
Prawo karne
Kłopoty żony Macieja Wąsika. "To represje"
Sądy i trybunały
Czy frankowicze doczekają się uchwały Sądu Najwyższego?
Materiał Promocyjny
Jak kupić oszczędnościowe obligacje skarbowe? Sposobów jest kilka
Sądy i trybunały
Łukasz Piebiak wraca do sądu. Afera hejterska nadal nierozliczona