Franciszek Rusek był prokuratorem generalnym przez cały stan wojenny. Funkcję tę objął 1 grudnia 1981 roku, a przestał pełnić 31 maja 1984 roku. Zmarł 20 stycznia i spoczął na Cmentarzu Wojskowym na Powązkach.

To nie pierwszy w ostatnich tygodniach pogrzeb komunistycznego oficjela na tym cmentarzu. Pod koniec lutego ujawniliśmy, że na Powązkach Wojskowych spocznie gen. Zbigniew Nowak, który wiceministrem obrony był od 1976 roku aż do upadku PRL. Nasza informacja była szeroko komentowana. Powodem jest to, że Wojskowe Powązki to po Wawelu i Skałce w Krakowie najbardziej prestiżowa nekropolia w Polsce i chowane są tam najważniejsze postacie świata polityki, sztuki, nauki i sportu. W dodatku grób gen. Nowaka od Alei Zasłużonych dzieli jedynie żywopłot.

Dowiedz się więcej: Powązki dla generała z PRL. Kombatanci zaskoczeni

Generał nie był jedyną postacią z PRL pochowaną w ostatnich latach na Powązkach Wojskowych. Przejrzeliśmy nazwiska pochowanych tam od czasu objęcia rządów przez PiS, które zawsze ostro protestowało przeciw takim pochówkom. Naszą uwagę zwróciło nazwisko prokuratora Ruska, ale też kilku generałów pełniących funkcje polityczne w wojsku.

Kontrowersyjne postaci

W 2016 roku na Powązkach Wojskowych pochowano gen. Teodora Kufla i gen. Józefa Chomętowskiego, a w 2018 roku – gen. Edwarda Tarałę i gen. Lesława Wojtasika.

Kim byli? Gen. Kufel to były szef wojskowej bezpieki. – Był szefem służb specjalnych w czasie operacji „Dunaj" w Czechosłowacji – mówi Henryk Piecuch, badacz współczesnej historii wojskowości. Przypomina, że niepochlebnie o intelekcie gen. Kufla wypowiadał się nawet Jaruzelski.

Gen. Chomętowski był w PRL członkiem ścisłego kierownictwa MSW jako m.in. szef służby kadr i doskonalenia zawodowego. Gen. Tarała to z kolei szef służby polityczno-wychowawczej MSW w stanie wojennym. Na portalu edukacyjnym 13grudnia81.pl autorstwa IPN można przeczytać, że w momencie rozpoczęcia stanu wojennego zadzwonił do komendy MO w Legnicy, zalecając: „nie używać bezmyślnie broni, aby nie było zbędnych trupów". „Wszelki dodatkowy komentarz do tych słów i zawartej w nich pogardy dla ludzkiego życia wydaje się zbędny" – pisze w portalu były prezes IPN Łukasz Kamiński.

– Gen. Wojtasik był z kolei jednym z czołowych propagandzistów stanu wojennego. Potrafił uzasadnić wszystko – mówi Henryk Piecuch. Przypomina, że generał był komisarzem w radiu oraz autorem licznych artykułów i broszur wymierzonych w „Solidarność". Na jego grobie rodzina zamieściła napis o zaskakującej treści: „Chciał od życia więcej, niż było mu pisane. Osiągnął to dzięki marzeniom, mądrości i ciężkiej pracy".

Autopromocja
ORZEŁ INNOWACJI

Ogłoszenie wyników konkursu już dziś, oglądaj relację z Gali wręczenia nagród na rp.pl

Dowiedz się więcej

Na przekór przepisom

– Te pochówki to kolejny dowód na to, że regulacje dotyczące Powązek Wojskowych okazały się fikcją – mówi Jerzy Bukowski, rzecznik krakowskiego Porozumienia Organizacji Kombatanckich i Niepodległościowych.

Przypomina, że pogrzeby komunistycznych generałów powszechne były do około 2014 roku. W kwaterach, których gestorem jest wojsko, powszechnie chowano twardogłowych dowódców, ich pogrzeby uświetniając zazwyczaj asystą wojskową. Spoczął tam m.in. były szef wojskowej bezpieki gen. Edward Poradko, wieloletni szef Głównego Zarządu Politycznego WP gen. Włodzimierz Sawczuk czy gen. Eugeniusz Molczyk – typowany na dowódcę polskiej armii w wypadku ataku na Zachód.

O takich pogrzebach zaczęło robić się głośno w 2013 roku, gdy na Powązkach spoczął gen. Florian Siwicki, dowódca armii interweniującej w 1968 roku w Czechosłowacji. Rok później pochowano tam byłego komendanta MO gen. Tadeusza Pietrzaka posądzanego o zbrodnie na żołnierzach antykomunistycznego podziemia. Wtedy zareagowało MON. – Powązki nie mogą się należeć jako automat – mówił ówczesny szef MON Tomasz Siemoniak z PO, uszczelniając przepisy dotyczące pochówków w wojskowych kwaterach.

Co do zasady, do pochówku na Powązkach Wojskowych potrzebna jest zgoda prezydenta Warszawy albo, w przypadku kwater wojskowych, dowódcy Garnizonu Warszawa. Jak to możliwe, że swoje miejsca znaleźli więc tam generałowie z PRL i prokurator ze stanu wojennego? Danuta Kruk, dyrektor zarządu Cmentarzy Komunalnych w Warszawie, informuje, że w tych przypadkach „nie była potrzebna zgoda prezydenta m. st. Warszawy bądź osoby przez niego upoważnionej".

– Franciszek Rusek, Lesław Wojtasik, Józef Chomętowski i Teodor Kufel zostali pochowani w już istniejących grobach rodzinnych, w których wcześniej pochowano inną osobę zmarłą – wyjaśnia. – Edward Tarała został pochowany w niszy urnowej. Na Cmentarzu Wojskowym, będącym cmentarzem komunalnym, miejsca w kolumbarium są dostępne dla wszystkich osób zainteresowanych pochowaniem – dodaje.

Wydział prasowy Dowództwa Garnizonu Warszawa informuje z kolei „Rzeczpospolitą", że uroczystości pogrzebowe generałów Wojtasika, Tarały, Kufla i Chomętowskiego odbyły się bez asysty wojskowej, podobnie jak niedawny pochówek gen. Zbigniewa Nowaka. W przeszłości, zanim przepisy zmienił Tomasz Siemoniak, asysta była przyznawana niemal z automatu.

Recepta na przyszłość

Jerzy Bukowski uważa, że należy radykalnie zmienić zasady dotyczące Powązek. – Nie może być tak, że młodzież się uczy, kto był bohaterem, a kto zdrajcą, a potem groby tych osób widzi obok siebie na jednym cmentarzu – mówi. Przypomina, że wciąż leżą tam m.in. gen. Karol Świerczewski i Bolesław Bierut.

Nie zgadza się z tym Henryk Piecuch. – Można nie stawiać takim osobom pomników, jednak skoro podjęto decyzje o pochówkach, trzeba to uszanować – komentuje.

Zauważa, że nie wszystkie osoby zasłużone dla komunizmu były postaciami jednoznacznymi. Przykładowo prokurator Franciszek Rusek został odwołany z funkcji prokuratora generalnego, gdy nie chciał ulegać naciskom w sprawie śledztwa po śmierci Grzegorza Przemyka.