Partner rozmowy: Roche Polska
Panie dyrektorze, rozmawiamy o zdrowiu, ale czy przy tych wszystkich zawirowaniach na świecie, niepokojach i niepewności to jest dobry czas, żeby rozmawiać o zdrowiu?
To pytanie jest jak najbardziej słuszne, ponieważ wiele tematów i priorytetów rozprasza naszą uwagę. Jeśli jednak chcemy rozmawiać o sprawach najważniejszych dla długoterminowego rozwoju Polski i Polaków, to absolutnie jest to bardzo dobry moment. Przez ostatnie 30 lat osiągnęliśmy jako Polacy niesamowicie wiele, rozwinęliśmy kraj, a nasz poziom życia i zamożności wzrósł w imponujący sposób. Teraz jednak stajemy przed wieloma dylematami. To, jakie decyzje podejmiemy i gdzie skierujemy nasze inwestycje, zadecyduje o tym, czy utrzymamy ścieżkę wzrostu i będziemy w stanie gonić kolejne gospodarki światowe, czy zatrzymamy się na pewnym poziomie rozwoju. Wielkim wyzwaniem dla naszego społeczeństwa jest demografia. Osiągnęliśmy najniższy historyczny wynik dzietności na poziomie 1,1, a według różnych prognoz Polaków może być do 2100 roku tylko 19 milionów. To przerażająca liczba w porównaniu z obecną populacją. Przez ostatnie lata wiele zrobiliśmy, by zbudować silną infrastrukturę technologiczną, pracujemy nad modernizacją energetyki, ale zaniedbaliśmy temat kapitału ludzkiego, czyli tego, ilu mamy pracowników i w jak dobrym są zdrowiu. Rozmowa o tym, w co inwestować w obszarze zdrowia, żeby jak najdłużej utrzymać Polaków w zdolności do pracy, jest kluczowym wyzwaniem, przed którym stoimy.
Inwestycje to także innowacje. Jaka jest rola innowacji w ochronie zdrowia?
Innowacja jest motorem napędowym ochrony zdrowia. Codzienna opieka nad pacjentem składa się z wielu elementów, takich jak kadra medyczna czy sprzęt, ale to właśnie innowacje przyspieszają i poprawiają rezultaty leczenia. Zaintrygowała mnie statystyka, która wprost pokazuje, jak inwestycje w sektor farmaceutyczny wpływają na nasze życie. Od 1990 do 2015 roku średnia długość życia w Europie podniosła się o 7 lat, a 35 procent tego wzrostu zawdzięczamy lekom i innowacyjnym terapiom. Łatwo policzyć, że 2,5 roku dodatkowego życia mamy właśnie dzięki innowacjom lekowym. Innowacje obejmują nie tylko aspekt farmaceutyczny, czyli końcowy etap leczenia, ale są równie ważne na wczesnych etapach rozpoznawania choroby czy zapobiegania jej powstawaniu. Chodzi o inwestycje w lepsze rozumienie podłoża chorób, w to, jak możemy zapobiegać ich powstawaniu i wcześniej je wykrywać, aby oferowane terapie były jak najskuteczniejsze. A na samym końcu, jak możemy wynajdować coraz nowsze i skuteczniejsze leki, które będą w stanie wyleczyć pacjentów.
Jak w tym wszystkim mieści się działalność firmy Roche? Czy obejmuje tylko leki?
Nie tylko. Jesteśmy dosyć unikalną firmą, ponieważ istniejemy na rynku już od ponad 125 lat i przez cały ten okres skupiamy się na obszarze innowacji. Mamy trzy główne odnogi działalności. Jesteśmy jedyną spółką, która łączy obszar diagnostyki, obszar technologii cyfrowych wokół zdrowia oraz obszar farmaceutyczny. Pod jednym dachem skupiamy ekspertyzę zarówno tego, jak diagnozować chorobę, jak wspierać pacjentów w monitorowaniu stanu zdrowia i w dochodzeniu do zdrowia dzięki technologiom cyfrowym, jak również w klasycznym znaczeniu, czyli w nowoczesnych terapiach. Jesteśmy obecni w obszarach, które niosą największe obciążenie społeczne. Przeprowadziliśmy analizę i wybraliśmy choroby, które będą największym wyzwaniem dla społeczeństw w perspektywie najbliższych 50 lat. Jesteśmy też od wielu lat aktywnym graczem na polskim rynku. Mamy w Polsce wszystkie trzy elementy, czyli farmację, diagnostykę i technologie informatyczne. Na przestrzeni ostatnich 10 lat zainwestowaliśmy w Polsce w działalność innowacyjną ponad 11,5 miliarda złotych, w ostatnich latach rocznie inwestujemy ok. 1,5 miliarda złotych. Traktujemy Polskę jako miejsce, w którym warto inwestować, a te inwestycje przynoszą korzyść zarówno społeczeństwu, jak i firmie.
Realizujecie również inne działania, na przykład Healthcare Datathon. Co to takiego?
Kiedyś słyszeliśmy o hackatonach, a tutaj zespół Roche wypracował koncept datathonu. Jest to innowacyjna i pierwsza w Polsce tego typu inicjatywa, którą przeprowadziliśmy wspólnie z MIT Critical Data, Uniwersytetem Gdańskim, Uniwersytetem Medycznym i Uniwersyteckim Centrum Klinicznym w Gdańsku. Rozmawialiśmy o tym, w jaki sposób zastosowanie sztucznej inteligencji może realnie przełożyć się na poziom opieki nad pacjentem. Na realnych danych pochodzących z Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego, na kilkuset tysiącach odpowiednio zanonimizowanych rekordów pacjentów, grupy projektowe szukały odpowiedzi, czy za pomocą algorytmów sztucznej inteligencji można wyłapać korelację pomiędzy określonymi czynnikami a tym, jak szybko pacjenci są ponownie hospitalizowani. Zastosowanie AI pomogło znaleźć czynniki predykcyjne, które już na etapie opieki nad pacjentem mogły przewidzieć większe ryzyko ponownego trafienia do szpitala. To ma olbrzymi potencjał ograniczania kosztów dla systemu ochrony zdrowia. Drugim ważnym elementem datathonu było spojrzenie na AI z perspektywy pacjenta. Wiemy, że pacjenci często pytają algorytmy o niepokojące ich objawy. Wyzwanie postawione przed zespołami polegało na ocenie, na ile rzetelnie i bezpiecznie obecne modele odpowiadają na pytania pacjentów ze stwardnieniem rozsianym. W zespołach byli też neurolodzy, którzy wspólnie zrobili ranking pokazujący, na co zwracać uwagę, edukując pacjentów korzystających z tych narzędzi.
Jak zatem skutecznie wdrażać rozwiązania związane ze sztuczną inteligencją w ochronie zdrowia?
Wiele z tych rozwiązań już widzimy w placówkach zdrowia. Z wczesnych raportów wynika, że około 13 procent szpitali aktywnie korzysta z narzędzi sztucznej inteligencji w bardzo różnym zakresie. Wiele zależy od tego, na ile lekarze i dyrekcje szpitali są otwarte na takie rozwiązania. Już dziś w diagnostyce obrazowej algorytmy sztucznej inteligencji są wykorzystywane do pomocy w ocenie obrazów. System ochrony zdrowia jest idealnym obszarem dla zastosowania AI, ponieważ generuje ogromne ilości danych – od diagnostyki obrazowej, przez badania krwi, po parametry życiowe mierzone codziennie na oddziale. Lekarzowi często trudno jest przetworzyć wszystkie te dane i wyciągnąć z nich sens, a czasem zdarza się, że można pewne istotne informacje pominąć. Algorytmy sztucznej inteligencji sprawdzają się w agregowaniu i analizowaniu dużych zbiorów danych oraz w skupianiu uwagi lekarza na konkretnym aspekcie, który w natłoku obowiązków i krótkim czasie wizyty mógłby mu umknąć. Potrzebujemy dobrej edukacji o tym, że systemy AI są po to, żeby wspierać lekarzy. Pokazując dobre przykłady, w których takie algorytmy przynoszą realne korzyści, sprawimy, że coraz więcej ośrodków w Polsce będzie się na nie otwierać.
A jak technologie cyfrowe są w stanie wpłynąć na codzienne życie pacjentów z chorobami przewlekłymi?
Najważniejszym obszarem, który będzie miał realne przełożenie na to, jak pacjenci żyją i radzą sobie z chorobą, jest obszar digital health. Nie mamy jeszcze dobrego polskiego tłumaczenia, ale myślę, że się go doczekamy. Chodzi o rozwiązania oparte na danych zbieranych z różnych urządzeń, które nosimy, czyli zegarków, telefonów albo bardziej wyspecjalizowanych urządzeń monitorujących parametry pacjentów. To kopalnia wiedzy dla lekarza. Podczas klasycznej wizyty, która np. w przypadku stwardnienia rozsianego odbywa się dwa razy do roku, pacjent nie pamięta wielu szczegółów z ostatnich sześciu miesięcy. Rozwiązania digital health systematycznie zbierają dane i dają lekarzowi lepszy obraz tego, jak pacjent radzi sobie z chorobą oraz jakie skoki aktywności choroby mogły się pojawić. Ważny jest też inny aspekt. Zmagamy się z tym, że oddelegowaliśmy nasze zdrowie na państwo, bo łatwiej jest powiedzieć, że jestem zdrowy, a jeśli coś się stanie, to pójdę do lekarza. Mamy jeszcze mało postaw, w których ludzie aktywnie i świadomie dbają o swoje zdrowie i biorą za nie odpowiedzialność. Tu ukłon w stronę edukacji, ponieważ takie postawy musimy kształtować od najmłodszych lat. Digital health też nam w tym pomaga, bo zegarki czy telefony podpowiadają nam pewne rzeczy.
Czasem te podpowiedzi są frustrujące.
Czasem są frustrujące, na przykład, gdy każą nam się ruszyć, bo siedzimy za długo. To jednak jeden z elementów budowania odpowiedzialności za własne zdrowie, a ta jest fundamentem zdrowego społeczeństwa. System ochrony zdrowia powinien skupiać się na tym, by jak najdłużej utrzymywać Polaków w zdrowiu i produktywności, a tylko w krytycznych przypadkach pomagać i koncentrować się na interwencjach. Musimy odwrócić ten paradygmat, a digital health jest tu bardzo istotnym narzędziem.
Partner rozmowy: Roche Polska