Z tego artykułu dowiesz się:

  • Które kategorie produktów zanotowały spadki cen, a co wciąż dynamicznie drożeje.
  • Jaką rolę w hamowaniu inflacji odegrały sezonowość i agresywne wojny cenowe sieci handlowych.
  • Co stoi za wzrostem cen w najbardziej energochłonnych kategoriach, takich jak chemia gospodarcza.

Z miesiąca na miesiąc dynamika wzrostu cen wyhamowuje i jest coraz bliżej magicznej granicy, po której zaczną spadać. Póki co, w sierpniu wzrosły średnio o 1,7 proc., po lipcowym 1,9 proc. i 2,7 proc. w czerwcu – wynika z cyklicznego badania „Indeks cen” autorstwa UCE Research i Uniwersytetu WSB Merito. „Rzeczpospolita” poznała je jako pierwsza. 

Masło i nabiał ciągną ceny w dół

Autorzy badania wskazują, że w sierpniu żywność i napoje bezalkoholowe podrożały średnio o 0,9 proc., natomiast ceny wszystkich analizowanych kategorii wzrosły o 1,7 proc. – Sytuacja ta wynika z faktu, iż część kategorii należących do żywności i napojów bezalkoholowych zanotowała wyraźny spadek w porównaniu rok do roku, a to wpłynęło na ogólny poziom wskaźnika wzrostu cen żywności i napojów bezalkoholowych – mówi dr Artur Fiks, WSB Merito. – Nawet widoczny wzrost cen samych napojów bezalkoholowych i słodyczy tylko ograniczył spadek tempa zwyżek w tej kategorii. W przypadku pozostałych kategorii żadna nie zanotowała spadku cen, a dodatkowo część z  tych kategorii jest liderką, jeśli chodzi o wzrost cen, jak choćby chemia gospodarcza – dodaje.

Dodatki spożywcze rdr. staniały o 5,9 proc., nabiał 2,3 proc., a za produkty tłuszczowe trzeba było zapłacić aż 14,4 proc. mniej niż przed rokiem. To jednak głównie efekt wysokiej ubiegłorocznej bazy, jak i wielu promocji choćby na masło, jakie organizują sieci handlowe. Spadki cen widać jeszcze w przypadku produktów sypkich, choć są już mniejsze i sięgają 1,3 proc.

Czytaj więcej

Znamy szybki szacunek inflacji w Polsce w sierpniu. Jest dużo gorzej od prognoz

– Sierpień to tradycyjnie czas wysokiej podaży rodzimych warzyw i owoców, co hamuje drożyznę w kategorii żywności. Ponadto sieci handlowe prowadziły w tym okresie agresywną politykę promocyjną (tzw. „wojny cenowe”). Jesienią, gdy wygasną letnie promocje oraz będą rosły dalej ceny energii, możemy spodziewać się ponownie wzrostu dynamiki cen – prognozuje prof. Sławomir Jankiewicz z WSB Merito.

Autorzy opracowania wskazują, że 1,7 proc. wzrost cen w sierpniu nie pokazuje całościowo kosztów utrzymania. Te, wg GUS, w sierpniu wzrosły 3,4 proc., co wynika m.in. ze wzrostu kosztów paliw na stacjach, wynoszącego aż 24,2 proc. rdr. Podwyżki cen energii i gazu wyniosły z kolei 4,1 proc.

Czytaj więcej

Koniec taniej żywności coraz bliżej. Ekonomiści ostrzegają przed skokiem cen

– Niewielki sierpniowy wzrost cen żywności i napojów to rezultat nałożenia się na siebie silnych czynników rynkowych, sezonowych oraz specyficznej polityki handlowej. Sierpień to tradycyjny szczyt zbiorów w kraju. Obfitość świeżych towarów na rynku krajowym bezpośrednio przekłada się na spadki cen – dodaje ekspert. – Ponieważ żywność nieprzetworzona stanowi dużą część koszyka zakupowego Polaków, tańsze płody rolne skutecznie „ściągnęły” średni wskaźnik wzrostu całego segmentu w dół – dodaje.

Handlowi eksperci wskazują, że w ostatnich miesiącach mieliśmy do czynienia z niespotykaną wcześniej wojną cenową generowaną głównie przez największe sieci dyskontów. Sklepy wykorzystały okres wakacyjny do walki o klienta masowego, oferując wielopaki, rabaty lojalnościowe oraz obniżki cen produktów pierwszej potrzeby (np. nabiału czy masła). Presja cenowa ze strony dyskontów wymusiła elastyczność i obniżki marż również na innych formatach sklepów (supermarketach czy mniejszych sklepach), co zahamowało wzrost cen w skali całego handlu detalicznego.

Paliwa i energia mogą odwrócić trend

– Niemniej w kolejnych miesiącach spodziewałbym się odwrócenia tendencji spadkowej i przyspieszenia tempa wzrostu cen w sklepach detalicznych wynikającego przede wszystkim z niestabilnych cen na rynku paliw oraz jesienno-zimowego wzrostu kosztów produkcji, między innymi, żywności – mówi dr Artur Fiks. – Czynnikami, które mogłyby zatrzymać lub ograniczyć wzrost cen mogłyby być ustabilizowanie rynku paliw i niski poziom cen żywności na światowych rynkach – dodaje.

Czytaj więcej

Masło nigdy nie było tak tanie. UOKiK nie widzi problemu, ale mleczarnie ostrzegają

Póki co, najwyższą dynamikę wzrostu cen rdr. odnotowano w chemii gospodarczej, za którą w sierpniu trzeba było zapłacić o 6,7 proc. więcej oraz w karmach dla zwierząt (o 5,7 proc.). Za napoje bezalkoholowe, które w lipcu były najmocniej drożejącą kategorią, teraz trzeba było zapłacić o 5,1 proc. więcej. Podwyżki w tej kategorii wynikają z wprowadzenia systemu kaucyjnego na wiele pozycji, co przekłada się na wzrost kosztów producentów.

Zdaniem ekonomistów wzrost cen w najmocniej drożejących kategoriach wynika też z kosztów produkcji, które w obu tych kategoriach opierają się na wysokiej energochłonności oraz skomplikowanych łańcuchach dostaw komponentów, np. chemikaliów, specjalistycznych tłuszczów i białek. Producenci sukcesywnie przenoszą stałe koszty (m.in. rosnące ceny prądu, gazu czy transportu) na stawki hurtowe. Do tego dochodzi kosztowna logistyka i transport – ceny paliw w sierpniu były wyższe w ujęciu rocznym. Dochodzą też koszty operacyjne i przetwórcze – produkcja chemii wymaga procesów chemicznych zależnych od gazu, karmy potrzebują zaawansowanej obróbki termicznej, a rozlewniom napojów ciążą koszty plastiku (PET) oraz energii. Presja płacowa na pracowników produkcyjnych dodatkowo cementuje te koszty w ujęciu rdr. Nie można zapominać o kosztach regulacyjnych, jak środowiskowe, dotyczące opakowań i śladu węglowego.