Choć na świecie ceny żywności rosną, co pokazuje najwyższy od stycznia 2023 r. indeks FAO (131 pkt w lipcu, +1 proc. r/r), to wyjątkowo zwyżki nie widać w tym roku w Polsce. Wręcz przeciwnie: według najnowszych danych GUS za lipiec, żywność w Polsce potaniała o 0,8 proc. w relacji rocznej i o 0,9 proc. z miesiąca na miesiąc. Rekordowo potaniały masło, jabłka czy kapusta – nawet o 25 proc. r/r. Cukier jest o jedną piątą tańszy niż przed rokiem. Wino trzyma ceny, piwo zaś podrożało o 2,5 proc.
Średnią cen żywności ciągną w dół nie tylko tanie owoce i warzywa, ale także mięso wieprzowe i mleko. Nie na wszystkie te zmiany ma wpływ Polska, bo np. wieprzowina jest tania w całej Unii Europejskiej, ponieważ Hiszpania straciła swój eksport do Chin. Z kolei mleko dotknęła globalna nadpodaż.
Wakacyjne ceny żywności życzliwe dla konsumentów. To się skończy
Adam Antoniak, ekonomista ING BSK, przyznaje, że w strukturze inflacji niskie ceny żywności były zaskoczeniem. – Od maja obserwujemy dość szeroko zakrojone spadki cen towarów żywnościowych. To koincydencja kilku czynników: mamy spadki cen mięsa wieprzowego, cen mleka, silniejsze niż sezonowo spadki cen warzyw i owoców. Spadki nie są więc skoncentrowane w jednym obszarze rynku żywności – zauważa ekonomista.
Czytaj więcej
Główny Urząd Statystyczny (GUS) potwierdził, że w lipcu inflacja w ujęciu rocznym wyniosła 3 proc. To wynik zbieżny z prognozami ekonomistów.
Tańsza żywność sprawiła, że ogólny wskaźnik inflacji w lipcu wyniósł 3 proc., mimo wzrostu cen paliw oraz energii, cen w turystyce, usług IT, wyższych kosztów wody i użytkowania domów. To spora odmiana po ostatnim kryzysie inflacyjnym z 2023 r., kiedy średni wskaźnik inflacji sięgnął 18,4 proc. (luty 2023), a żywność potrafiła drożeć o 30, a nawet 80 proc. rok do roku. Obecnie niskie ceny mięsa oraz owoców wpływają tonująco na ogólny wskaźnik wzrostu cen, bo żywność to aż jedna czwarta koszyka inflacyjnego uwzględnianego przez GUS.
Tajemnica spadku cen żywności. Ten rok jest wyjątkowy
Skąd się wzięły tegoroczne obniżki cen żywności? – To wynika z cykliczności rynku żywności, zwłaszcza produkcji mięsa, mleka oraz sezonu zbioru owoców i warzyw. Obniża dynamikę cen żywności wieprzowina, ceny w skupach są na dnie. Jesteśmy w dołku cyklu świńskiego, na rynku produktów mlecznych mamy dołek cenowy. W koszyku konsumenckim mamy więc obecnie kilka kategorii deflacyjnych – mówi Jakub Olipra, starszy ekonomista Banku Credit Agricole w Polsce. Zauważa, że choć w lipcu miesięczna dynamika cen powróciła do wzorca sezonowego, to w poprzednich miesiącach żywność taniała o wiele silniej niż w przeszłości. – To sugeruje, że ten rok jest wyjątkowy, także ze względu na cykl na rynku mleka i wieprzowiny – mówi Olipra.
Czytaj więcej
UOKiK nie doszukał się nadużywania przewagi kontraktowej w cenach masła po 2 zł, które oferują dyskonty – dowiedziała się „Rzeczpospolita”. Na te p...
Dołek na rynku mleka ułatwia sieciom handlowym promocje produktów mlecznych, w tym prowadzenie słynnych już wojen na ceny masła. W efekcie mleko jest o 6 proc. tańsze niż przed rokiem, a masło i pozostałe tłuszcze pochodzenia mlecznego – aż o 24,5 proc.
Warte uwagi są owoce i warzywa. Jeszcze na początku sezonu wszystko wskazywało na nadchodzącą drożyznę, a tu niespodzianka: jabłka są tańsze o 25 proc., owoce pestkowe i ziarnkowe – o blisko 20 proc. Ekonomiści dostrzegają na rynku zjawiska, których jeszcze nie uchwyciły oficjalne dane o handlu międzynarodowym, które docierają z opóźnieniem. Choć dziś znamy już ceny owoców z lipca, to dane nt. ich importu mamy dopiero z czerwca.
– Owoce dość silnie tanieją, to pewne zaskoczenie w świetle warunków agrometeorologicznych w Polsce. Skoro były przymrozki, susze i straty, można było się spodziewać, że ceny wzrosną. Natomiast wiele wskazuje na to, że mamy więcej taniego importu z południa Europy, który z nawiązką kompensuje mniejszą krajową podaż – tłumaczy Olipra.
Czytaj więcej
Na produktach spożywczych sprzedawanych pod markami własnymi sieci handlowych obowiązkowo ma być podawana nazwa i adres rzeczywistego producenta lu...
W przyszłym roku spore podwyżki żywności
Jak długo zostanie z nami deflacja w cenach żywności? W tym miesiącu konsumenci mogą być jeszcze o nią spokojni, potem sytuacja zacznie się stopniowo zmieniać. – W sierpniu dane wskażą najprawdopodobniej na utrzymanie się deflacji, ale w kolejnych miesiącach zacznie rosnąć presja po stronie cen. Pod koniec roku będziemy widzieć odbicie cen mleka, a od przyszłego roku wieprzowiny – zapowiada Olipra.
Adam Antoniak ma niemal identyczną ocenę sytuacji: – W najbliższych miesiącach będziemy prawdopodobnie nadal mieli do czynienia z deflacją cen żywności w ujęciu rocznym, przy dalszym wzroście ogólnego poziomu cen konsumpcyjnych. Na przełomie roku zobaczymy wzrosty, a pod koniec 2027 r. tempo wzrostu cen żywności będzie szybsze niż tempo wzrostu ogólnego wskaźnika cen. Efekt splotu wielu korzystnych czynników będzie wygasał – mówi ekonomista ING BSK.
Jak bardzo może drożeć żywność? – Gdy połączymy sytuację pogodową, rynek nawozów, dołek cyklu dla niektórych produktów oraz to, że żywność była w tym roku wyjątkowo tania, to sprawia, że w II połowie 2027 r. inflacja cen żywności może się zbliżyć do 7 proc. – prognozuje Jakub Olipra.
Czytaj więcej
Pierwsze dane po wejściu w życie umowy handlowej UE–Mercosur nie pokazują zapowiadanego zalewu europejskiego rynku tanią żywnością z Ameryki Połudn...
Jednym z czynników, które mają kluczowe znaczenie dla przyszłorocznych cen produktów rolnych, są ceny nawozów. A tu sytuacja jest coraz bardziej napięta z powodu wojny Donalda Trumpa z Iranem: blokowania przez Teheran cieśniny Ormuz, ale też irańskich ataków na instalacje bliskowschodnich producentów gazu i nawozów. W efekcie ceny nawozów fosforowych, według obserwatorium unijnego, sięgają już 736 euro za tonę i są zbliżone do cen ze stycznia 2023 r., czyli z okresu kryzysu energetycznego po ataku Rosji na Ukrainę.
Rolnicy kupują nawozy dwa razy do roku, wiosną i jesienią. Gdy teraz kupią je po zawyżonych przez wojnę w Zatoce cenach, kolejne żniwa zrealizują przy wyższych kosztach produkcji. To poprzez rosnące koszty pasz automatycznie podwyższy koszt produkcji zwierzęcej. Do tego silnym impulsem proinflacyjnym jest trudna sytuacja pogodowa w rolnictwie w Europie – susza, upały, pożary, stres cieplny.
Warto mieć w pamięci nie tylko cieśninę Ormuz, ale też bliższe rynki – Ukrainy i Rosji. Ataki ukraińskie na pewien czas utrudniły Rosji transport morski jej zboża. W odwecie Rosja uderzyła w morskie szlaki wywozu zboża z Ukrainy. Wpływ tych wydarzeń na perspektywy dla cen żywności w Polsce nie jest jednak – zdaniem ekonomistów – jeszcze klarowny. – Mamy perturbacje na ważnych morskich szlakach transportowych, które mogą prowadzić do zakłóceń po stronie podaży i podbijać ceny. Jednocześnie jednak zbiory w Ukrainie zapowiadają się bardzo dobrze, więc możemy w Polsce doświadczyć wzrostu importu zboża ukraińskiego drogą lądową, co może się przyczynić do presji na spadki cen zbóż w naszym kraju – podsumowuje Antoniak.