Cena ze sklepu Harrods znaczy, że jeden owoc i to wcale nieduży – co prawda, starannie zapakowany w kartonowe pudełko – kosztuje ok. 9 złotych. Jest w nim ok 50 sztuk.
Inaczej licząc sztuka kosztuje tyle samo, co całe półkilogramowe opakowanie w Lidlu. A w londyńskim Tesco za kilogram trzeba zapłacić w tej chwili 12,50 funta. Na brytyjskim bazarze można te owoce kupić, płacąc nawet po 7 funtów za kilogram.
Czytaj więcej
W handlu pojawiają się pierwsze owoce z krajowych upraw, ale ich ceny i tak przyprawiają o zawrót głowy, to ponad 30 zł za kilogram w hurcie. Ceny...
Taniej polecieć do Hiszpanii
W dyskusji, jaka się wywiązała po artykule „The Sun”, który ujawnił cenowy wyskok w Harrodsie, jedna z komentatorek napisała: „Znacznie taniej byłoby polecieć do Hiszpanii, na przykład do Murcji, bo tam na południu akurat mamy czereśniowy szczyt zbiorów, kupić 10 kilo po 2 euro i przywieźć na wyspy”.
Rzeczywiście, teoretycznie jest to jakiś pomysł. Bo bilet lotniczy z Londynu na południe Hiszpanii, to wydatek ok 60 euro z bagażem podręcznym o wadze 10 kg.
Ale w czy w ogóle ktoś kupuje w Harrodsie te horrendalnie drogie owoce? Jak najbardziej. Bo klienci Harrodsa, który jest własnością katarskiego funduszu inwestycyjnego, a wcześniej należał do Mohameda al Fayeda, niedoszłego teścia tragicznie zmarłej księżnej Diany, rzadko patrzą na ceny.
Czereśnie, których cena zaszokowała ostatnio londyńską opinię publiczną, wcale nie są najdroższymi owocami w tym sklepie. 150 funtów trzeba zapłacić za sztukę japońskiego melona, który waży ok 700 gramów. Jest tak cenny, ze sprzedawany jest w czarnych pudełkach ze złotymi ozdobami.
Czytaj więcej
Autorka bloga Krytyka Kulinarna zamieściła w mediach społecznościowych paragon za frytki. Cena za to popularne danie może zaskoczyć.
Produkty wyjątkowej jakości spod San Francisco
A czereśnie są drogie, bo jak przekonuje sprzedawczyni Jen Ramirez, cytowana przez dziennik „ The Sun”, charakteryzują się „wyjątkową słodyczą”. – Ale rzeczywiście nie brakuje klientów zaskoczonych ceną, chociaż większość z nich nie zwraca na nią uwagi, bo poszukują produktów wyjątkowej jakości. I dlatego właśnie wiele osób je kupuje – mówiła. Te zdecydowanie „przecenione” owoce pochodzą z podobno najlepszej na świecie plantacji pod San Francisco, przylatują do Harrodsa samolotem.
Największym eksporterem czereśni, poza europejskim sezonem, jest Australia. W tym roku w styczniu, czyli w szczycie australijskiego sezonu, spadły tam ulewne deszcze, które zniszczyły zbiory. Ceny wystrzeliły wtedy nawet do 25 dolarów australijskich za kilogram. Przywiezione do Europy podrożały trzykrotnie. Ale wciąż im daleko do specjału spod San Francisco.