Spór z Kijowem o zakaz importu. Polska obstaje przy restrykcjach

Ukraina apeluje o zniesienie restrykcji na import produktów rolnych do UE, Polska postuluje ich przedłużenie.

Publikacja: 31.05.2023 03:00

Spór z Kijowem o zakaz importu. Polska obstaje przy restrykcjach

Foto: Bloomberg

Prawie miesiąc temu w reakcji na jednostronne działania Polski oraz Węgier, Słowacji, Rumunii i Bułgarii Unia Europejska wprowadziła zakaz importu czterech produktów rolnych z Ukrainy do tych państw, z jednoczesnym prawem ich tranzytu do pozostałych państw UE.

Decyzja z 2 maja ważna jest do 5 czerwca, ale zawiera jednocześnie zapis o możliwości szybkiego jej przedłużenia, jeśli zostanie stwierdzone, że problem nadal istnieje. W poniedziałek w Brukseli spotkali się ministrowie rolnictwa państw UE, a gościem był Mykola Solskyi, minister rolnictwa Ukrainy. Przedstawiciel Kijowa przekonywał, żeby zakaz importu pszenicy, kukurydzy, rzepaku i słonecznika nie był przedłużany.

Rosja wykorzysta okazję

– Jesteśmy temu przeciwni, bo widzieliśmy, co działo się po decyzji z 2 maja na Morzu Czarnym – powiedział Solskyi. Według niego przez kilka tygodni Rosja uniemożliwiała załadunek statków, mimo wynegocjowanego wcześniej porozumienia z udziałem ONZ i Turcji. – Rosja wykorzystuje okazję. Nie dajmy jej więcej takiej możliwości – apelował Solskyi.

Czytaj więcej

Słowacja i Węgry zalane ukraińskim zbożem. Problem z wypłatą 100 mln euro

Zwrócił także uwagę, że np. rzepak nie był przed wojną objęty restrykcjami, tym bardziej niezrozumiałe są więc ograniczenia teraz. Bo argumentem na rzecz zakazu importu było ograniczenie skutków decyzji nadzwyczajnej podjętej rok temu, już po wybuchu wojny. Tamto rozporządzenie otworzyło dla Ukrainy rynki wcześniej objęte restrykcjami. Ale rzepak takim restrykcjom nie podlegał.

Robert Telus, polski minister rolnictwa, nawet nie ukrywał, że chodzi nie tylko o nadzwyczajne decyzje związane z wojną. Według niego UE musi wypracować instrumenty, które będą stale obowiązywać i których celem jest równoważenie sytuacji na rynku produktów rolnych, czyli w praktyce ochrona polskich rolników przed konkurencją ukraińską.

– Nawet jak wojna się zakończy, to ta sytuacja będzie trwać dalej. Potrzebne są mechanizmy, żeby produkty ukraińskie równomiernie rozkładały się w całej Europie, nie tylko w Polsce. Ta destabilizacja w Polsce i w sumie w pięciu krajach służy Moskwie. Potrzebna jest stabilizacja na rynkach wszystkich produktów – powiedział Telus. Według niego w czasie spotkania unijnego ministrowie kilku krajów wypowiadali się przeciw przedłużeniu zakazu importu. – Mam nadzieję, że to pojedyncze głosy. Nie wyobrażam sobie, żeby rozporządzenie nie było przedłużone – powiedział przedstawiciel Warszawy.

Czytaj więcej

Brukselska awantura o pieniądze dla polskich rolników

Telus odniósł się także do kwestii opóźnienia w wypłacie 100 mln euro pomocy dla rolników poszkodowanych wskutek nadmiernego importu z Ukrainy. Polska miałaby z tego dostać 40 mln euro, decyzja jest jednak wstrzymywana, bo wiele krajów uważa, że nadmiernie uszczupli to rezerwę w budżecie przewidzianą na sytuacje kryzysowe, jak np. powodzie czy susze. – Zaproponowaliśmy zatem zwiększenie tej rezerwy – powiedział Telus. Ta decyzja wymagałaby jednak jednomyślności państw UE. Na razie minister zapewniał, że nawet jak tych pieniędzy nie będzie, to rząd wypłaci rolnikom pomoc z polskiego budżetu.

Debata wśród przyjaciół

Ukraina mimo lobbingu Polski na rzecz przedłużania zakazu importu wstrzymuje się z krytyką naszych krajów. Solskyi podkreślał, że obecna sytuacja to debata wśród przyjaciół. – Na pewno w sprawie tego importu wiele można poprawić po naszej stronie, ale też po stronie Warszawy – powiedział ukraiński minister.

Czytaj więcej

Kijów: Ukraina straciła na polskim zakazie eksportu zboża nawet 143 mln dol.

Wcześniej Komisja Europejska przyznawała, że kraje przygraniczne mają problemy z nadmiernym importem z Ukrainy, bo nie ma infrastruktury w ramach tzw. korytarzy solidarnościowych do wywiezienia ziarna poza granice Polski czy innych krajów graniczących z Ukrainą. Polska twierdziła z kolei, że problemem są również inne produkty poza wspomnianymi czterema ziarnami, ale KE tego nie potwierdziła.

Ukraina wskazuje, że Polska na otwartym handlu z Ukrainą korzysta. Produkcja kurczaków w Polsce wzrosła w 2022 r. o 8,5 proc. w porównaniu z 2021 r. Polska stała się jednym z liderów wśród krajów UE w eksporcie kurczaków do krajów trzecich. W I kwartale 2023 r. Polska sprzedała do Ukrainy 10,5 tys. ton kurczaka, czyli dwa i pół razy więcej w porównaniu z ukraińską sprzedażą do naszego kraju, która w tym samym okresie wyniosła 4 tys. ton. Wreszcie, jak argumentował ukraiński minister, obecny spadek cen zboża to efekt jego wcześniejszego przeszacowania na giełdach, które bały się długotrwałych negatywnych efektów rosyjskiej blokady Morza Czarnego. Do niższych cen przyczynia się też gwałtownie rosnący eksport zboża brazylijskiego.

Czytaj więcej

UE zakazuje Ukrainie eksportu zbóż do 5 krajów, w tym Polski

W samym 2022 r. import niektórych produktów rolnych z Ukrainy zwiększył się, ale w innych przypadkach spadł, mimo funkcjonowania korytarzy solidarnościowych. Kukurydzy sprowadzono 11,32 mln ton w porównaniu z 8 mln ton rok wcześniej, oleju słonecznikowego – 214 tys. ton w porównaniu z 183 tys. ton. Spadła np. ilość wyeksportowanej do UE śruty słonecznikowej i sojowej (z 1,5 mln ton do 1,4 mln ton), miodu (z 50 do 44 tys. ton), orzechów (z 20 do 13 tys. ton), słodyczy (z 37 do 28 tys. ton), makaronu (z 20 do 12 tys. ton) i wyrobów piekarniczych (z 47 do 37 tys. ton).

Prawie miesiąc temu w reakcji na jednostronne działania Polski oraz Węgier, Słowacji, Rumunii i Bułgarii Unia Europejska wprowadziła zakaz importu czterech produktów rolnych z Ukrainy do tych państw, z jednoczesnym prawem ich tranzytu do pozostałych państw UE.

Decyzja z 2 maja ważna jest do 5 czerwca, ale zawiera jednocześnie zapis o możliwości szybkiego jej przedłużenia, jeśli zostanie stwierdzone, że problem nadal istnieje. W poniedziałek w Brukseli spotkali się ministrowie rolnictwa państw UE, a gościem był Mykola Solskyi, minister rolnictwa Ukrainy. Przedstawiciel Kijowa przekonywał, żeby zakaz importu pszenicy, kukurydzy, rzepaku i słonecznika nie był przedłużany.

Pozostało 89% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Handel
Lidl z Biedronką zmuszają inne sieci do organizowania promocji
Handel
Polacy rzucili się na letnie wyprzedaże w internecie. Firmy narzekają na duże zwroty
Handel
Sprzedaż detaliczna wzrosła zaskakująco słabo. Co się dzieje?
Handel
Kreml uderza w import z „nieprzyjaznych krajów”. Najwyższe cła dostały towary z Polski
Materiał Promocyjny
Mała Księgowość: sprawdzone rozwiązanie dla małych i średnich przedsiębiorców
Handel
Na bazarach ubywa sprzedawców. Powód jest prosty