Coraz więcej tego typu pozwów widać w USA – w 2022 r. dostało je niemal 20 proc. z 500 największych sprzedawców internetowych. W ciągu ostatnich pięciu lat pozwów było kilkukrotnie więcej, co jest też efektem częstych zmian na witrynach wielkich koncernów, w efekcie czego nie spełniają one wszystkich wymogów związanych z dostępnością cyfrową.
– Kod strony musi być napisany tak, aby osoby z różnymi czytnikami mogły ją odczytać. Oprócz tego wielkość ikon, kontrasty, czas przewijania banerów muszą być odpowiednio dostosowane do jak najszerszego grona odbiorców z niepełnosprawnościami, a treść strony musi być napisana w przejrzysty sposób – mówi Aleks Makowski z firmy e-point. – Dostępność jest niesłychanie złożonym zagadnieniem, co utrudnia koordynację zadań nad całym procesem. W dużych firmach mogą być za nią odpowiedzialne osoby, które zajmują stanowisko dyrektora ds. digitalu, czy generalnie wskazujące kierunek technologicznych zmian.
Czytaj więcej
Choć nowe zasady informowania choćby o cenach obowiązują od dwóch miesięcy, to wciąż firmy skarżą się na ich niejasność. Boją się także wysokich kar.
Do grup społecznych, które najbardziej narażone są na wykluczenie cyfrowe, oprócz niepełnosprawnych zaliczają się też mieszkańcy wsi oraz seniorzy. – Aby polski biznes był świadomy rangi problemu, potrzebne są nie tylko pozwy aktywizujące przedsiębiorców do zmiany podejścia, ale przede wszystkim wzrost poziomu ich wiedzy o należytym projektowaniu usług niewykluczających cyfrowo – mówi Sebastian Błaszkiewicz, dyrektor sprzedaży w Unity Group. – Być może dużym sprzymierzeńcem w walce z wykluczeniem cyfrowym będzie rozwój sztucznej inteligencji, która zaoferuje wsparcie m.in. we właściwym projektowaniu stron WWW i używaniu odpowiedniego języka.
Na razie w Europie problem po stronie firmwydaje się nie być tak palący, niemniej zmieni to europejski akt o dostępności. Dyrektywa ta zobowiązuje przedsiębiorstwa oferujące produkty i usługi m.in. do zapewnienia cyfrowej dostępności. Choć zmianę wprowadzono od 2019 r. to termin na dostosowanie do wymogów prawnych upływa 28 czerwca 2025 r.
– Pomimo że wiele polskich firm jest świadomych dyrektywy, zdecydowana większość może nie być w pełni gotowa na implementację zmian w tak relatywnie niedługim czasie – zauważa mówi Jerzy Kozyra, prezes Cut2Code. – Firmy mogą kształcić się w zakresie wytycznych dotyczących dostępności i współpracować z konsultantami ds. dostępności stron internetowych w celu wdrożenia zmian. Mogą również korzystać z darmowych i tanich narzędzi do testowania poziomu dostępności.
Czytaj więcej
Wydawcy mogą wytoczyć przed sądami w UE i Wielkiej Brytanii pozwy i zażądać nawet 25 mld euro odszkodowań. To kolejne z serii spraw sądowych koncer...
Dostępne są także dotacje na poprawę dostępności, co może pomóc w zmniejszeniu kosztów dla biznesu. – Biznes szybko zaadaptuje się do nowego prawa tak samo, jak miało to miejsce w przypadku dyrektywy Omnibus – twierdzi Artur Pajkert, szef marketingu i członek zarządu cyber Folks z grupy R22. – Wiele narzędzi, takich jak automatyczne generowanie alternatywnych treści czy przeprowadzanie audytów dostępności, pozwala na identyfikację błędów i obszarów wymagających poprawy na stronach.
Cyfrowa dostępność usług to obecnie nie tylko kwestia budowania wizerunku czy zaspokojenia oczekiwań konsumentów, którzy przywykli już do korzystania z produktów online. – Właściciele polskich e-commerce są coraz bardziej świadomi konieczności inwestowania w rozwiązania pozwalające im dostosować strony do wymogów jakościowych wyszukiwarki, spełniając przy tym potrzeby użytkownika pod względem funkcjonalnym, co z kolei przełoży się na większe zyski generowane za pośrednictwem kanału online – mówi Irena Zobniów, współzałożycielka Insightland z grupy Hexe Capital.