Chociaż w Polsce udział wydatków publicznych w PKB (41,8 proc.) nie odbiega od przeciętnego poziomu w krajach OECD, to pod względem efektywności tych wydatków, czyli ich przełożenia na dobrobyt obywateli, wypadamy znacznie gorzej niż większość rozwiniętych gospodarek – wynika z raportu Polskiego Instytutu Ekonomicznego „Ekonomia dobrobytu i szczęścia", który „Rzeczpospolita" opisuje jako pierwsza.

Czytaj więcej

Europejczyk prawie dwa razy bogatszy niż Polak

Jak przypomina Krzysztof Kutwa, starszy analityk PIE i autor raportu, standardowe podejście do mierzenia dobrobytu, które jako podstawową miarę wykorzystuje PKB, od dawna jest krytykowane. Stąd też w analizie efektywności wydatków publicznych uwzględniono także sytuację mieszkaniową, kondycję rynku pracy, zdrowie, edukację, jakość środowiska – łącznie 21 zmiennych, które odzwierciedlają dobrobyt.

Ekspert PIE porównał te czynniki ze średnim udziałem wydatków publicznych w PKB poszczególnych krajów i sprawdził, jak określony poziom tych wydatków przekłada się na wskaźnik dobrobytu. Jego analiza wykazała, że podczas gdy średni poziom efektywności wydatków publicznych na jakość życia w krajach OECD sięga 0,81 pkt, to w Polsce wynosi 0,68 pkt, co daje nam odległe 29. miejsce wśród 37 państw, z niewykorzystanym potencjałem sięgającym 26,4 proc.

Dodać 2 proc. PKB

Chociaż liderzy zestawienia – Luksemburg i Islandia – nie wydają na dobrobyt najwięcej w relacji do PKB, to efektywność wydatków publicznych jest silnie związana z ich wysokością. Wśród prymusów efektywności, których społeczeństwa uważają się też za szczęśliwe, jest 11 państw tradycyjnie uznawanych za opiekuńcze, w tym Austria, Dania, Finlandia i Niemcy.

Skąd tak słaby wynik Polski, skoro udział wydatków publicznych w PKB mamy na poziomie Kanady, 16. w rankingu efektywności? Krzysztof Kutwa wskazuje trzy główne czynniki degradujące Polskę w tym zestawieniu; bardzo częste przeludnienie mieszkań, niskie dochody Polaków oraz fatalną jakość powietrza, która pośrednio wpływa też niekorzystnie na nasze zdrowie.

Jak tę sytuację naprawić? Zdaniem Krzysztofa Kutwy efektywność wydatków publicznych, czyli poziom dobrobytu Polaków, najszybciej można podwyższyć, dofinansowując ochronę środowiska, mieszkalnictwo i edukację.

– To trzy kluczowe obszary, które wśród dziewięciu podstawowych zadań budżetowych najbardziej determinują dobrobyt i szczęście – przypomina Kutwa. Rekomendowana przez niego korekta w polityce gospodarczej Polski oznacza wzrost wydatków publicznych o 2 proc. PKB. Czyli niewiele. Liczy się kierunek zmian.

Są drogi, czas na szkoły

Jakub Sawulski, kierownik zespołu makroekonomii PIE, który współpracował przy raporcie, przypomina, że polityka publiczna w Polsce w ostatnich dwóch dekadach skupiała się w znacznym stopniu na poprawie jakości infrastruktury, zwłaszcza transportowej. Wynikało to z dużego zapóźnienia, które już w znacznym stopniu nadrobiliśmy. Czas więc zrobić kolejny krok i, wzorem najbardziej rozwiniętych państw Europy, zainwestować w dobrej jakości usługi publiczne. – Dzisiaj największym wyzwaniem polskiej polityki publicznej nie jest konieczność budowy nowych połączeń, lecz to, że są szkoły, w których nie prowadzi się lekcji z niektórych przedmiotów, bo brakuje nauczycieli – zaznacza Sawulski.