Bezpośrednim impulsem do panicznej wyprzedaży liry były poniedziałkowe wypowiedzi Recepa Erdogana, prezydenta Turcji. Stwierdził, że jego kraj odszedł od polityki „wysokich kosztów pożyczek" i „silnej liry", a za priorytet uznał wyższy eksport, inwestycje oraz tworzenie miejsc pracy. Mówił też, że ten cel pomoże osiągnąć „konkurencyjna lira" (czyli słaba waluta). Inwestorzy uznali wypowiedzi Erdogana za kolejny sygnał, że w Turcji dojdzie do dalszego luzowania polityki pieniężnej. Ich obawy zostały wzmocnione przez Devleta Bahcelego, przywódcę popierającej rząd partii MHP. – Niezależność banku centralnego powinna być przedmiotem debaty, a niezależne instytucje nie mogą stać wyżej niż wola narodu – powiedział Bahceli.

Demolowanie polityki

– To nieunikniona konsekwencja wojny Erdogana ze stopami procentowymi. Jedyną rzeczą, która mogłaby powstrzymać załamanie waluty, jest jakakolwiek oznaka niezależności banku centralnego, ale są na to niewielkie szanse – uważa Uday Patnaik, zarządzający w Legal & General Investment Management.

Bank Centralny Republiki Turcji od września obciął główną stopę procentową o łącznie 400 pb. Po ostatnim posiedzeniu zasygnalizował jednak, że w grudniu zakończy cykl obniżek. Luzuje on politykę pieniężną pomimo tego, że inflacja wyniosła w październiku aż 19,9 proc. r./r. Osłabienie liry, podsycane przez luzowanie polityki pieniężnej, mocno przyczynia się do wzrostu cen.

Czytaj więcej

Turecka lira
Turcja znów tnie stopy. Lira przebiła rekord słabości

– Mało wskazuje na to, że turecki bank centralny zmieni podejście do prowadzenia polityki pieniężnej. Spodziewamy się, że luźna polityka będzie kontynuowana – twierdzi Paul Greer, zarządzający w Fidelity.

– Naszym zdaniem będzie musiało dojść do poważnych napięć w sektorze bankowym, by decydenci zareagowali agresywnym zacieśnianiem polityki pieniężnej – mówi Jason Tuvey, analityk Capital Economics. – Nie doszliśmy jeszcze do tego momentu. Nie wygląda na to, by turecki sektor bankowy był pod dużą presją. Rentowności obligacji banków wzrosły, ale nadal są niskie (w odróżnieniu od 2018 r., gdy wzrosły dramatycznie). To odzwierciedla fakt, że tureckie banki są lepiej przygotowane na osłabienie liry niż pięć lat temu – wskazuje.

Złoty pod presją

Autopromocja
#NowaRp.pl

Znacznie więcej niż wiedza

ZAPRENUMERUJ

Załamanie liry wyraźnie przyćmiło deprecjację złotego oraz innych walut z rynków wschodzących. Złoty tracił we wtorek już tylko lekko wobec dolara, ale kurs i tak sięgnął 4,20 zł za 1 dol., czyli najwyższego poziomu od wiosny 2020 r. Za 1 euro płacono we wtorek 4,72 zł, a za 1 franka szwajcarskiego 4,50 zł. Przed godziną 16.00 doszło jednak do umocnienia polskiej waluty. Za 1 dol. płacono wówczas 4,18 zł, za 1 euro 4,70 zł, a za 1 franka 4,48 zł.

Czytaj więcej

Prof. Leszek Balcerowicz
Leszek Balcerowicz: Turcja może być drastycznym sygnałem ostrzegawczym

Polska waluta straciła przez ostatnie trzy sesje prawie 2 proc. wobec dolara, a przez ostatni miesiąc osłabła o ponad 5 proc. Prezes NBP Adam Glapiński w odpowiedzi wysłanej na pytania agencji Bloomberga stwierdził, że głównym powodem osłabienia złotego w ostatnich dniach była właśnie „silna deprecjacja euro wobec dolara". Marek Belka, były prezes NBP, powiedział natomiast w rozmowie z TVN 24, że interwencje w celu obrony złotego nie mają sensu, bo deprecjacja polskiej waluty ma charakter fundamentalny i wynika m.in. z „antyeuropejskiej narracji" polskich władz.

W ostatnich tygodniach słabły też jednak waluty państw, które zaczęły podwyższać stopy wcześniej niż Polska. Forint węgierski osłabł przez ostatni miesiąc o 5,1 proc. wobec dolara, a korona czeska o 2,5 proc. Korekta na rynku naftowym przyczyniła się zaś do osłabienia rubla o ponad 6 proc. w ciągu ostatniego miesiąca. W tym czasie euro zniżkowało o ponad 3 proc. wobec dolara. Impulsem do deprecjacji tych walut była m.in. nominacja Jerome'a Powella na drugą kadencję jako szefa Fedu i oczekiwania co do szybszego zacieśniania polityki pieniężnej w USA.