Brytyjski parlament odrzucił we wtorek większość poprawek dotyczących planu opuszczenia Unii Europejskiej, co sprawia, że kwestia brexitu nadal pozostaje dla rynków wielkim znakiem zapytania. Start środowej sesji na GPW pokazał, że niespecjalnie się tym przejmujemy. WIG20 zaczął bowiem z okolic wtorkowego zamknięcia i przez dwie godziny poruszał się horyzontalnie. Problemy zaczęły się przed południem. Notowania ruszyły w dół, pogłębiając co chwilę dzienne minimum. Zniżka nie zbiegła się w czasie z żadną ważną informacją, poza tym indeksy zagraniczne DAX, CAC40 czy nawet RTS zachowywały się znacznie lepiej. Wygląda więc na to, że WIG20 ugiął się pod własnym ciężarem, co wpisuje się w trwającą od kilku dni korektę. Przypomnijmy bowiem, że efekt stycznia wyniósł w ubiegłym tygodniu notowania do najwyższego poziomu od 10 miesięcy czyli 2420 pkt. A po kilku tygodniach regularnej zwyżki, korekta jest czymś naturalnym. Niepokojąco wyglądało tylko to, że indeks naruszył linię trendu wzrostowego, poprowadzoną po dołkach z listopada i grudnia. W porywach indeks spadał w środę do 2348 pkt, ale w końcówce odrobił część strat. Pomogły w tym indeksy z Wall Street, które zaczęły dzień od ponad 0,5-proc. zwyżek. Za oceanem zwyżki napędziły lepsze od oczekiwań dane z rynku pracy (raport ADP), a także lepsze od oczekiwań wyniki kwartalne Boeinga i Apple.