Premier Mario Monti powiedział w stacji włoskiej telewizji La7, że większość przywódców Unii poparła na ostatnim spotkaniu w Brukseli wspólną emisję euroobligacji, wywołując powszechny wzrost akcji w piątek. Dodał, że Włochy mogą pomóc przekonać Niemcy, by poparły ten pomysł dla wspólnego dobra Europy.
– Europa może mieć wkrótce euroobligacje – powiedział. Jego zdaniem, Niemcy są zainteresowane zapewnieniem, by żaden kraj nie wystąpił ze strefy euro, Grecja pozostanie prawdopodobnie w strefie jednolitej waluty.
Wypowiedż Włocha wyraźnie kontrastuje z konsekwentnym stanowiskiem Berlina. Kanclerz Angela Merkel oświadczyła na konferencji branży elektrycznej, że zaciąganie większego długu w postaci euroobligacji nie rozwiąże problemów strefy euro, a jedynie zaostrzy je.
- Nie ma sensu dążenie do naprawiania wszystkiego euroobligacjami albo innymi podobnymi „instrumentami solidarności", które jedynie pogłębią kryzys długu. Twrający do dawna kryzys długu narodowego nie zostanie rozwiązany cudowną kuracją, ale będzie wymagać ogromnej ciężkiej pracy w postaci konsolidacji fiskalnej i reform strukturalnych – wyjaśniła.
Zadłużone kraje mogą zacząć od nie wydawania więcej niż mają przychodów – dodała.
W podobnym duchu wypowiedział się minister spaw zagranicznych Guido Westerwelle na wspólnej konferencji prasowej z brytyjskim wicepremierem Nickiem Cleggiem, że euroobligacje dałyby błędny impuls w rozwiązywaniu problemów długu i braku konkurencyjności. - Sądzimy, że nie możemy rozwiązać kryzysu uławianiem zaciągania nowych długów – dodał.
Clegg przestrzegł z kolei przed uporczywym obstawaniem przy samym pomyśle eurooobligacji i wezwał do nowej wielkiej ugody Północy z Południem, krajów wierzycielskich z dłużniczymi, krajów eksporterów z konsumującymi.
Prezes Bundesbanku, Jens Weidmann stwierdził w wywiadzie dla „Le Monde", że kraje opowiadające się za euroobligacjami powinny zastanowić się, jak takie instrumenty finansowe wtargną w ich suwerenność fiskalną.
- Uwspólnienie długu to jedna strona medalu, a federalizm - druga. Rządy będące za eurobligacjami nie dostrzegają tego. W krajach nawołujących do euroobligacji, np. we Francji, nie ma debaty publicznej czy publicznego wsparcia dla transferu suwerenności, jaki to spowoduje. A właśnie dokładnie taka debatę powinniśmy przeprowadzić – dodał.
- Złudzeniem jest wiara, że euroobligacje rozwiążą bieżący kryzys. Wspólne obligacje mogą pojawić się jedynie na koniec długiego procesu, który między innymi, będzie wymagać zmamiony konstytucji w kilku krajach, modyfikacji traktatów i stworzenia większej unii budżetowej. Nie daje się karty kredytowej komuś, kto nie potrafi trzymać wydatków pod kontrolą – powiedział Weidmann.