RPP podniosła stopy procentowe o 0,5 proc. – do 6,5 proc. To wystarczający ruch?

Jeśli uznamy, że obecnie działania banku centralnego mają za zadanie przede wszystkim odbudowanie wiarygodności tej instytucji, która została potężnie zachwiana w zeszłym roku, to przy takim ruchu można się zastanawiać, czy bank centralny traktuje swoją role na serio. Natomiast dla poziomu inflacji w najbliższych kwartałach nie ma większego znaczenia, czy podwyżki będą o 0,5 pkt. proc. czy o 1 pkt.

Dlaczego?

Bo podwyżki stóp maja przede wszystkim powstrzymać oczekiwania inflacyjne, a nie natychmiast zwalczać samą inflację, która w pewnej mierze wynika z czynników zewnętrznych, pozostających poza kontrolą naszego banku centralnego. W części krajów rozwiniętych ludzie ocenią obecny wzrost cen jako przejściowy, dlatego nie ma tam konieczności ostrego zacieśnienia monetarnego. Niestety, my takiego komfortu nie mamy, Polacy oczekują utrwalenia się wysokiej inflacji. Dodatkowym problemem jest polityka rządu, którą należy uznać za proinflacyjną.

Sytuacja, w której bank centralny robi swoje, a rząd swoje, jest o tyle beznadziejna, że mimo wszystko będziemy ponosić coraz większe koszty podwyżek stóp procentowych w postaci coraz silniejszego spowolnienia wzrostu gospodarczego, a efektów w postaci ograniczenia inflacji nie będzie.

Pana zdaniem, do jakiego poziomu powinny wzrosnąć stopy procentowe w Polsce?

Oczywiście, wszystko zależy od tego, jak będzie rosła inflacja, oraz od tego, czy i jak rząd będzie wspomagać bank centralny. Jeśli nie będzie, to można sobie wyobrazić 20 proc. czy 30 proc. jako poziom stóp niewystarczający do wyhamowania inflacji. Natomiast jeśli rząd zacznie program oszczędności, to pewnie wystarczą kilkunastoprocentowe stopy. Natomiast powtórzę jeszcze raz: póki nie wiemy, co zrobi rząd, to nie ma o czym w ogóle dyskutować. Skąd mamy wiedzieć, jak dużo wody trzeba, by zgasić pożar, w sytuacji, kiedy ktoś rozpala kolejne ogniska?

Jak wysoki może być koszt walki z inflacją?

Najpierw zadajmy sobie pytanie, jak wysoki będzie koszt inflacji? Wiemy, że w najbliższych miesiącach wzrośnie do jakichś 20 proc. Co będzie dalej, gdy już minie szczyt wzrostu wywołany czynnikami zewnętrznymi? Na jakim poziomie utrzyma się ta część inflacji wywołana wyłącznie naszą własną nieudolnością w polityce gospodarczej? Jeśli to będzie kilkanaście procent, co moim zdaniem jest bardzo prawdopodobne, to jest to poziom, z którym nie da się normalnie funkcjonować w dłuższym okresie. I będzie to wymagało ostrego programu antyinflacyjnego, być może prowadzącego wręcz do recesji gospodarczej.

Autopromocja
Specjalna oferta letnia

Pełen dostęp do treści "Rzeczpospolitej" za 5,90 zł/miesiąc

KUP TERAZ

Oczywiście, to nie jest odpowiedź na dziś. Doświadczenie uczy, że rządzący dostają mandat do zwalczania inflacji dopiero wtedy, gdy społeczeństwo jest naprawdę zmęczone wysokim wzrostem cen. A to zazwyczaj następuje dopiero po kilku latach.

Czytaj więcej

RPP łagodnieje w obliczu spowolnienia. Efekty podwyżek stóp procentowych