W środę Capital Economics opublikowała aktualizację prognoz dla krajów Europy Środkowo-Wschodniej, uwzględniając konsekwencje brytyjskiego referendum w sprawie przynależności do UE.
Ekonomiści brytyjskiej firmy analitycznej zakładają, że Brexit nie będzie miał silnego bezpośredniego wpływu na gospodarki naszego regionu, uderzy jednak w kraje Europy Zachodniej, co będzie miało znaczenie także dla nas.
„Brexit spowoduje, że wzrost gospodarczy na Zachodzie Europy przyhamuje zarówno wskutek pogorszenia warunków finansowych, jak i gorszych nastrojów firm i konsumentów. Zrewidowaliśmy prognozę wzrostu PKB eurolandu w 2017 r. z 1,5 do 1,0 proc., a samych Niemiec z 1,5 do 1,2 proc. Wolniejszy wzrost gospodarki strefy euro zaciąży na eksporcie z krajów Europy Środkowej i Południowo-Wschodniej" – napisał w środowym raporcie William Jackson, ekonomista Capital Economics ds. rynków wschodzących.
Obecnie firma analityczna zakłada, że PKB Polski w tym roku powiększy się o 3,3 proc., zamiast o 3,6 proc., a w przyszłym roku o 3 proc., zamiast 3,5 proc. W takim samym tempie gospodarka ma rosnąć w 2018 r.
Dla większości innych gospodarek regionu prognoza wzrostu na bieżący rok nie została zrewidowana. W przyszłym roku ich wzrost będzie, w ocenie Capital Economics, o 0,2-0,5 pkt proc. niższy, niż się wydawało.
Prognozy wzrostu polskiej gospodarki w reakcji na Brexit zrewidowało już kilka instytucji finansowych. Zmiany, na jakie zdecydowali się ekonomiści Capital Economics, są jednak wyjątkowo duże. Przykładowo, agencja ratingowa Standard & Poor's uważa, że skutki Brexitu Polska będzie odczuwała dopiero w przyszłym roku, przez co PKB urośnie o 3,2 proc., zamiast – co było też pesymistyczną prognozą – 3,3 proc., jak analitycy agencji uważali w styczniu.
Mediana prognoz ekonomistów ankietowanych przez agencję Bloomberga zakłada, że tempo wzrostu polskiej gospodarki w tym i kolejnych dwóch latach będzie wynosiło około 3,5 proc. Te prognozy, które formułowane były już po Brexicie, nie różnią się znacząco od nieco starszych.