Mobius uważa, że ostra deprecjacja tureckiej waluty może rozprzestrzenić się na inne kraje.

- Z wyższymi stopami procentowymi w USA, wszystkie inne kraje, które mają zadłużenie w dolarach, ucierpią - powiedział w rozmowie z CNBC założyciel firmy inwestycyjnej Mobius Capital Partners.

Przypomnijmy, że w ostatnim czasie trwa paniczna deprecjacja tureckiej waluty. We wtorek popołudniu kurs dochodził do 13,3 liry za 1 USD. W ten sposób inwestorzy reagowali na wypowiedzi prezydenta Turcji Recepa Erdogana, który powiedział że jego kraj nie potrzebuje silnej liry, a za priorytet uznał wyższy eksport, inwestycje oraz kreację miejsc pracy. Słaba waluta Turcji ma pomóc w osiągnięciu tego celu. Dziś lira umacnia się wobec dolara o ponad 2 proc., do 12,57 liry.

Czytaj więcej

Dolar bezlitosny dla słabej tureckiej waluty

Mobius nie sprecyzował, które kraje są podatne na kryzys walutowy, jednak dodał, że dobrą wiadomością jest to, że od czasu kryzysu finansowego w Azji w 1997 r. wiele krajów z rynków wschodzących zaciągało coraz więcej długów w swoich lokalnych walutach.

Mobius powiedział, że spółki o wysokich zyskach i dobrych marżach nadal dobrze sobie radziłyby w środowisku rosnących stóp procentowych, dodając, że Indie i Tajwan są jego dwoma preferowanymi rynkami.

Z kolei bank inwestycyjny Nomura w opublikowanej niedawno analizie wskazał, że cztery rynki wschodzące najbardziej narażone na kryzys walutowy to Egipt, Rumunia, Turcja i Sri Lanka.

„Patrząc w przyszłość, perspektywa normalizacji polityki pieniężnej przez Fed oraz pogłębiające się spowolnienie gospodarcze w Chinach nie są szczególnie dobrą kombinacją dla rynków wschodzących” – stwierdzili analitycy Nomury.