Sprzedaż detaliczna w Wielkiej Brytanii spadła o 0,2 proc. miesięcznie. Rocznie wzrosła o 4,2 proc. Prognozowano dwukrotnie większy spadek miesięczny, wzrost roczny jest na poziomie oczekiwań. W marcu sprzedaż spadła również o 0,2 proc.

Mervyn King, prezes Banku Anglii, powiedział w zeszłym tygodniu, że Wielka Brytania może wejść w recesję, ponieważ konsumpcja, będąca znacznym czynnikiem wzrostu przez ostatnie trzy lata, od 2007 r. wyraźnie maleje.

Poziom zaufania wśród sprzedawców spadł w kwietniu do najniższego od 1992 r., na tle rekordowych cen ropy i spadających cen nieruchomości.

- Wydatki konsumpcyjne zdają się spadać znacząco. Wyższa inflacja zjada dochody, a zdolność kredytowa zawęża się – powiedział Nick Bate, ekonomista z Merrill Lynch & Co. w Londynie (wcześniej w U.K. Tresury).

Sprzedaż żywności spadła w kwietniu o 1 proc. O 1,4 proc. mniej kupili Brytyjczycy dóbr “dla domu”. Sprzedaż ubrań pozostała na prawie niezmienionym poziomie. Aby zachęcić kupujących, ceny w sprzedaży detalicznej poszły w dół o 0,9 proc. w stosunku rocznym.

Marks & Spencer, największy spośród brytyjskich sprzedawców garderoby zanotował we wtorek spowolnienie wzrostu przychodów, zmniejszył bonusy dla pracowników i zapowiedział, że spodziewa się pogorszenia sytuacji.