– Podstawowa zasada przy pracy z generatorem: nie należy mu ufać – uważa Michał Gwizda, partner w firmie doradczej Accreo. Mowa o narzędziu informatycznym, które w założeniu miało ułatwiać przedsiębiorcom, samorządowcom czy organizacjom pozarządowym przygotowanie wniosków o unijne dotacje.

– Wprowadzenie generatorów wniosków miało usprawnić i zdigitalizować proces aplikowania o dotacje ze środków UE. Jednakże, jak się okazuje w praktyce, instytucje wdrażające programy wsparcia przygotowały dla wnioskodawców na lata 2007 – 2013 kilka pułapek związanych z przygotowaniem wersji elektronicznej wniosku. To nie ułatwia dostępu do funduszy unijnych i nie przyspiesza wydatkowania środków – mówi Magdalena Jabłońska, menedżer w zespole dotacji i ulg inwestycyjnych w Deloitte.

Historia systemu SIMIK, którego elementem jest generator wniosków, sięga 2003 r. Wtedy rozpoczęły się prace nad systemem, który miał wspomagać zarządzanie unijną pomocą w Polsce. Od początku zawisło nad nim fatum – niemalże przez cały okres 2004 – 2006 SIMIK nie zadziałał w pełni sprawnie. W 2007 r. NIK w swoim raporcie określił go jako przykład „nieudanej informatyzacji”. Ile dokładnie kosztuje generator? Resort finansów, który odpowiada za przygotowanie systemu, nie udzielił nam odpowiedzi.

Obecnie wykorzystywany system to uproszczona wersja SIMIK z lat 2004 – 2006 (zgodna z minimalnymi wymaganiami Komisji Europejskiej), ale wciąż niepozbawiona wad. Najbardziej dotkliwe dla wszystkich ubiegających się o dotacje są te występujące w generatorze wniosków. Przykłady? – Wydruki z generatora nie zawsze są zgodne z wpisaną treścią. Zdarza się, że system błędnie zaokrągla liczby, nie powiadamia o pustym polu we wniosku. A odpowiedzialność za wszystkie błędy aplikacji ponosi wnioskodawca – mówi Gwizda.

– Generator często nie zapisuje też wprowadzanych zmian – dodaje Stefan Kamiński, prezes Krajowej Izby Gospodarczej Elektroniki i Telekomunikacji. I przytacza przykład firmy, której wniosek odrzucono, ponieważ wersja elektroniczna, mimo zapisywanych zmian, różniła się od wersji papierowej.

– Generator nie jest skomplikowanym narzędziem i trudno wytłumaczyć, dlaczego wciąż nie działa poprawnie – uważa Artur Bartoszewicz.

Z czego wynikają problemy? – To narzędzie stworzone przez ludzi i może zawierać błędy. Jednak winna jest także niesprawna administracja publiczna. Najlepiej obrazuje to fakt, że w generatorze nie ma możliwości bezpośrednio wysłania do administratora raportu o pojawiających się błędach. Aby zgłosić problem techniczny, konieczne jest odnalezienie kontaktu na stronie internetowej odpowiedniej instytucji. A to nie pomaga w ulepszaniu tego narzędzia – zwraca uwagę Kamiński.