– Dziś lub jutro zapłacimy resztę długu za rosyjski prąd – zapowiedział w czwartek białoruski wicepremier Władimir Siemaszko. W środę Białoruś zapłaciła 21 mln dol. z ponad 50-milionowego długu wobec Inter RAO JES. O północy Rosjanie włączyli prąd, by po dwóch godzinach go wyłączyć. W białoruskim bilansie energetycznym brak więc ciągle ok. 10 proc. mocy.
Premier Michaił Miasnikowicz winą za dług obarczył ministra energetyki Aleksandra Ozierca. Zapowiedział wyciągnięcie konsekwencji.
Tymczasem w Moskwie Białorusini walczą o niższe ceny gazu przy okazji finalizowania zakupu przez Gazprom krajowego operatora Biełtransgaz. Gazprom, który ma już połowę firmy, podpisał umowę na kupno reszty akcji za 2,5 mld dol. – Liczymy na stałą cenę gazu na cały przyszły rok – zapowiedział wicepremier Władimir Siemaszko.
31,7 mld dol. wynosi obecnie zadłużenie Białorusi; rezerwy kraju to 1,3 mld dol.
Przez trzy lata Białoruś kupowała gaz z dużą zniżką, w wyniku czego płaciła najniższą cenę w Europie (160 dol.). W tym roku w I kw. było to 223 dol. /1000 m3, w II – 244,7 dol. Dla porównania Litwa płaciła w I kw. 367 dol. Gazprom prognozował cenę dla Białorusi na lata 2012 – 2014 na poziomie 250 dol.
Rząd w Mińsku coraz gwałtowniej szuka też kolejnych pożyczek, bo w rezerwach pozostało tylko 1,3 mld dol. wobec 31,7 mld dol. zadłużenia kraju. – Do końca roku musimy pożyczyć jeszcze ok. 3 mld dol. – przyznał Nikołaj Snopkow, minister gospodarki. W planach jest też sprzedaż na giełdzie m.in. producenta nawozów Biełoruskalij oraz wytwórcy ciężarówek Bielaz.