Jury przyznało temu filmowi najwyższy laur czyli Złotego Lajkonika „za rzetelne przeprowadzenie przez jądro ciemności, profesjonalizm w opowiadaniu, świadomą narrację po bezwzględnym, odległym świecie oraz film, o którym trudno przestać myśleć”. Dokument został wyróżniony także za muzykę Pawła Mykietyna oraz otrzymał rekomendację Krakowskiego Festiwalu Filmowego do Europejskiej Nagrody Filmowej. Warto wspomnieć, że tematem filmu nakręconego w RPA jest niebezpieczna misja poszukiwania zaginionego, porwanego małego dziecka. Kamera obserwuje poczynania bohatera (z trudną własną historią) próbującego odnaleźć dziewczynkę. Dokument wkrótce pojawi się na ekranach polskich kin. Pytanie brzmi: czy poza egzotyką tej historii istnieje ważny powód, dla którego film został nagrodzony? Raczej na to nie wygląda. W tegorocznym konkursie znalazło się wiele polskich dokumentów, których siłą jest wrażliwość ich autorów potrafiących dostrzec rzeczywistość znacznie bliższą. Wystarczy przywołać zupełnie pominięte filmy jak: „Tylko wiatr” (reż. Zofia Kowalewska), w którym 92-letni pan wyrusza ze swoją wnuczką w podróż na Syberię, kraju swoich lat dziecinnych i młodzieńczych. „Jeden dzień dłużej” (reż. Monika Meleń) też relacjonuje podróż niezwykłej pary: chorej na zanik mięśni Małgorzaty i opiekującego się nią Krystiana, którzy motorem z przyczepką jadą do Rumunii do artysty projektującego kolorowe, pogodne nagrobki.

Nie dostrzeżono też dwóch filmów dotykających obecnego czasu pandemii, a przecież to jest nasze „tu i teraz”, które dokument powinno obchodzić. Kameralne „Papierosy” (reż. Maja Markowska) to opowieść o wzruszającej relacji wnuczki opiekującej się dziadkiem dobiegającym kresu życia. Z kolei „Koncert balkonowy” (reż. Diana Kadłubowska, Krzysztof Kadłubowski) to wnikliwa obserwacja pandemicznego dnia powszedniego na klaustrofobicznym podwórku – studni.

 

Warto przypomnieć, że Krakowski Festiwal Filmowy jest najstarszą taką imprezą w Polsce, istniejącą od 1961 roku, która brała pod lupę w pierwszej kolejności filmy polskie – dokumentalne i animacje. Z czasem impreza się rozrosła – przybyło kategorii, filmów ze świata. Dziś wręcza się poza bardzo wieloma wyróżnieniami dodatkowymi Smoki, Rogi, Lajkoniki – te ostatnie są najważniejsze, bo dotyczą nagród w Konkursie Polskim.

Przykre, że dla organizatorów przestały mieć taką rangę, skoro gala wręczenia nagród od nich się rozpoczyna, a nie na nich – kończy.

Odnotować jeszcze warto nagrodę publiczności, którą otrzymał film Anny Kokoszki-Romer i Mateusza Kudły „Polański, Horowitz. Hometown” oraz Nagrodę im. Macieja Szumowskiego za szczególną wrażliwość na sprawy społeczne, którą otrzymał Marek Gajczak za „Nature is My Homeland”: „za poszerzenie pola wrażliwości społecznej o głębokie współistnienie z naturą oraz wydobycie znaczenia poezji i sztuki w budowaniu nowoczesnej świadomości ekologicznej”.

61. Krakowski Festiwal Filmowy odbywał się równolegle w krakowskich kinach i on line. Pełna lista nagród na stronie festiwalu.