Rekomendacje filmowe na weekend: „Kina i Yuk”, „Wicked”, „Trzy kilometry do końca świata”

Surowy obraz „Kina i Yuk”, roztańczona, rozśpiewana bajka „Wicked” i mocne kino społeczne „Trzy kilometry do końca świata” – nie można w tym tygodniu narzekać na brak różnorodności, każdy znajdzie coś dla siebie.

Publikacja: 06.12.2024 07:42

„Kina i Yuk”

Reż.: Guillaume Maidatchevsky. W polskiej wersji językowej: Michał Żebrowski.

„Zakochani żyją na całym świecie, nawet tu, gdzie temperatury sięgają minus 38 stopni. Mróz nie osłabia ich uczuć. Jak wszyscy zakochani uważają, że świat należy do nich. O tej porze roku lód powinien być mocny, ale odgłos jego pękania brzmi przerażająco jakby w mroźnych czeluściach krył się potwór” – mówi Michał Żebrowski, który w polskiej wersji językowej prowadzi widza przez ten niezwykły film.

Głównymi bohaterami „Kiny i Yuka” są dwa arktyczne lisy, które spodziewają się właśnie potomstwa. Są nierozłączne, szczęśliwe. Aż do chwili, gdy następuje katastrofa. Ocieplenie klimatu sprawia, że lodowce zaczynają topnieć. Kina i Yuk zostają rozdzieleni, gdy Yuk odpływa na popękanej krze. Odtąd będzie szukał swojej ukochanej i dzieci, które przecież miały się właśnie narodzić. 

Czytaj więcej

„Trefliki ratują Święta”. Polska animacja w kinach

Francuski reżyser Guillaume Maidatchevsky, który sześć lat temu pokazał zrealizowany w Laponii film „Podróż Ailo” o młodym reniferze, teraz „Kinę i Yuka” kręcił razem ze swoją ekipą w północnozachodniej Kanadzie. Piękno surowych krajobrazów, lawiny spadające ze szczytów gór, połacie śnieżne i kontrastujące z tym wszystkim miasteczko – wszystko tworzy tu absolutnie niezwykły, surowy klimat. A ociepla ten obraz opowieść o tęsknocie, determinacji, by odszukać ukochaną osobę, przyjaźni. 

Piękny, wciągający, a jednocześnie wzruszający film, któremu można się całkowicie poddać. 

„Trzy kilometry do końca świata”

Reż.: Emanuel Parvu. Wyk.: Valeriu Andriuta, Ingrid Berescu, Vlad Brumaru.

Rumuńscy twórcy wciąż przyglądają się swojemu społeczeństwu. Uważnie i bez taryfy ulgowej. 

W „Trzech kilometrach do końca świata” w małej rumuńskiej wsi młody chłopak wracając nocą do domu, zostaje potwornie pobity. Miejscowy komendant szybko ustala, że Adiego skatowali synowie miejscowego bogacza Zentova. Bo całował się z chłopakiem. A na wsi być „pedałem” to jak popełnić największą zbrodnię. Pop będzie próbował egzorcyzmami wyrzucić z Adiego demona – na prośbę rodziców, którzy przeżywają tragedię. Nagle wszystko przestaje się liczyć, najważniejsze staje się wstydliwe „zboczenie” Adiego, którego dotąd kochająca się rodzina, nie chce przyjąć do wiadomości. 

„Trzy kilometry do końca świata” Emanuela Parvu wpisuje się w falę rumuńskiej nowej fali, którą dwadzieścia lat temu zapoczątkowali Christi Puiu „Śmiercią pana Lazarescu” czy Christan Mungiu „4 miesiącami, 3 tygodniami i 2 dniami”. W niezwykle pięknych krajobrazach Delty Dunaju toczy się dramat chłopaka, który staje się ofiarą tylko dlatego, że jest „inny”. W jego wsi wybaczono by wszystko. Ale nie „to”. Adi wie, że musi uciec z tego świata. Chce czuć się wolny, a na prowincji może liczyć wyłącznie na wskazywanie palcem, pogardę, jawnie okazywaną niechęć. Ale jednocześnie Parvu zostawia widzom nadzieję. Niesie ją dziewczyna, która Adiego kocha i najwięcej traci. Jednak miłość pozwala jej go zrozumieć i zaakceptować.

„Trzy kilometry do końca świata” podczas ostatniego festiwalu w Cannes dostał nagrodę Queer. Jest też rumuńskim kandydatem do Oscara.

„Wicked”

Reż.: Jon M. Chu. Wyk: Ariana Grande, Cynthia Erivo, Jeff Goldblum.

Prawie trzy godziny, budżet w wysokości 150 mln dolarów. Ale na ekranie widać każdy włożony w to przedsięwzięcie cent. 

Trwa wielkie święto. Wreszcie odeszła na zawsze Zła Czarownica z Zachodu. Nie będzie więcej szkodziła ludziom. Wśród świętujących jest łagodna Dobra Czarownica z Północy Glinda, w pięknej różowej sukni. To ona podpada wielką kukłę złej czarownicy. Panuje ogólna radość i tylko jeden człowiek w tłumie nagle zadaje Glindzie pytanie: „Czy ona nie była twoją przyjaciółką?” Zbita z tropu, lekko zmieszana Glinda jest w stanie tylko wydusić z siebie: „Cóż, znałam ją…”

Tak zaczyna się filmowy prequel wydanego 124 lata temu „Czarnoksiężnika z krainy Oz” – przeniesiony na ekran broadwayowski musical „Wicked”, który niezmiennie od 2003 roku zachwyca widzów. Spektakl obejrzało dotąd – co aż niewiarygodne – 63 mln widzów na całym świecie: od londyńskiego West Endu aż po Tokio, zostawiając w teatralnych kasach blisko 2 miliardy dolarów. 

W obecnej filmowej wersji, wyreżyserowanej przez Jona Chu, we wspomnieniach wraca historia znajomości, a także szkolnej przyjaźni ślicznej Glindy i zielonoskórej, pełnej kompleksów Elfaby – dwóch dziewczyn, które potem zamienią się w uosobienie dobra i zla.

W rolach głównych występują Cynthia Erivo jako zła Elfaba i Ariana Grande jako dobra Glinda. Obie są świetne. 

„Wicked” to imponujący spektakl. Pełen kolorów, rozmachu, wspaniałych piosenek, układów tanecznych jak ze starych, hollywoodzkich musicali. Scenografia, kostiumy – wszystko tu zachwyca. Choć trzeba powiedzieć, że wśród muzycznych i tanecznych fajerwerków, mimo wysiłków Erivo, gubi się nieco społeczny kontekst tej historii: ostrzeżenie przed wykluczaniem, nietolerancją, przed dzieleniem społeczeństwa. No i blisko trzygodzinny film – nawet roztańczony i rozśpiewany – jest jednak pewną próbą wytrzymałości widza. A przecież to dopiero połowa tej historii – opowieść o tym jak w Elfabie narasta zło. Druga część – o tym, jak Glinda staje się uosobieniem dobra – ma mieć premierę w 2025 roku. 

Czytaj więcej

Film „Wicked”: Ariana Grande i Cynthia Erivo jako ucieleśnienie dobra i zła

Na razie jednak triumfy w kinach święci pierwsza część „Wicked”, która po drugim weekendzie wyświetlania ma już na swoim koncie 360 mln dolarów, a warto pamiętać, że na wiele rynków, m.in. na polski, wchodzi dopiero teraz. Może po prostu wszyscy potrzebujemy wytchnienia? W ubiegłym roku przyniosła je bajka o Barbie, teraz zakorzeniona w literaturze sprzed wieku, pełna różu i zieleni opowieść o genezie dobra i zła.

Film
Polskie kino czeka na nowe władze PISF-u
Film
Waters, Gilmour i Pink Floyd znowu razem
Materiał Partnera
Warszawa stanie się stolicą ponadczasowego kina
Film
Mia Wasikowska odbierze nagrodę „Pod prąd” na Gali Otwarcia Mastercard OFF CAMERA 2025
Materiał Partnera
Konieczność transformacji energetycznej i rola samorządów
Film
Polscy filmowcy czekają na szefa swojego instytutu