Złota Palma dla Triet. Konkurs w Cannes na bardzo wysokim poziomie

Grand Prix dla amerykańsko-brytyjsko-polskiej koprodukcji „Strefa interesów”.

Publikacja: 29.05.2023 03:00

Sandra Hueller w „Anatomii upadku” Justine Triet, laureatki Złotej Palmy. Hüller zagrała też Hedwig,

Sandra Hueller w „Anatomii upadku” Justine Triet, laureatki Złotej Palmy. Hüller zagrała też Hedwig, żonę Rudolfa Hoessa w nagrodzonej „Strefie interesów”

Foto: Mat. Pras.

Korespondencja z Cannes
Ze stojącego na bardzo wysokim poziomie konkursu jury obradujące pod przewodnictwem Rubena Ostlunda wybrało najpiękniejsze perełki.

Złotą Palmę odebrała Justine Triet, reżyserka znakomitej „Anatomii upadku”. Francuzka opowiedziała o rodzinnej tragedii, gdy z poddasza domu we francuskich Alpach wypada mężczyzna. Żona i pisarka ( w tej roli Sandra Hüller), zostaje oskarżona o morderstwo, a Triet tak prowadzi film, że niezależnie od wyroku sądu to widz musi sobie odpowiedzieć na pytanie: zabiła czy nie? Triet opowiedziała o współczesnej moralności, o tym, co może kryć zwyczajna, wydawałoby się świetnie prosperująca rodzina. Fantastyczne, nieoczywiste kino.

Polski wkład

To była trzecia w historii festiwalu canneńskiego Złota Palma zdobyta przez kobietę. Pierwszą dostała Jane Campion w roku 1993 za „Fortepian”, drugą Julie Ducournau w 2021 roku za „Tytan”. Justine Triet jako jedyna powiedziała ze sceny coś więcej niż podziękowania ekipie. Zaatakowała rząd za reformę emerytalną i złą politykę kulturalną, a wreszcie pozdrowiła młode reżyserki, których wciąż jest jej zdaniem za mało.

Czytaj więcej

Cannes 2023: Rosjanie po cichu wracają na filmowe targi

Grand Prix jury powędrowało do Jonathana Glazera za „Strefę interesów”. W tej amerykańsko-brytyjsko-polskiej koprodukcji autor niekonwencjonalnych, oryginalnych filmów „Sexy Beast” i „Pod skórą” wrócił do czasu II wojny światowej i Holocaustu. Ale zrobił to w sposób wyjątkowy, ani razu nie wchodząc z kamerą do obozu. Pokazał rodzinę Rudolfa Hoessa, komendanta Auschwitz, mieszkającą w domu z ogrodem tuż przy murze obozu. Sportretował ludzi, którzy swoje prywatne szczęście budowali w miejscu, gdzie zamordowanych zostało 1,5 mln osób.

Film Glazera, znakomicie zrobiony i świetnie zagrany, na podstawie powieści zmarłego 19 maja Martina Amisa, jest refleksją na temat banalności zła, tak ogromnie ważną w dzisiejszych, niespokojnych czasach.

Zdjęcia do „Strefy interesu” powstały w całości w Polsce, reżyser dziękował za pomoc dyrektorowi Muzeum w Auschwitz. Polską koproducentką filmu jest Ewa Puszczyńska, zdjęcia zrobił Łukasz Żal, za scenografię odpowiadały Joanna Kuś i Katarzyna Sikora, za kostiumy Małgorzata Karpiuk.

Czytaj więcej

Cannes 2023: Nagroda FIPRESCI dla „Strefy interesów”

Jakby antidotum dla tych trudnych, budzących przygnębiające refleksje obrazów jest laureat Nagrody Jury – „Opadłe liście” Akiego Kaurismakiego. Podczas gdy twórcy pod różnymi szerokościami geograficznymi rejestrują ciężkie choroby dzisiejszych społeczeństw, Fin jak zwykle przypomina, że życie jest silne i można je zacząć od nowa. W jego nowym filmie są niełatwe diagnozy społeczne i echa wojny w Ukrainie.

Ale jest też w tej historii dwojga prostych, samotnych ludzi wiara, że miłość zawsze może się przydarzyć, że z upadku można się podnieść, że nie wolno tracić nadziei.

Swoje nagrody zebrała w Cannes Azja. Za scenariusz jury nagrodziło Sakamoto Yuji za projekt „Monster” wyreżyserowany przez Hirokazu Kore-edę. Za najlepszego reżysera przeglądu uznano Tran Anh Hunga, twórcę filmu „The Pot-au-feu”. Ten „kulinarny” obraz jest pierwszym filmem, który Azjata zrealizował w Paryżu.

Kino ożyło

Wim Wenders swój film „Perfect Days” zrobił w Japonii. Jego bohaterem jest sprzątacz toalet tokijskich, mężczyzna, który niejedno przeżył, a teraz cieszy się każdym dniem, spotkaniami z ludźmi, na jakich trafia na swojej drodze. Po pracy wraca do domu pełnego magnetofonowych kaset i książek, czyta przed snem Faulknera, stara się osiągnąć życiową harmonię. Za zagranie głównej roli w tym filmie Koji Yakusho dostał nagrodę dla najlepszego aktora. Za najlepszą aktorkę festiwalu jury uznało Merve Dizdar z filmu Nuri Bilge Ceylana „About Dry Grasses”.

Największą przegraną festiwalu jest znakomita niemiecka aktorka Sandra Hueller. Oba zwycięskie filmy – „Anatomia upadku” i „Strefa interesów” – przynoszą jej wielkie kreacje. Tyle że regulamin canneński nie pozwala dać dwóch nagród temu samemu filmowi.

Szkoda, że w werdykcie nie znalazło się miejsce dla Todda Haynesa, który ciekawie i nowatorsko wyreżyserował „May December” o aktorce przygotowującej się do roli i spędzającej czas z autentyczną bohaterką filmu, w którą ma się wcielić. Z kobietą, która przed laty związała się z młodszym od niej o 20 lat chłopcem i stworzyła z nim stabilny dom.

Czytaj więcej

Produkcja „Wyspy” Pawła Pawlikowskiego zawieszona. Gwiazdy wróciły do domów

Tu też świetnie zagrały dwie ciekawe aktorki – Julianne Moore i Natalie Portman. Pominięty został „The Old Oak” Kena Loacha o życiu w zubożałym, górniczym miasteczku, w którym pojawili się emigranci z Syrii, o wspólnocie, która może się narodzić przy odrobinie dobrej woli. .

– Jestem zaszczycony, że mogłem wziąć udział w festiwalu, który sprawia, że kino żyje – takie słowa podziękowania przesłał Aki Kaurismaki, który nie mógł być obecny na gali.

I to „ożywianie” kina, zwłaszcza po pandemii, też jest zwycięstwem tegorocznego Cannes.

Korespondencja z Cannes
Ze stojącego na bardzo wysokim poziomie konkursu jury obradujące pod przewodnictwem Rubena Ostlunda wybrało najpiękniejsze perełki.

Złotą Palmę odebrała Justine Triet, reżyserka znakomitej „Anatomii upadku”. Francuzka opowiedziała o rodzinnej tragedii, gdy z poddasza domu we francuskich Alpach wypada mężczyzna. Żona i pisarka ( w tej roli Sandra Hüller), zostaje oskarżona o morderstwo, a Triet tak prowadzi film, że niezależnie od wyroku sądu to widz musi sobie odpowiedzieć na pytanie: zabiła czy nie? Triet opowiedziała o współczesnej moralności, o tym, co może kryć zwyczajna, wydawałoby się świetnie prosperująca rodzina. Fantastyczne, nieoczywiste kino.

Pozostało 88% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Film
„Ród Smoka”, czyli „oko za oko, syn za syna” w drugim sezonie
Film
Polska wieś pokazana bez sentymentów. Grzegorz Dębowski wygrywa debiuty w Koszalinie
Film
Koszaliński Złoty Jantar dla „Tyle co nic” Grzegorza Dębowskiego
Film
Rekomendacje filmowe na weekend: Inni w nas i wokół nas
Materiał Promocyjny
Mapa drogowa do neutralności klimatycznej
Film
„Królestwo zwierząt” Thomasa Cailleya: Ludzie mutują jak po pandemii
Materiał partnera
Największe kino plenerowe w Polsce powraca