To był wspaniały festiwal. Twórcy, którzy dziś wyrastają na nowych mistrzów kina, nie zawiedli. Pokazali filmy bardzo różne, ale zawsze nieobojętne, ważne. A jurorzy obradujący pod przewodnictwem Julianne Moore wydali werdykt zaskakujący, ale ciekawy. Złotym Lwem nagrodzili jedyny pokazywany w konkursie dokument „All the Beauty and the Bloodshed”. Laura Poitras w nieszablonowy sposób sportretowała artystkę-fotografkę Nan Goldin, która na swoich zdjęciach opowiadała o środowiskach homoseksualnych, kryzysie HIV w latach 80., przede wszystkim jednak pokazywała ciało i jego seksualność, nigdy nie przekraczając granicy pornografii. Poitras pokazała też ją jako aktywistkę walczącą z rodziną Sacklerów odpowiadającą za śmieć tysięcy ludzi po zażyciu wprowadzanych przez nich na rynek opioidów.

Czytaj więcej

Wenecja 2022: Filmowcy walczą o wolność słowa i spojrzenia na świat

Grand Jury Prize odebrała Alice Diop za film „Saint Omer”. Akcja jej filmu toczy się głównie na sali sądowej, gdzie trwa proces młodej dziewczyny, która uśmierciła swoją piętnastomiesięczną córkę. Diop otrzymała też statuetkę za najlepszy debiut.

Luka Guadagnino odebrał Srebrnego Lwa za najlepszą reżyserię za film o wyruszających w drogę „niekochanych”.

Nagroda specjalna jury przypadła Jafarowi Panahiemu za film „No Bears” - opowieść o reżyserze, który pozbawiony możliwości opuszczania kraju i przemieszczania się, robi film przez Internet, dzięki pomocy przyjaciół. Irański reżyser nie mógł sam odebrać statuetki, ponieważ znów nałożono na niego ostre sankcje. Publiczność nagrodziła go brawami na stojąco.

Doskonale wybrani zostali laureaci nagród aktorskich. Cate Blanchett odebrała Puchar Volpiego za rolę wybitnej dyrygentki i kompozytorki z „TAR”, zaś Collin Farrell zachwycił jako pełen goryczy odrzucony przyjaciel w „Duchach Inisherin” Martina McDonagha. Ten ostatni dostał z kolei od jury nagrodę za scenariusz.

Wspaniały sukces odniósł polski reżyser Damian Kocur, uhonorowany nagrodą specjalną jury w sekcji „Orrizonti”. W wyprodukowanym przez Studio Munka „Chlebie i soli” opowiedział on o młodych ludziach, którzy w małym miasteczku wpadają w spiralę nienawiści, gdy bar z kebabami otwiera tam dwóch emigrantów.