Jury napisało w werdykcie, iż jego twórca „od początku do końca zachowuje równowagę między formą i treścią. Opowiada o odmiennych kulturach, jednak przede wszystkim skupia się na pięknie przyjaźni rodzącej się pomiędzy małym chłopcem i dziewczynką".
Rzeczywiście jest to opowieść z klimatem. Jej bohaterami są dzieci – Janek, syn reżysera, i nieco starsza od niego 11-letnia Marcia, z którą chodzi do szkoły w argentyńskiej wiosce Azara. Do tego kraju pojechał na dwa lata z rodzicami i młodszą siostrą. Mama uczy polskiego dorosłych i dzieci, bo wielu z nich ma polskie korzenie.
Janek początkowo nie wygląda na entuzjastę tej eskapady. Ale kiedy zaprzyjaźnia się z Marcią – coraz bardziej pochłania go egzotyczna rzeczywistość. Przyjaciółka pozwala mu uczestniczyć w swoim życiu. Nie jest ono łatwe. Dziewczynka mieszka z mamą, dwoma braćmi i trzema siostrami. Tata pracuje na odległej plantacji. 11-latka staje wobec problemów, które potrafią powalić dorosłych – w domu brakuje pieniędzy na zapłacenie rachunków, znerwicowana matka nie zapewnia poczucia bezpieczeństwa. Ciężar utrzymania domu bierze na siebie Marcia. Śliczna blondynka o subtelnej urodzie ciężko pracuje, zarabiając grosze – sprząta, wyrabia cegły, zbiera yerba mate. Chciałaby założyć sklepik, ale nie zgadza się na to jej starszy brat. Tylko Jankowi może się zwierzyć ze swoich kłopotów, które nikogo nie obchodzą.
Marcia jest nad wiek dorosła. Janek wciąż może cieszyć się dzieciństwem, ale ze smutkiem przygląda się światu przyjaciółki. Jedzie razem z dziewczynką do jej ojca, by u niego szukać wsparcia. Daremnie. Tylko przez chwilę dziewczynka jest radosna – gdy rzuca się ojcu na szyję w czasie powitania. Próbuje mu opowiadać o swoich kłopotach: braku pieniędzy, niezrównoważonej mamie, starszym bracie Igorze, który po raz trzeci jest w tej samej klasie. Ale smutny bezradny mężczyzna powtarza tylko: – Nie jest łatwo, Marcia.
Dzieci niewiele ze sobą rozmawiają, ale świetnie się rozumieją. Kiedy przychodzi czas powrotu rodziny Staroniów do Polski, Marcia po raz pierwszy płacze. – Kocham was bardzo, nigdy was nie zapomnę – mówi. Ją też trudno zapomnieć.