Kierowca ciężarówki jedzie przez prowincję. Po drodze zabiera m. in. młodziutką prostytutkę, dzięki której wydostaje się z drogowego korka. Gdy w podzięce daje jej bezinteresownie pieniądze, zostaje obrzucony przekleństwami.

Czytaj też - Rosja jak z koszmaru

To zaledwie początek koszmaru, jaki czeka głównego bohatera. Mężczyzna stopniowo wsiąka bowiem w rzeczywistość, w której nie obowiązują żadne normy moralne. Szlachetny gest jest traktowany jak kuriozum lub sprytny chwyt, by kogoś okraść i zamordować. Sam zostaje zresztą podstępnie zaatakowany przez trzech oberwańców. A później, pozbawiony tożsamości, coraz bardziej wyprany z emocji, staje się świadkiem wstrząsających aktów przemocy i bestialskiego wręcz okrucieństwa.

Łoźnica pokazuje rosyjską prowincję jako miejsce przeklęte. Tu drogi prowadzą donikąd, a ludzie kierują się wyłącznie prymitywnymi instynktami.

Ten mocny obraz świetnie odzwierciedla struktura filmu, porwana na kilka epizodów, z których część odwołuje się do zdarzeń z czasów drugiej wojny światowej.

Zło tkwiące w ludzkiej naturze i związana z nim degrengolada są niezależne od epoki i panującego systemu – sugeruje reżyser. W przeszłości dwóch dezerterów z Armii Czerwonej morduje ojca, który udzielił im gościny, zostawiając na pastwę losu jego kilkuletniego synka. W jednym ze współczesnych epizodów żołnierze przywożą do wsi ciało kolegi zabitego w Czeczenii i bezmyślnie zabijają gospodarza gotowego im pomóc.

Tępa, pozbawiona uzasadnienia agresja wyznacza u Łoźnicy rytm codziennego życia. Ten film zostaje nie tylko w pamięci, ale także w trzewiach.

Dramat, Niemcy/Ukraina/Holandia 2010, reż. Siergiej Łoźnica, wyk. Viktor Nemets, Vlad Ivanov, Maria Varsami.