Rozbiłeś bank podczas gali Nagród Polskiego Kina Niezależnego im. Jana Machulskiego...

Kuba Czekaj:

Nie ja to powiedziałem, ale trochę tak wyszło.

Młode kino - czytaj więcej

„Ciemnego pokoju nie trzeba się bać" to już film z przeszłością. Od czasu premiery w 2010 roku dostał parę nagród. Liczyłeś ile?

Myślę, że ponad dziesięć... Ale "Twist & Blood" dostało więcej.

Teraz dołączyło do tych wyróżnień pięć statuetek. Jak odebrałeś werdykt OFFowej Akademii Filmowej?

Jako potwierdzenie, że to co robię, ma sens. Że znajduje swoich odbiorców. Pracuję właśnie nad pełnometrażowym debiutem i bardzo przyda mi się energia, której doświadczyłem dzięki tym nagrodom.

Jaką historię opowiesz nam w pełnym metrażu?

Wciąż szlifujemy scenariusz. Trudno powiedzieć, kiedy skończymy. Nie mam też w głowie konkretnych aktorów, ale na pewno bohaterem będzie dwunastoletni chłopiec.

Kolejny raz wprowadzisz dziecko na plan. Dlaczego?

Po pierwsze czuję, że w takiej sytuacji mam trochę większe możliwości – kreacji rzeczywistości i bohaterów. Opowiadania o dorosłych częściej się weryfikuje. Przy wyobraźni dziecka nikt nie jest w stanie powiedzieć, że coś jest niemożliwe. Po drugie dobrze mi się z dziećmi pracuje. Czuję wielką frajdę.

Pewnie masz młodsze rodzeństwo?

Skąd, jestem jedynakiem. Może więc to jakaś forma rekompensaty braku siostry czy brata. Musiałbym się położyć na kozetkę u specjalisty, by to zostało gruntownie zanalizowane.