Dożył sędziwego wieku – zmarł w 2004 roku mając 96 lat. Francuski dokument został zrealizowany na trzy lata przed jego śmiercią i prezentuje nie tylko jako mistrza fachu, ale i niebanalnego człowieka.
Henri Cartier-Bresson jest twórcą koncepcji tzw. decydującego momentu, który - uchwycony na zdjęciu - wyrażać miał kwintesencję danej chwili.
Z wykształcenia był malarzem i filozofem, choć najbardziej znany jest z fotografowania, którym zajął się na początku lat 30. XX wieku.
- Czuję się jak wieczny uciekinier – wyznaje w filmie Cartier-Bresson.
I trzeba dodać – człowiek niepokorny. W filmie opowiada, że jako młodzieniec zakomunikował swojej matce walczącej o zamknięcie burdeli: „Droga mamo, tam są rozmowy ciekawsze niż w domu", a także że woli się spowiadać dziwkom niż księżom.
Pierwszą wystawę miał w 1932 roku w Julien Levy Gallery w Nowym Jorku i nie zachwyciła ona jeszcze krytyków. Jeszcze przed wojną nauczył się pracy z kamerą i pracował jako asystent Jeana Renoira. W czasie wojny należał do francuskiego ruchu oporu, był więźniem wojennym.
Zobacz zwiastun filmu "Henri Cartier-Bresson. Po prostu miłość"
W 1947 roku współzakładał słynną agencję fotograficzną Magnum.
Wspomina w filmie, że nigdy nie przepadał za podróżami i wyjazdami, choć lubił być przez dłuższy czas w jakimś kraju, by go obserwować. Spędził m.in. trzy lata na Wschodzie. Uwieczniał tam świat swoją Leicą, a filmy od razu wysyłał do Paryża, albo atelier w Mombaju.
- Nie obchodził mnie efekt, przede wszystkim lubiłem oddawać się radości fotografowania – wyjaśnia Cartier-Bresson. - Wrażliwość, poczucie geometrii, szósty zmysł – albo się to ma, albo nie. Przedkładam formę nad światło. Światło jest dla mnie jak perfumy.
Zapytany przez autorów filmu, czy można nauczyć się patrzeć, odpowiedział śmiejąc się:
- A nauczyć całować? – i dodał - Żeby wyćwiczyć oko można iść do Luwru i po prostu analizować obrazy, np. Rubensa. Jego płótna to niezła lekcja całowania, są inspirujące. W życiu liczy się jedynie miłość. Nie tylko fizyczna. Po prostu miłość. Pasja życia.
Henri Cartier-Bresson uważał, że w życiu kluczowymi wartościami są szacunek do drugiego człowieka i empatia. Uwielbiał Bacha i grał na flecie. Przestał, kiedy profesorowie doradzili mu, żeby zrezygnował, bo nie ma słuchu.
Pod koniec życia powrócił do malarstwa i rysunku.