Od 21 maja na światłoczułym ekranie ponownie zawita najbardziej nagradzany polski film. Po projekcjach odbędą się spotkania z autorem zdjęć Łukaszem Żalem oraz kostiumografem Aleksandrą Staszko.
Projekcje ze spotkaniami z kostiumografem - Aleksandrą Staszko:
- 21 V Kętrzyn (Gimnazjum nr 2, ul. Wojska Polskiego 9), godz. 18:00
- 22 V Górzno (Gminny Ośrodek Kultury, ul. Rynek 14A), godz. 18:00
Projekcje ze spotkaniami z autorem zdjęć - Łukaszem Żalem:
- 23 V Miastko (Centrum Informacji Turystycznej, ul. Dworcowa 29), godz. 18:00
- 24 V Nekla (Kościół w Nekielce, ul. Jana Pawła II), godz. 18:00
Aleksandra Staszko
Zadanie kostiumografa nie jest łatwe. Jak w pigułce musi nam opowiedzieć jak najwięcej o bohaterze. Dobry strój sprawia, że gdy tylko postać pojawia się na ekranie wiem kim jest, albo kim chce być. Takie są właśnie kostiumy Aleksandry Staszko. Ian, bohater "Imagine", ubrany w skórzaną kurtkę, motocyklowe buty i modne okulary przeciwsłoneczne od razu jawi nam się jako wywrotowiec z rockową naturą. Wyróżnia się z pośród innych mieszkańców ośrodka dla niewidomych. Z kolei sznur pereł Wandy Gruz (Agata Kulesza), stalinowskiej prokurator w "Idzie", przywodzą na myśl Margaret Thatcher co za tym idzie jej chłód i bezkompromisowość. W filmach kolorowych stroje dużo mówią nam poprzez paletę zastosowanych barw. W obrazie Pawła Pawlikowskiego Aleksandra Staszko musiała nam to wszystko przekazać poprzez zastosowanie różnych połyskliwości i matowości materiałów, ich faktur, grubości. Zgrzebna, sztywna jak z magla koszula nocna Idy (Agata Trzebuchowska) jest zupełnie inna niż delikatny i "lejący się" szlafrok jej ciotki. Generalnie stroje młodej nowicjuszki są sztywne, z surowych materiałów, jakby miały spełniać rolę osłaniania ciała. Wanda z kolei ubrana jest nie tylko tak, by podkreślić urodę i swój status (futro, jedwabna chustka), ale też by czerpać przyjemność z tego, co ma sobie dlatego jej ubrania są miękkie, otulające. Najważniejsze jest jednak żeby aktor był ubrany a nie przebrany. Kiedy spojrzymy na aktorów w strojach stworzonych przez Aleksandrę Staszko mamy pewność, że czuli się w nich dobrze i czuli się tym, kim mieli się być.
Łukasz Żal
Chyba dawno nie było tak głośnego debiutu w Polsce, jak debiut operatorski Łukasza Żala. Zdjęcia do "Idy" są doceniane nie tylko w kraju ale i za granicą. Z pośród listy 65 nagród i nominacji aż 8 jest za zdjęcia, a wielokrotnie w uzasadnieniu wyróżnienia dla najlepszego filmu pojawia się "subtelnie i ambitnie sfotografowany". Na czym polega magia zdjęć "Idy"? Z jednej strony są one bardzo klasyczne - czarno-białe, format 4:3 charakterystyczny dla lat 60, w których rozgrywa się akcja filmu, statyczna kamera. Z drugiej strony dziwne, intrygujące i nietypowe przekadrowania. Na zbliżeniach widzimy pół twarzy Wandy Gruz (Agata Kulesza) w lewym dolnym rogu tak, jak chcielibyśmy odczytać, co myśli, wniknąć w jej oczy (już wcześniej taką bliskość z bohaterem mogliśmy zaobserwować w zrealizowanych przez niego filmach dokumentalnych jak "Paparazzi" czy "Joanna".) Szerokie plany z kolei pozostawiają dużo powietrza nad głowami (do tego stopnia, że w wersji z napisami musiały się one pojawić w górnej części kadru). Postaci stają się znikome, umiejscawiając w ten sposób człowieka wobec świata. Opowiadaną historię zazwyczaj śledzimy z daleka, kiedy to możliwe jesteśmy blisko bohatera. Obserwujemy, podążamy ale jednak nie uczestniczymy. Trochę jak Tomek (Olaf Lubaszenko) podpatrujący Magdę (Grażyna Szapołowska) w "Krótkim filmie o miłości" Krzysztofa Kieślowskiego.