Takie oświadczenie złożył dziś w Dumie minister przyrody Jurij Trutniew. Kombinat Bajkalski wybudowany w latach 60-tych minionego stulecia od początku zatruwał unikalny ekosystem Bajkału. Szczególnie szkodliwe było wykorzystanie chloru oraz spuszczanie ścieków.

Walka o zamknięcie przestarzałego kombinatu trwa w Rosji od dziesięciu lat. Najaktywniejszy jest tu Greenpeace. Bajkał został wpisany na listę światowego dziedzictwa. W 2001 r rosyjski rząd zatwierdził listę zabronionych działalności na terenie Ekologicznej Strefy Jeziora Bajkał. Znalazła się wśród nich „produkcję celulozy, papieru i kartonu”. Dopiero w 2008 r prywatny właściciel — spółka „Kontinental Menadżment” Olega Deripaski (51 proc.) oraz skarbu państwa (49 proc.) zainstalował w fabryce zamknięty obieg wody i odstąpiła od użycia chloru do wybielania celulozy.

W listopadzie 2009 r sąd w Irkucku wprowadził w kombinacie leżącym nad samym jeziorem w mieście Bajkalsk procedurę upadłościową. Syberyjski gigant jest zadłużona na ok. 50 mln dol. Jednak w styczniu Władimir Putin podpisał rozporządzenie wyłączające produkcję kombinatu z listy działalności zabronionych nad Bajkałem. Decyzję motywował dobrem 17,5 tys. mieszkańców Bajkalska, z których większość pracuje w kombinacie i spółkach-kooperantach. Do dziś rosyjski rząd nie wie, gdzie znajdą zatrudnienie po likwidacji fabryki.

Ekolodzy ożywienie gospodarki okolic Bajkału widzą w rozwoju turystyki i związanych z nią gałęzi przemysłu, takich jak produkcja pamiątek, żywności z miejscowych surowców, szczególnie ryb, jagód i grzybów. Tam znaleźliby zatrudnienie byli pracownicy kombinatu.

Według oceny Banku Światowego zamknięcie celulozowni kosztować ma Deripaskę i Kreml ok. 175-225 mln dol.