Reklama

Okiem prezesów

„Rzeczpospolita”, publikując Listę 500 największych firm w Polsce, od 13 lat wnosi ważny wkład w budowanie świadomości znaczenia wielkich przedsiębiorstw w gospodarce

Publikacja: 19.04.2011 19:32

Michał Zdziarski

Michał Zdziarski

Foto: Fotorzepa, Robert Gardziński Robert Gardziński

Red

Michał Zdziarski

W świecie gospodarczym małe bywa piękne, ale duże jest duże i ma swoją wagę w oddziaływaniu na cały system. Niewypłacalność dwóch największych w Polsce banków, na Liście 500 zajmujących pozycje 12. i 15. pod względem przychodów, oraz związana z tym reakcja łańcuchowa dotycząca setek tysięcy podmiotów gospodarczych spowodowałyby dramatyczne zmiany wszystkich najważniejszych wskaźników ekonomicznych: poziomu PKB, produktywności, inwestycji, zatrudnienia czy zadłużenia państwa. Wywołałyby konieczne zmiany w polityce pieniężnej, fiskalnej i znaczące przemiany społeczne. W Polsce jest to na szczęście zjawisko hipotetyczne, ale w stawianej nam niedawno za wzór rozwojowy Irlandii ma dziś swoje bardzo realne, odczuwane przez obywateli skutki.

Fundamentalne znaczenie firm

Ekonomiści najczęściej analizują zagregowane wskaźniki koniunktury, traktując firmy jak czarne skrzynki, do których nie warto zaglądać. Jest symptomatyczne, że nagroda Banku Szwecji nazywana ekonomicznym Noblem została przyznana Ronaldowi Coasowi po 54 latach od napisania artykułu, w którym postawił on fundamentalne pytania o naturę działania i przyczyny istnienia firm. Tyle lat musiał czekać ekonomista na uznanie środowiska, że rozumienie istoty firmy jest w ekonomii zagadnieniem fundamentalnym.

Dynamika PKB, produktywności, stopa bezrobocia, inflacji czy zadłużenia są do dziś znacznie częściej komentowane niż praktyka działania przedsiębiorstw czy struktury instytucjonalnej gospodarki. Skala światowego kryzysu wywołanego bankructwem dwóch quasi-państwowych banków hipotecznych w USA zwraca jednak uwagę, że kwestie kondycji firm, oceny ich efektywności, ryzyka, celów, nadzoru i struktury praw własności nie powinny być pomijane w analizach gospodarki.

Kwestie kondycji firm nie powinny być pomijane w analizach całej gospodarki

Reklama
Reklama

Przez ostatnie dziesięć lat zajmowałem się w ramach The Conference Board prowadzeniem projektów badań największych przedsiębiorstw działających w Polsce, na Węgrzech i w Czechach w obszarach takich, jak innowacyjność, restrukturyzacja i optymalizacja kosztów, zarządzanie talentami i rozwój kluczowych pracowników, outsourcing czy dostosowanie strategii firm po wejściu do UE. Uczestniczyłem też w pięciu edycjach badania The CEO Challenge™ realizowanego w Polsce przez zespół pod kierunkiem prof. Krzysztofa Obłója. Od ubiegłego roku odpowiadam merytorycznie za realizację The CEO Challenge™ na całym świecie, co pozwala mi odkrywać nowe horyzonty dzięki prowadzeniu wywiadów z prezesami firm w tak różnych gospodarkach, jak Chiny, Indie, USA, Irlandia, Szwajcaria, Wielka Brytania, Niemcy, Francja i Holandia.

Świat pełen wyzwań

Zaproszenie do kapituły Listy 500 „Rzeczpospolitej" ekonomisty zafascynowanego strategią i analizą mikro, jeśli jest to trafne określenie dla firm mających większe obroty od niejednej gospodarki narodowej mierzonej wskaźnikami makro, traktuję jako szansę przedstawienia obrazu procesów ekonomicznych widzianych z innej perspektywy.

Na początek zajrzyjmy wspólnie do czarnej skrzynki, aby się dowiedzieć, co prezesi polskich firm z Listy 500 traktują jako najważniejsze wyzwanie strategiczne i na ile jest to oryginalny pogląd w stosunku do wyników światowego badania. W Polsce dzięki współpracy z dziennikiem „Rzeczpospolita" i Amerykańską Izbą Przemysłowo-Handlową uzyskaliśmy zwrot 8 proc. ankiet wysłanych do szefów 500 największych firm. Badanie sondażowe, w którym pytano prezesów o najważniejsze wyzwania i strategie radzenia sobie z nimi, zostało przeprowadzone między listopadem 2010 i styczniem 2011 r.

Prezentowany rozkład wyborów wskazuje, że dominującym wyzwaniem strategicznym prezesów największych przedsiębiorstw działających w Polsce jest wzrost firmy – jako najważniejsze wybrało je 52 proc. uczestniczących w badaniu. Zdecydowanie mniej popularna jest koncentracja strategii w trzech kolejnych obszarach: optymalizacji kosztów, relacji z klientami oraz marce i reputacji firmy, które wskazuje niewiele ponad 10 proc. badanych. Pozostałe zagadnienia: ciągłości i ekologii, wykorzystania potencjału ludzkiego, innowacji i regulacji rządowych, są marginalnie ważne dla pojedynczych spośród badanych firm. Ekspansja międzynarodowa i relacje z inwestorami w ogóle nie pojawiły się w spektrum strategicznych wyborów prezesów wiodących firm w Polsce.

Wyniki sondażu świadczące, że liderzy przedsiębiorstw są nastawieni na wzrost, muszą cieszyć. Dalszy rozwój gospodarczy Polski nie będzie możliwy bez kilku przedsiębiorstw, które dorosną do konkurencji w lidze światowej, awansując z zestawienia „Rzeczpospolitej" na światową listę „Fortune".

Powodzenie tysięcy mniejszych podmiotów i całej polskiej gospodarki zależy od tego, czy w Polsce powstaną firmy zdolne do międzynarodowej ekspansji gospodarczej w znaczącej skali. Ciekaw jestem, dla jak wielu prezesów firm znajdujących się dziś na Liście 500 wzrost firmy oznacza dążenie do osiągnięcia ważnej pozycji w międzynarodowej konkurencji. I ilu to się uda. Wydaje się, że powinno to być nie mniej ważnym przedmiotem troski ekonomistów i polityków niż analiza procentowych zmian bezrobocia czy kwartalnych wahań wskaźnika PKB. Miałbym większe zaufanie do polityków fotografujących się z drużyną prezesów polskich firm globalnych niż do tych, którzy występują na tle mapy przedstawiającej procentową różnicę wskaźnika PKB.

Reklama
Reklama

Jak znaleźć własną drogę

Ranking światowy różni się od polskiego w kilku wymiarach. Po pierwsze, widać większe zrównoważenie strategicznych priorytetów prezesów firm. Podobnie jak w Polsce wzrost firmy najczęściej jest wybierany jako najważniejsze wyzwanie strategiczne, przy czym w Polsce wyboru tego dokonało 52 proc. badanych w stosunku do 38 proc. w badaniu międzynarodowym. Trzy kolejne wyzwania wskazują na odmienną perspektywę liderów. Dla 12 proc. badanych prezesów znalezienie i wykorzystanie potencjału ludzkiego jest najważniejszym wyzwaniem strategicznym (w Polsce 3 proc.), dla 11 proc. kluczowym wyzwaniem są regulacje rządowe (w Polsce 3 proc.), a dla 9 proc. innowacje (w Polsce 3 proc.).

Warto się zatrzymać nad opisanymi różnicami między priorytetami prezesów polskich firm i ich odpowiednikami w badaniu światowym. Firmy polskie i nasza gospodarka wydają się grzęznąć pomiędzy niskokosztową konkurencją przedsiębiorstw chińskich, indyjskich, ukraińskich, rumuńskich czy tureckich oraz wysoko przetworzoną, technologicznie zaawansowaną konkurencją firm dysponujących uznanymi globalnymi markami, najczęściej pochodzącymi z krajów Europy Zachodniej, USA i Japonii. Dominują one w zestawieniu 500 największych przedsiębiorstw „Fortune", w których lider Listy 500 „Rzeczpospolitej" PKN Orlen zajmuje 398. pozycję i jest jedyną polską firmą w zestawieniu.

Gdzie w zaciskającym się klinie między tanimi, ekspansywnymi wytwórcami i wyposażonymi w zasoby liderami mogą się wpasować polskie firmy? Na to pytanie muszą odpowiedzieć ich prezesi, decydując o strategicznych priorytetach i polityce rozwojowej. Większość prezesów w Polsce wydaje się wybierać dyscyplinę kosztową raczej niż innowacje i nastawienie na klientów bardziej niż na rozwój potencjału ludzkiego organizacji. Wzrost firmy bez koncentracji na innowacjach i talentach wydaje się zamierzeniem krótkotrwałym i obronnym. Wskazuje, że pytania o granice dalszego wzrostu i potencjał rozwojowy polskiej gospodarki mogą się stać dramatycznie istotne w nadchodzących latach.

Spółki córki do zadań lokalnych

Warto od razu zaznaczyć, że dylemat, czy warto dążyć do wielkości w skali międzynarodowej, dotyczy potencjalnie mniej niż połowy prezesów przedsiębiorstw notowanych na Liście 500. 231 firm w zestawieniu wytwarzających 48 proc. wartości sprzedanej to podmioty zależne firm międzynarodowych, najczęściej oddziały dużych koncernów globalnych. Ich strategie są w zasadniczym zakresie definiowane poza Polską i adaptowane do warunków lokalnych. Spójny wybór dążenia do wzrostu rynku, minimalizowania kosztów i koncentracji na relacjach z klientami dobrze oddaje mandat, jaki mają menedżerowie takich oddziałów. Ich potencjalne terytorium działania jest zwykle ograniczone do lokalnego rynku bądź realizowania fragmentarycznych zadań i procesów globalnych powierzonych przez centralę.

Rola oddziałów firm międzynarodowych jest jednak istotna dla potencjału ekspansji firm polskich ze względu na tzw. spillover effects – przekazywanie wiedzy, doświadczenia i technologii przedsiębiorcom, którzy współpracują i konkurują ze światowymi liderami na lokalnym rynku.

Co z narodowymi czempionami?

Pozostała połowa firm dzieli się na te, których właścicielem jest państwo bądź samorządy, i na podmioty z przewagą właścicieli prywatnych. Firmy, w których dominującym właścicielem jest państwo bądź samorządy, stanowią 13 proc. analizowanej populacji, ale ich udział w przychodach całej 500 sięga 30 proc. Co pewien czas dyskutujemy nad ewentualnością powstania wielkich firm na bazie przedsiębiorstw, w których dominującym właścicielem pozostaje państwo bądź samorządy. Wbrew dogmatycznym twierdzeniom niektórych ekonomistów kwestia, czy warto tworzyć narodowe czempiony, nie jest jednoznaczna. W pierwszej dziesiątce największych firm świata na liście „Fortune" są chińskie Sinopec, State Grid i China National Petroleum. Rosyjski Gazprom kontrolowany przez państwo jest najbardziej zyskowną firmą świata w zeszłorocznym zestawieniu „Fortune". Rola narodowych czempionów nie jest pozbawiona ryzyka, ale kiedy inne kraje aktywnie włączają się w międzynarodową konkurencję, brak odpowiedniej reprezentacji polskich firm stwarza systemowe ryzyko dla całej gospodarki.

Reklama
Reklama

146 firm w zestawieniu „Rzeczpospolitej" to przedsiębiorstwa prywatne, których udział w całości sprzedaży firm notowanych wśród 500 największych utrzymuje się od dziesięciu lat na stabilnym poziomie 21 proc. Należy mieć nadzieję, że z grona tych firm wyłoni się kilku liderów regionalnych, a potem światowych rankingów. Wiele z nich okrzepło na lokalnym rynku, którego dynamiczny wzrost w najbliższych latach stoi pod znakiem zapytania. Dążenie prezesów do wzrostu firmy będzie oznaczać dla nich konieczność zwiększenia międzynarodowej konkurencyjności i postępującej ekspansji na zagraniczne rynki wobec zanikania możliwości wzrostu na lokalnym rynku. Dotychczasowa skala zagranicznych inwestycji bezpośrednich polskich firm prywatnych jest co prawda niewielka, ale doświadczenia już zdobyte przez pionierów umiędzynarodowienia mogą i powinny być wykorzystywane przez ruszających na gorzej znane terytoria.

Plusy na przyszłość

Przy bardzo wielu kwestiach instytucjonalnych, które nakazują sceptycyzm co do perspektyw powstania w Polsce firm globalnych, kilka czynników napawa optymizmem. Pierwszym jest struktura demograficzna dająca firmom luksus dostępu do młodych, wykształconych, kulturowo i technologicznie gotowych do pracy w otwartym świecie ludzi, których nie ma w tej skali żaden innych kraj europejski.

Drugim jest pokaźna grupa stosunkowo młodych menedżerów, którzy po kilkunastu latach zdobywania doświadczeń w międzynarodowych koncernach rozumieją, na czym polega zadanie zbudowania globalnej korporacji.

Trzecim jest rosnący potencjał Warszawskiej Giełdy Papierów Wartościowych jako regionalnego centrum finansów, które stwarza szanse pozyskania kapitału potrzebnego do światowej ekspansji. Mam nadzieję, że część prezesów znajdzie formułę wykorzystania tych zasobów i drogę, która pozwoli ich firmom występować w zestawieniu „Rzeczpospolitej" i „Fortune". Z niecierpliwością czekam na kolejne listy 500 i rozmowy o strategicznych wyzwaniach polskich firm.

dr Michał Zdziarski jest wykładowcą na Wydziale Zarządzania Uniwersytetu Warszawskiego i dyrektorem The Conference Board w Europie Środkowej

Ekonomia
KGHM optymalizuje zagraniczny portfel
Ekonomia
Apelują do Orlen Termika. Chodzi o zamówienia dla dostawców spoza UE
Ekonomia
PGE odstąpiła od ważnej umowy. Naliczono wysokie kary
Ekonomia
Polscy liderzy w Davos w czasie Światowego Forum Ekonomicznego
Ekonomia
Od danych do decyzji, czyli transformacja i AI w biznesie
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama