Rz: Kiedy zawirowania na rynkach przełożą się na sferę realną gospodarki?
Maja Goettig:
Do tej pory polscy producenci mogli rekompensować ewentualny ubytek zamówień z zagranicy popytem z Polski. Na ten fenomen wskazywały ostatnie dane dotyczące wskaźnika menedżerów logistyki (PMI). Trwające perturbacje na rynkach mogą nieco ograniczyć konsumpcję. Część osób będzie zmuszona kupować mniej z uwagi na wysoki kurs franka i wyższe raty kredytu. Ci, którzy stracili na giełdzie, także będą się ograniczali. Złe nastroje i niepewność powodują wstrzymanie się od konsumpcji i nowych inwestycji w firmach. Kryzys uprawdopodobnia scenariusz wolniejszego wzrostu.
Czy polski rząd może temu zaradzić?
Po ostatnim kryzysie poprzedni rząd zdecydował się podnieść gwarancje depozytów, wprowadził nowe możliwości ratowania banków. Obecnie polska gospodarka jest relatywnie silna i inwestorzy to dostrzegają, kupując polskie obligacje. Na pierwszym planie jest dziś ścieżka schodzenia z deficytem i konsolidacja budżetu. Możemy pokazać, że zarządzamy finansami odpowiedzialnie. Ważne, aby ekipa, jaka wyłoni się po wyborach, miała podobny priorytet. Złym pomysłem byłoby wspieranie z budżetu grup poszkodowanych przez kryzys.