Korespondencja z Berlina
Jako jeden z najważniejszych kierunków, które w przyszłości mogą się znacznie przyczynić do redukcji emisji dwutlenku węgla, uczestnicy debaty wskazali badaną obecnie technologię CCS, czyli wychwytywania i podziemnego magazynowania CO
2
.
– To jeden z priorytetowych tematów, zarówno dla USA, jak i Unii Europejskiej – powiedział w Berlinie unijny komisarz ds. energii Guenther Oettinger. Dodał, że współpraca międzynarodowa na rzecz zbadania CCS jest bardzo ważna.
Przypomniał, że w tym tygodniu Komisja Europejska przyjmie dokument o nazwie „Energetyczna mapa drogowa 2050". Jednym z jego założeń jest właśnie wykorzystanie technologii CCS w energetyce węglowej.
– To ważne zarówno dla przemysłu, jak i dla klimatu – podkreślał Oettinger, tłumacząc, że CCS musi odgrywać rolę w dekarbonizacji sektora energetycznego, ale też być atrakcyjny dla inwestorów. Przyznał jednak, że warunkiem wykorzystania tej technologii na skalę przemysłową jest sukces programu pilotażowego, który obejmie instalacje demonstracyjne. – Powinny powstać do 2015 r. – powiedział Oettinger. Budowa instalacji pilotażowych jest współfinansowana przez Brukselę.
Europa da przykład?
Polski wiceminister gospodarki prof. Maciej Kaliski powiedział w Berlinie, że teraz jest czas trudnych wyborów dla Europy, także w kwestiach energetyki. – A przecież rozwój cywilizacyjny determinuje właśnie energia – podkreślił w swoim wystąpieniu Kaliski.
Dodał jednak, że niskoemisyjne technologie dają gospodarkom potencjał wzrostu. – A węgiel dalej będzie odgrywał dominującą rolę w światowej gospodarce – podkreślił.
Z najnowszych danych wynika bowiem, że zasoby węgla kamiennego wystarczą przynajmniej na 200 lat, a brunatnego na 300 lat. To dużo, zważywszy na to, że światowe zapasy ropy i gazu szacuje się średnio na 40 – 60 lat. Jest jeszcze energetyka atomowa, ale po katastrofie w japońskiej Fukuszimie np. Niemcy podjęły decyzję o zamknięciu swoich siłowni jądrowych.
– W 2030 r. 44 proc. światowej energii i tak będzie pochodzić z węgla – powiedział Kaliski, przywołując dane wzrostu konsumpcji tego paliwa z 6,7 mld ton w 2010 r. do prognozowanych 9 mld ton w roku 2030.
Przypomniał, że polska polityka energetyczna do roku 2030 również zakłada, że to właśnie z czarnego złota będzie się dalej produkować najwięcej energii (obecnie z węgla kamiennego produkujemy ok. 60 proc. energii elektrycznej, a z brunatnego ok. 30 proc.).
Wiceminister gospodarki podkreślił, że polska jako drugi co do wielkości w UE producent węgla kamiennego powinna rozwijać badania nad czystymi technologiami węglowymi. Jego zdaniem to zarówno potencjał CCS, jak i możliwość zgazowania węgla: zarówno podziemnego, jak i naziemnego, bo przy tym procesie emituje się znacznie mniej CO
2
niż przy klasycznym spalaniu surowca. Podkreślił także, że moce węglowe, które będą powstawały, muszą mieć coraz większą sprawność – dzięki temu będą zużywać mniej węgla, a to także ograniczy emisję gazów cieplarnianych.
Raport Międzynarodowej Agencji Energii ocenia, że poprawa efektywności elektrowni o 5 proc. skutkuje spadkiem emisji CO
2
nawet o 8 proc. A zainstalowanie CCS obniża jednak sprawność elektrowni.
Kaliski podkreślił więc, że to właśnie jedno z wyzwań prowadzonych obecnie badań. Dodał, że innowacje muszą być wprowadzane tak, by nie zmniejszyć konkurencyjności Unii Europejskiej. Tłumaczył, że do wspólnych wysiłków muszą dołączyć także najwięksi emitenci CO
2
, m.in. Chiny, Indie czy Brazylia, bo w przeciwnym razie samodzielne działania UE (11 proc. globalnej emisji!) spełzną na niczym.
Jakie warunki trzeba będzie spełnić
Uczestnicy seminarium przyznali, że by CCS miał w przyszłości rację bytu, musi zostać spełnionych kilka warunków.
Jako jeden z kłopotów badań nad czystymi technologiami węglowymi wskazuje się przede wszystkim braki odpowiednich środków finansowych, kolejna sprawa to opór społeczny dotyczący podziemnego magazynowania dwutlenku węgla w specjalnych składowiskach. Nie ma też jednolitych ram prawnych. Warto dodać, że berlińskie seminarium odbywało się dosłownie chwilę po tym, jak szwedzki Vattenfall ogłosił, że wstrzymuje realizację dotowanego przez UE projektu pilotażowego CCS w Jaenschwalde w niemieckiej Brandenburgii. Jednym z podstawowych powodów jest brak zgody co do tamtejszej ustawy o CCS.
Dr Frank Umbach, szef EUCERS (Europejskie Centrum Energii i Ochrony Zasobów), i Pamela Tomski z Atlantic Concil of the U.S. Managing Partners przedstawili swoje najnowsze raporty dotyczące badań nad przyszłością CCS. Umbach podkreślił, że warunki, które trzeba spełnić, nim CCS zacznie działać na skalę przemysłową, to przede wszystkim odpowiednie zbadanie technologii, ale też rozwiązanie kwestii transportu CO
2
z miejsca jego wychwycenia do miejsca składowania.
Kolejny warunek to stworzenie odpowiednich norm prawnych, a także obliczenie wszelkich kosztów funkcjonowania tej technologii. Ostatni z warunków, ale chyba jeden z najważniejszych, to pozyskanie akceptacji społecznej dla wdrożenia nowych rozwiązań. Zwłaszcza że na razie pojawia się wiele pytań dotyczących zarówno transportowania gazu rurociągami, jak i struktur geologicznych, w jakich ma być on składowany (jak długo wytrzymają, jakie będą efekty na ziemi etc.).
Znaczenie węgla nadal rośnie
Frank Umbach przypomniał, że w latach 2000 – 2010 zużycie węgla wzrosło w skali globalnej o 48 proc.
– Ale nie tylko węgla. Udział atomu w produkcji energii zwiększył się o 7 proc., wody o 29 proc., gazu o 31 proc., a ropy o 13 proc. Ale wzrost udziału pozostałych źródeł to 210 proc. – wyliczał dr Umbach. – To pokazuje, że jednak nie tylko węgiel jest tym ważnym paliwem – dodał. Przyznał, że bez zastosowania CCS świat nie będzie w stanie obniżyć emisji dwutlenku węgla do tego stopnia, by zahamować ocieplenie klimatu o dwa stopnie Celsjusza.
Z jego raportu wynika, że by udało się zrealizować wszystkie założenia klimatyczne, to do 2050 r. powinno powstać 22 tys. km gazociągów do transportu CO
2
i w skali globalnej 3400 instalacji CCS na skalę przemysłową.
Pamela Tomski dodała, że nie należy ukrywać, iż projekty CCS są trudne, ich realizacja jest długa, ale też kosztowna, niemniej nie wolno z nich rezygnować, zwłaszcza że w miarę ich rozwoju koszty będą spadać. Z jej raportu wynika, że przy cenie baryłki ropy na poziomie ok. 100 dolarów te inwestycje są już zdecydowanie opłacalne. Podkreśliła jednak, że należy zbadać również wszelkie rodzaje ryzyka dotyczące stosowania czystych technologii węglowych – zarówno techniczne, prawne, jak i komercyjne, nim zapadną ostateczne decyzje.
Mamy problem?
– Mamy w Europie bardzo duży dylemat: czy należy wykluczyć węgiel z naszego miksu energetycznego i opierać się bardziej na drogich źródłach energii z gazu i odnawialnych źródłach energii czy skorzystać z możliwości wykorzystania węgla, ale innej, a jednocześnie zmniejszenia emisji dwutlenku węgla – mówił w Berlinie Paweł Olechnowicz, prezes Grupy Lotos i szef rady dyrektorów Central Europe Energy Partners, organizacji reprezentującej branżę paliwową, energetyczną i wydobywczą w UE.
– Niestety, nie mamy dokładnej definicji czystego węgla, ale uważamy, że jeśli użyjemy nowych technologii oraz zwiększymy sprawność elektrowni ze średnio 30 do ok. 45 proc., to docelowo jesteśmy w stanie uzyskać redukcję emisji dwutlenku węgla o 30 proc. – dodał i przyznał, że są już sygnały z energetyki o nawet 60 proc. sprawności. Ale inwestorom energetycznym powinno dać się derogacje pozwalające na osiągnięcie większej sprawności elektrowni. Olechnowicz przyznał, że sprawa CCS jest jedną z najważniejszych, ale i najtrudniejszych. Zwłaszcza że np. Austria nie zgodziła się na to, by na jej terenie powstawały podziemne składowiska CO
2
. Niewykluczone, że inne kraje europejskie będą też rozważały takie decyzje.
Dlatego zdaniem uczestników debaty podnoszenie tematu czystych technologii węglowych właśnie teraz jest tak istotne.
A co z metanem
Debata w Berlinie poruszyła także temat innego gazu cieplarnianego, jakim jest metan. A warto dodać, że jego działanie jest 21 razy silniejsze niż dwutlenku węgla.
Metan jest gazem, który m.in. towarzyszy wydobyciu węgla. Skoro tona emisji metanu odpowiada 21 tonom emisji CO
2
, to warto także zwrócić uwagę na zagospodarowanie tego gazu.
Np. w polskich kopalniach powstaje coraz więcej stacji odmetanowania, w których wychwytywany jest ten gaz, a później za pomocą specjalnych silników wykorzystywany m.in. do ogrzewania zakładów. Polskie firmy mają coraz więcej planów związanych z jego zagospodarowaniem, a tym samym zmniejszeniem emisji gazów cieplarnianych do atmosfery.
Trzeba działać
W Berlinie wszyscy byli zgodni co do tego, że trzeba działać jak najszybciej, że decyzje w sprawie czystych technologii powinny nabrać tempa i realnych kształtów. W przeciwnym razie trudno będzie liczyć, że dołączą do nich te kraje, które emitują najwięcej dwutlenku węgla, bo aby tak się stało, wszystkim musi się to także opłacać.
– W Stanach Zjednoczonych temat CCS jest obecnie bardzo ważny – przyznał podczas konferencji John Lyman, dyrektor programu energii i środowiska w Atlantic Council of the U.S. Stany Zjednoczone są jednym z największych producentów węgla na świecie (największym są Chiny – tam wydobycie przekracza 3 mld ton rocznie), ale i jego konsumentem. – Węgiel będzie miał przyszłość w kolejnych latach, ale stoją przed nami ogromne wyzwania i dlatego musimy działać w skali światowej – dodał Lyman. Przyznał, że opracowane rozwiązania muszą być kompromisem dla wszelkich systemów energetycznych.
A jak trudne jest porozumienie na poziomie globalnym, pokazał zakończony właśnie międzynarodowy szczyt klimatyczny w Durbanie, którego założeniem było wypracowanie jednolitego dokumentu mogącego w przyszłości zastąpić protokół z Kioto. W efekcie udało się przedłużyć obowiązywanie protokołu z Kioto o rok, a nowy dokument dalej będzie negocjowany. O wsparciu dla propagowania m.in. idei czystych technologii węglowych i inwestycji w nie zapewniło stowarzyszenie Central Europe Energy Partners, które otworzyło właśnie, tuż po poniedziałkowej debacie, swoje nowe biuro w Berlinie.
Czym są i co dają czyste technologie węglowe
CCS, czyli pomysł na redukcję emisji dwutlenku węgla
CCS (capture carbon storage) to wychwytywanie CO
2
i magazynowanie go pod ziemią.
To rozwiązanie będące jedną z tzw. czystych technologii węglowych, nad którymi od wielu lat trwają badania, polega na wyłapaniu dwutlenku węgla ze strumienia spalin i przetransportowaniu go specjalnym rurociągiem (podobnym do gazociągu) do przygotowanych podziemnych składowisk, które muszą mieć odpowiednią strukturę geologiczną. W Polsce mogłyby to być np. podziemne solanki (CO
2
się bowiem w nich rozpuści). Możliwe jest też magazynowanie CO
2
w złożach po ropie i gazie (stosowane już np. w Norwegii). Pierwsza instalacja w Polsce i Europie, ale służąca tylko do zatłaczania CO
2
pod ziemię, istnieje od 1995 r. na złożu gazu Borzęcin.
Instalacje CCS są teraz w fazie testowej. Do końca 2015 r. Komisja Europejska chce wesprzeć uruchomienie 12 projektów demonstracyjnych CCS, w tym w Polsce. Na sześć takich projektów KE przeznaczyła 1 mld euro. Polska do 2015 lub 2016 r. ma przygotować pierwszą pilotażową instalację, którą szykują PGE Elektrownia Bełchatów z Alstomem (będzie mogła wychwycić 100 tys. ton CO
2
rocznie, a elektrownia emituje go 29,5 mln ton na rok).
Instalacja CCS obniża jednak sprawność elektrowni – wymusza więc większe spalanie węgla na wyprodukowanie tej samej ilości energii.
Inną z czystych technologii węglowych jest zgazowanie węgla zarówno pod ziemią, jak i na ziemi. Nad tym także trwają badania.
Co robi CEEP
4 maja 2010 r. powstało stowarzyszenie Central Europe Energy Partners (CEEP).
Grupa polskich firm z branży energetycznej i paliwowej powołała organizację, która ma pomagać w integracji sektora energii w Europie. CEEP ma wzmocnić pozycję branży w UE. To pierwsza branżowa organizacja z Europy Środkowej mająca stałe przedstawicielstwo przy UE. Są tam jednak nie tylko polskie firmy, ale także np. New World Resources. W styczniu mają dołączyć słowacki Transpetrol oraz PGE. CEEP będzie skupiał wtedy 15 firm z czterech krajów.