Nie będę tu długo pisać o tym, że Hawe ma nowego członka rady nadzorcej (założyciela niegdyś szeroko opisywanej na łamach prasy politycznej spółki Work Service), ani że w grupie MNI coraz wyżej pnie się były poseł PO, który – podobnie jak dziś prezes MNI – miał niegdyś przygody z organami ścigania.
Wspomnę tylko, że nadszedł czas dla politycznej karuzeli stanowisk i powyborcza miotła wymiotła z branży ludzi, którzy mieli dokończyć prywatyzację ostatnich na poły państwowych telekomów.
Zaledwie w ostatnią środę z funkcji zrezygnował Tomasz Zadroga, prezes PGE, do której należy kontrolny pakiet akcji Exatela, jednej z najcenniejszych i najefektywniejszych firm telekomunikacyjnych pozbawionych wciąż prywatnego kapitału (nie licząc Kredyt Banku i Getin Noble Banku, które mają szczątkowe pakiety akcji).
Czy rozpoczęta przez Zadrogę sprzedaż Exatela zostanie dokończona, czy przerwana, po to aby od A do Z czuwał nad nią nowy prezes? Obstawiam, że to drugie. Tak samo, jak obstawiam, że nowy minister ds. transportu nie dokończy procedury prywatyzacyjnej TK Telekom, a co najwyżej rozpocznie własną.
W ostatnim tygodniu zaczęły się też poważne zmiany w Polkomtelu, operatorze sieci Plus, chyba właśnie od ciężaru polityki – przynajmniej częściowo - uwalnianym. Czy to zmiany na gorsze, czy na lepsze – będę mogła ocenić dopiero z czasem. A właściwie nie ja, tylko banki, które są teraz Wielkim Ministrem ds. sieci Plus.
Czy były minister łączności Krzysztof Kilian (PO) po opuszczeniu najwyższego piętra w biurowcu na ul. Postępu w Warszawie, gdzie mieści się siedziba Polkomtela, znajdzie posadę godną swoich ambicji intelektu – nie wątpię. Tak, jak i nie wątpię, że nie najgorzej potoczy się zawodowa kariera Bogusławy Matuszewskiej. Chociażby dlatego – przepraszam pani wiceprezes – że kobiet w polskim biznesie jest ciągle mało. A szczególnie w telekomunikacji, w czym utwierdził mnie tłum garniturów i krawatów ojców historycznej transakcji: sprzedaży Polkomtela.
Ale basta o szczytach władz. Dużo bardziej niż losy wierchuszki powinny zastanawiać losy osób, które stanowiły przez lata małe trybiki telekomunikacyjnego przemysłu. Nie dla wszystkich wszak nadchodzące Święta będą beztroskie, jeśli – będą.
Przepraszam – drugi raz w tym krótkim tekście, tym razem za filozoficzną refleksję: jest bezpieczniej, gdy praca, to praca, a życie, to życie. Państwo na pewno wiecie co mam na myśli. To na ten temat jest druga część tego tekstu. Tej nie opublikuję.