Polska gospodarka w 2014 roku powinna już wyraźnie przyspieszyć. Według prognoz wzrost PKB może wynieść blisko 3 proc. Jednocześnie niskie stopy procentowe sprawiają, że ludzie wycofują oszczędności z lokat bankowych i wpłacają je do bardzo zyskownych w ostatnich miesiącach funduszy akcji. Poprzez fundusze środki te trafiają na giełdę, wspierając wzrost cen akcji. Jednak eksperci przestrzegają, że im więcej osób twierdzi, że na giełdzie można łatwo zarobić, tym paradoksalnie ryzyko związane z taką inwestycją jest większe. Przejawia się to coraz częstszymi i gwałtowniejszymi korektami na rynku akcji.
I z takimi sporymi wahaniami kursów (dużą zmiennością) na giełdzie będziemy prawdopodobnie mieli do czynienia w 2014 r. Dlatego osoby o słabszych nerwach, źle znoszące informacje o spadkach indeksów giełdowych, już teraz powinny pomyśleć o stopniowej sprzedaży akcji, których kursy są znacząco wyższe niż w chwili zakupu. Wycofane w ten sposób pieniądze można na pewien czas ulokować bezpieczniej, np. w dobrze zarządzane fundusze stabilnego wzrostu.
Tomasz Hońdo, analityk Quercus TFI, uważa, że obecnie akcje nie są już tanie. W 2014 r. może dojść do wzrostu inflacji i zaostrzania polityki pieniężnej na świecie oraz w Polsce, czyli innymi słowy do podnoszenia stóp procentowych. A takie warunki makroekonomiczne raczej nie sprzyjają dużym zwyżkom na rynku akcji. W naszym kraju dodatkowym ryzykiem będzie rozpoczęcie demontażu OFE.
– Hossa będzie tracić wigor oraz łatwiej ulegać korektom. Prawdopodobnie będzie to już wyraźnie widoczne na przełomie pierwszego i drugiego kwartału 2014 r. – mówi Tomasz Hońdo.
Co inwestorzy powinni wobec tego zrobić? Osoby, które nie boją się ryzyka, mogą jeszcze przez kilka miesięcy utrzymać obecny udział akcji w portfelu, przy założeniu, że wybrali dobry fundusz akcji lub mają dobrze wyselekcjonowane spółki.