Reklama

Koniec hossy na giełdzie w przyszłym roku?

Przyszły rok może być gorszy dla akcji niż obecny. Nie ma też co liczyć na atrakcyjne zyski z obligacji czy lokat bankowych.

Publikacja: 12.12.2013 01:26

Koniec hossy na giełdzie w przyszłym roku?

Foto: Bloomberg

Polska gospodarka w 2014 roku powinna już wyraźnie przyspieszyć. Według prognoz wzrost PKB może wynieść blisko 3 proc. Jednocześnie niskie stopy procentowe sprawiają, że ludzie wycofują oszczędności z lokat bankowych i wpłacają je do bardzo zyskownych w ostatnich miesiącach funduszy akcji. Poprzez fundusze środki te trafiają na giełdę, wspierając wzrost cen akcji. Jednak eksperci przestrzegają, że im więcej osób twierdzi, że na giełdzie można łatwo zarobić, tym paradoksalnie ryzyko związane z taką inwestycją jest większe. Przejawia się to coraz częstszymi i gwałtowniejszymi korektami na rynku akcji.

I z takimi sporymi wahaniami kursów (dużą zmiennością) na giełdzie będziemy prawdopodobnie mieli do czynienia w 2014 r. Dlatego osoby o słabszych nerwach, źle znoszące informacje o spadkach indeksów giełdowych, już teraz powinny pomyśleć o stopniowej sprzedaży akcji, których kursy są znacząco wyższe niż w chwili zakupu. Wycofane w ten sposób pieniądze można na pewien czas ulokować bezpieczniej, np. w dobrze zarządzane fundusze stabilnego wzrostu.

Tomasz Hońdo, analityk  Quercus TFI, uważa, że obecnie akcje nie są już tanie. W 2014 r. może dojść do wzrostu inflacji i zaostrzania polityki pieniężnej na świecie oraz w Polsce, czyli innymi słowy do podnoszenia stóp procentowych. A takie warunki makroekonomiczne raczej nie sprzyjają dużym zwyżkom na rynku akcji. W naszym kraju dodatkowym ryzykiem będzie rozpoczęcie demontażu OFE.

– Hossa będzie tracić wigor oraz łatwiej ulegać korektom. Prawdopodobnie będzie to już wyraźnie widoczne na przełomie pierwszego i drugiego kwartału 2014 r. – mówi Tomasz Hońdo.

Co inwestorzy powinni wobec tego zrobić? Osoby, które nie boją się ryzyka, mogą jeszcze przez kilka miesięcy utrzymać obecny udział akcji w portfelu, przy założeniu, że wybrali dobry fundusz akcji lub mają dobrze wyselekcjonowane spółki.

Reklama
Reklama

Warto zaznaczyć, że teraz bezpieczniejsze są fundusze akcji szerokiego rynku (inwestujące zarówno w duże, jak i małe spółki) niż takie, które koncentrują się wyłącznie na małych i średnich firmach. Akcje MiŚ spółek są zdecydowanie mniej płynne. Dlatego w razie spadków na giełdzie ich ceny maleją gwałtowniej niż akcji dużych spółek. A to przekłada się oczywiście na wyniki funduszy.

Inwestorzy o mniejszej tolerancji ryzyka powinni już teraz zacząć stopniowo sprzedawać akcje, na których udało się im zarobić, i przerzucać środki z giełdy czy funduszy akcji np. do funduszy stabilnego wzrostu.

Natomiast oszczędzający, którzy w ogóle nie akceptują strat i pieniądze trzymają na lokatach bankowych, powinni teraz wybierać krótsze depozyty, do roku, lub o zmiennym oprocentowaniu. Przy rekordowo niskich stopach procentowych nie opłaca się zamrażać środków na dwa–trzy lata, gdy stawka jest stała, bo jest niemal pewne, że w tym czasie inflacja wzrośnie, a RPP podniesie stopy procentowe. W rezultacie zamiast zarobić, poniesiemy realną stratę (uwzględniając inflację). I wartość naszych oszczędności zmaleje.

– W okresie niskich stóp procentowych i w początkowej fazie ich wzrostu zdecydowanie lepiej wybierać krótkoterminowe depozyty i później odnawiać je na nowych warunkach. Natomiast jeśli szukamy długoterminowej lokaty, to trzeba wybrać taką, której oprocentowanie jest zmienne, a sposób ustalania odsetek jasno zdefiniowany, np. WIBOR plus marża – mówi Michał Sadrak, analityk z Open Finance.

Niezłym rozwiązaniem mogą być też fundusze pieniężne. W ich portfelach dominują papiery krótkoterminowe lub takie o zmiennym oprocentowaniu. Oznacza to, że oprocentowanie składników portfela elastycznie dostosowuje się do aktualnych warunków rynkowych i zwiększa się wraz ze wzrostem stóp procentowych czy inflacji.

Fundusze pieniężne czy obligacji uniwersalnych często część środków inwestują w obligacje korporacyjne. Wybór takiego funduszu jest obecnie dobrym posunięciem, ale lepiej sprawdzić, czy papiery korporacyjne nie dominują w portfelu; wtedy fundusz  jest zdecydowanie bardziej ryzykowny niż fundusz obligacji skarbowych.

Reklama
Reklama

Wysokie zyski z papierów skarbowych, takie, jakie były w ubiegłym roku, to już historia. W 2014 r. obligacje skarbowe nie przyniosą dużego zarobku. Jak mówi Tomasz Hońdo, ich oprocentowanie pozostaje niskie, a oczekiwanie na podwyżki stóp procentowych w dalszej części 2014 r. będzie wywierać negatywną presję na ceny obligacji na rynku wtórnym. Dotyczyć to będzie szczególnie papierów o dłuższym terminie do wykupu i stałym oprocentowaniu.

Materiał Promocyjny
Lokaty mobilne: Nowoczesny sposób na oszczędzanie
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Ekonomia
KGHM optymalizuje zagraniczny portfel
Ekonomia
Apelują do Orlen Termika. Chodzi o zamówienia dla dostawców spoza UE
Ekonomia
PGE odstąpiła od ważnej umowy. Naliczono wysokie kary
Materiał Promocyjny
ROP na zakręcie. Bez kompromisu się nie uda
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama