„W najbliższym czasie trudno byłoby to zrobić” – miał powiedzieć Xi Jinping rosyjskiemu prezydentowi Władimirowi Putinowi w czasie telefonicznej rozmowy 15 czerwca. Putin zadzwonił do Pekinu, by złożyć Chińczykowi urodzinowe życzenia.

Pierwsza o odmowie wizyty poinformowała japońska gazeta „Yomiuri Shimbun”, sugerując, że wpłynęła na nią pandemia koronowirusa. Ale Rosja 15 lipca znosi wszystkie ograniczenia, a pierwsze problemy z covidem znów pojawiły się w Chinach dopiero na początku lipca. Z powodu wykrycia 18 chorych władze częściowo odcięły od reszty kraju 13-milionową metropolię Xi’an.

Czytaj więcej

Ciepła woda w niemieckim kranie a relacje z Rosją

– To nie tak. Chodzi o to, że pewne ograniczenia z powodu pandemii nadal są w Chinach. To absolutnie normalne – tłumaczył rzecznik Kremla, niczego nie wyjaśniając.

Strach i wymówki

Obaj przywódcy ostatni raz widzieli się na początku lutego (przed inwazją Rosji na Ukrainę) w czasie zimowej olimpiady w Pekinie. Wspólnie wystąpili przeciw przyjmowaniu kolejnych krajów do NATO oraz niepodległości Tajwanu.

Do wiadomości publicznej nie wydostały się informacje o tym, czy Putin uprzedzał Xi o zamierzonym ataku. Eksperci zwracają jednak uwagę, że jeszcze jesienią ubiegłego roku Chiny skupowały na światowych rynkach ogromne ilości pszenicy (robiąc rekordowe zapasy), która teraz jest coraz trudniej dostępna z powodu rosyjskiej blokady ukraińskich portów.

Wizyta Xi w Moskwie w piątym miesiącu wojny Rosji z Ukrainą byłaby czymś w rodzaju dyplomatycznego trzęsienia ziemi

– Jasne, że odmowa (wizyty) może być interpretowana politycznie. Obecnie sanitarne środki ostrożności stały się wspaniałą wymówką – zauważył rosyjski publicysta Siemion Nowoprudskij. Ale też powszechnie jest znany paranoiczny strach Putina o swoje zdrowie. Już kilka lat przed pandemią zauważono na przykład, że na wszelkie międzynarodowe spotkania jeździ z własnym termosem, chyba bojąc się otrucia. Teraz dziennikarze odkryli, że wszyscy odwiedzający Putina muszą przejść różnorodne badania, a najchętniej odsyłani są na dwutygodniową kwarantannę.

– Od początku pandemii przywódcy państw i wysocy rangą przedstawiciele Chin i Rosji podtrzymują ścisłe kontakty przy pomocy różnych środków technicznych – zapewnił z kolei przedstawiciel chińskiego MSZ. Ale nie zająknął się nawet o tym, czy rzeczywiście Xi odmówił przyjazdu do Moskwy.

Autopromocja
Subskrybuj nielimitowany dostęp do wiedzy

Unikalna oferta

Tylko 5,90 zł/miesiąc


WYBIERAM

Wizyta przywódcy Chin w Moskwie w piątym miesiącu wojny Rosji z Ukrainą byłaby czymś w rodzaju dyplomatycznego trzęsienia ziemi. Tym bardziej że od początku pandemii Xi Jinping nie wyjeżdżał z kraju, a Putin znajduje się w międzynarodowej izolacji.

Bez rewolucji

Do tej pory jednak Pekin starał się utrzymać neutralność w wojnie. „Chiny starają się nie wykonywać gwałtownych ruchów w polityce zagranicznej, by nie pogłębiać kryzysu w stosunkach z USA i Europą” – zauważyła „Yomiuri Shimbun”, opisując rozmowę obu przywódców.

Jednak chińska neutralność jest dość szczególna. Przy okazji wszystkich głosowań w ONZ potępiających rosyjską agresję Pekin albo wstrzymuje się, albo jest przeciw, wspierając tym samym Moskwę. Również jego przedstawiciele powtarzają tezy zbliżone do głoszonych przez rosyjską propagandę, m.in. że to Zachód jest winien kryzysowi. W trakcie urodzinowej rozmowy telefonicznej Xi Jinping także „wykazał zrozumienie dla uzasadnionych obaw” Rosji o swoje bezpieczeństwo.

Pewne ograniczenia

„Eksperci sądzą jednak, że rosyjska wojna w Ukrainie pokazała ograniczenia dwustronnych stosunków. Chiny nie będą broniły Rosji na polach bitew, choć chińscy politycy odmawiają potępienia wojny” – zauważył amerykański think tank Council on Foreign Relations. Od początku wojny Moskwa i Pekin zapewniają się nawzajem o rozwoju stosunków gospodarczych. Tymczasem śladem zachodnich koncernów również chińskie (głównie elektroniczne, np. Xiaomi) opuszczają rosyjski rynek. Tyle że nic o tym nie mówią, jedynie stopniowo ograniczają przyjmowanie zamówień z Rosji. – Moskwa doskonale rozumie, że nie zdoła wymusić na Pekinie pełnego poparcia – uważa rosyjski orientalista Temir Umarow.

Czytaj więcej

Przewodniczący Dumy grozi USA odebraniem przez Rosję Alaski

Z jednej strony półtora miesiąca temu chiński minister obrony Wei Fenghe zapewnił, że Chiny nie wspierają Rosji dostawami broni. Z drugiej zaś nie wspomniał o wymianie danych wywiadowczych, szczególnie cennych dla Rosji, która ma coraz mniej działających sputników wojskowych.

Los Tajwanu

Tymczasem Kijów ponawia próby przeciągnięcia Pekinu na swoją stronę. W kwietniu minister spraw zagranicznych Dmytro Kułeba powiedział, że Ukraina zaproponowała, by Chiny zostały jednym z gwarantów jej bezpieczeństwa. Ponieważ NATO nie chce rozmawiać o przyjęciu Kijowa – zmuszone do neutralności – szuka krajów, które udzielą mu gwarancji. Nie jest jasne, jak na to zareagował Pekin.

– Wybrana przez Chiny polityka nieinterwencji zadowala nas, choć chcielibyśmy mieć przewagę w stosunkach z nimi w porównaniu z Rosją – powiedział miesiąc temu prezydent Wołodymyr Zełenski.

Dla Pekinu ważniejsi od Ukrainy są jednak jego sąsiedzi. – Chiny mogą użyć stworzonego przez Rosję zamieszania wokół Ukrainy, by nasilić działania przeciw Tajwanowi, wywołać polityczno-wojskowy kryzys w celu podporządkowania sobie wyspy – przestrzegał Dan Blumenthal z American Enterprise Institute.

Na razie cała seria chińskich (oraz chińsko-rosyjskich) prowokacji wojskowych doprowadziła do tego, że Amerykanie wysłali jeden ze swych lotniskowców z wizytą do Wietnamu, a Japonia zaczęła rozważać zwiększenie wydatków na zbrojenia.

Xi, patrząc na Ukrainę, myśli też o Tajwanie

Xi, patrząc na Ukrainę, myśli też o Tajwanie

Selim CHTAYTI / POOL / AFP