Embargo zaproponowane przez Komisję Europejską na początku maja byłby najostrzejszym krokiem podjętym po rozpoczęciu inwazji Rosji na Ukrainę i zawierałoby klauzule ochronne dla państw UE najbardziej uzależnionych od rosyjskiej ropy.

Węgry, najbliższy sojusznik Moskwy w UE, zapowiedziały, że chcą otrzymać od Unii setki milionów euro, by złagodzić koszty rezygnacji z rosyjskiej ropy. Aby UE mogła wprowadzić embargo, wszystkie 27 państw musi wyrazić zgodę na jego wprowadzenie.

- Cała Unia jest zakładnikiem jednego państwa członkowskiego... Musimy się zgodzić, nie możemy być zakładnikami - powiedział litewski minister spraw zagranicznych Gabrielius Landsbergis.

W rozmowach z dziennikarzami niewielu ministrów mówiło bezpośrednio o Węgrzech, ale Rumunia powiedziała, że to od bloku zależy, czy Budapeszt się opamięta.

Czytaj więcej

Adam Bielan: Nadal wiele państw chce robić interesy z Putinem

Węgierski minister spraw zagranicznych Peter Szijjarto oświadczył 11 maja na swoim Facebooku, że nie widać perspektywy żadnego rozwiązania.

Powiedział, że rząd premiera Viktora Orbana potrzebuje "setek milionów dolarów" dla węgierskich rafinerii, zwiększenia przepustowości chorwackiego rurociągu oraz rekompensaty dla węgierskiej gospodarki.

Jednak ministrowie UE, od Austrii po Estonię, powiedzieli, że embargo na ropę nadal będzie obowiązywać, nawet jeśli dojście do porozumienia zajmie więcej czasu.

- Ten pakiet (sankcji) zostanie przyjęty, a ropa będzie w nim uwzględniona - zapowiedziała Eva-Maria Liimets, szefowa dyplomacji Estonii, a jej stanowisko powtórzyły inne kraje, w tym Luksemburg i Rumunia. Hiszpania również poparła propozycję KE.

Autopromocja
Wyjątkowa okazja

Roczny dostęp do treści rp.pl za pół ceny

KUP TERAZ

Czytaj więcej

Niemcy wstrzymają import rosyjskiej ropy niezależnie od sankcji UE

Embargo na ropę naftową, które zostało już nałożone przez Stany Zjednoczone i Wielką Brytanię i które nastąpiłoby po pięciu rundach wcześniejszych sankcji UE, jest postrzegane jako najlepszy sposób na zmniejszenie dochodów Rosji z wojny na Ukrainie.

Szef polityki zagranicznej UE Josep Borrell zasygnalizował w zeszłym tygodniu, że poniedziałkowe spotkanie może być momentem przełomu. W poniedziałek powiedział, że robi wszystko, co w jego mocy, by odnaleźć wyjście z sytuacji.

Niektórzy dyplomaci wskazują obecnie na szczyt 30-31 maja jako moment osiągnięcia porozumienia w sprawie stopniowego zakazu importu rosyjskiej ropy, prawdopodobnie w ciągu sześciu miesięcy, z dłuższym okresem przejściowym dla Węgier, Słowacji i Czech.