– Izrael nie będzie służył do omijania sankcji nałożonych na Rosję przez Stany Zjednoczone i inne państwa zachodnie – zapewnił Lapid podczas poniedziałkowej wizyty na Słowacji. Potępił też rosyjską inwazję na Ukrainę.

Krytyka na Izrael w sprawie sankcji spadła, gdy okazało się, że oligarchowie rosyjscy, których objęły zachodnie kary, znajdują schronienie w tym kraju. Na lotnisku w Tel Awiwie wylądował w niedzielę samolot jednego z najbardziej rozpoznawalnych miliarderów związanych z Kremlem – Romana Abramowicza.

W niedzielę w Jerozolimie na murach Starego Miasta wyświetlono flagi Ukrainy i Rosji i wezwanie do modlitwy o pokój. Decyzję podjął Moshe Lion, burmistrz miasta, w którym jest siedziba rządu i parlamentu. „Idiota albo człowiek podły, albo i to, i to. Zrównał ofiarę i agresora” – skomentował Josi Melman, znany izraelski dziennikarz od spraw bezpieczeństwa, przez lata związany z lewicowym dziennikiem „Haarec”.

Po protestach oświetlenie murów zgasło.

Izrael próbował być symetrystą w sprawie wojny prowadzonej przez Władimira Putina, występując jednocześnie jako ewentualny negocjator. Ma dobre stosunki z Rosją i miał z Ukrainą. Putin uchodzi za gwaranta bezpieczeństwa Izraela, bo ma wielki wpływ na dyktatora sąsiedniej Syrii Baszara Asada. Izraelski premier Naftali Bennett odwiedził na początku miesiąca rosyjskiego przywódcę na Kremlu, potem telefonował też do prezydenta Ukrainy.

Czytaj więcej

Baszar Asad spłaca dług za uratowanie jego reżimu przez Władimira Putina

Prezydent Wołodymyr Zełenski, pochodzący z niereligijnej rodziny żydowskiej, już przed wojną liczył na mediacje izraelskie, ale Kreml odrzucił tę możliwość. Ostatnio sprawa odżyła. Ale czołowi politycy ukraińscy nie ukrywali oburzenia, że Izrael za bardzo unika odcięcia się od Rosji. Minister obrony Ołeksij Reznikow kilka dni temu powiedział, że postawa Izraela na długo zadecyduje o wzajemnych stosunkach. „Wygramy wraz z wami albo bez was” – stwierdził.

Szef dyplomacji Dmytro Kułeba, jak pisały media izraelskie i ukraińskie, przez kilka dni nie odbierał telefonu od Jaira Lapida. Łagodzić próbował prezydent Zełenski. Z jego otoczenia wyszły zapewnienia, że premier Bennett nie proponował, żeby Ukraina przystała na warunki Rosji, w tym ustępstwa terytorialne, w zamian za pokój. O takiej propozycji napisał Barak Rawid, dziennikarz czołowego izraelskiego portalu Walla i amerykańskiego Axios.

Autopromocja
Subskrybuj nielimitowany dostęp do wiedzy

Unikalna oferta

Tylko 5,90 zł/miesiąc


WYBIERAM

Zełenski zaproponował też, że wystąpi w Yad Vashem, instytucie pamięci Holokaustu w Jerozolimie. Jednak, jak podawały w niedzielę media izraelskie, odmówiono mu, bo wystąpienie miałoby charakter polityczny. Jednak Władimir Putin był przed dwoma laty głównym gościem uroczystości w Yad Vashem i uprawiał tam swoją politykę fałszowania historii. Potem instytut przepraszał, że dopuścił do przedstawiania tylko „części” faktów i nie wszystkich w odpowiedni sposób.

Poniedziałek pokazał, że symetryzm, czyli – w wypadku konfliktu, w którym zło jest jednoznacznie po jednej stronie – de facto prorosyjskość, jest trudny do utrzymania. Miały na to wpływ Stany Zjednoczone. Podsekretarz w Departamencie Stanu Victoria Nuland powiedziała w piątek, że Izrael nie powinien być „ostatnią przystanią dla brudnych pieniędzy, które finansują wojny Putina”.

Także w poniedziałek, jak podał dziennikarz Barak Rawid, minister Kułeba zapowiedział, że odbierze telefon od ministra Lapida.