Wcześniej nowy niemiecki rząd wezwał UE do nałożenia sankcji na przywódcę bośniackich Serbów, Milorada Dodika, za tę decyzję.

Głosowanie z zeszłego tygodnia w lokalnym parlamencie Republiki Serbskiej nie ma jeszcze charakteru wiążącego. Aby Republika Serbska rozpoczęła zrywanie z instytucjami państwa federalnego, konieczna jest jeszcze decyzja Senatu. Mimo to głosowanie uważa się za pierwszy krok na drodze secesji Republiki Serbskiej z Bośni i Hercegowiny - państwa federalnego podzielonego po wojnie na Bałkanach na dwa autonomiczne regiony. 

Czytaj więcej

Bezpiecznie jak w Europie: w których państwach po zmroku czujemy się najpewniej?

- Stabilne środowisko na Bałkanach stworzone 30 lat temu jest narażone na poważne ryzyko - oświadczył w tureckim parlamencie Cavusoglu. - Decyzja podjęta przez parlament Republiki Serbskiej jest groźna, błędna i sprzeczna z konstytucją - dodał.

Turcja utrzymuje bliskie więzi z Bośnią.

Decyzja podjęta przez parlament Republiki Serbskiej jest groźna, błędna i sprzeczna z konstytucją

Mevlut Cavusoglu, szef MSZ Turcji

Szef tureckiego MSZ wyrażał już niepokój z powodu głosowania w parlamencie Republiki Serbskiej w weekend, wzywając "wszystkich odpowiedzialnych za narażanie pokoju i pomyślności mieszkańców kraju, aby trzymali się konstytucyjnych i prawnych ram i podjęli dialog".

Dodik, lider bośniackich Serbów, chce odwrócenia powojennych reform w Bośni i Hercegowinie i powrotu do konstytucji z 1995 roku, co oznaczałoby większą autonomię państw członkowskich federacji Bośni i Hercegowiny.

Opozycja wobec Dodika w Republice Serbskiej alarmuje, że jego działania mogą wciągnąć kraj w kolejną wojnę.