Niemców przekonać łatwo nie było. Źródła dyplomatyczne cytowane przez „Financial Times" mówią o „trudnych rozmowach", jakie prowadzili Amerykanie tak z przedstawicielami odchodzącego, jak i nowego niemieckiego rządu. Jak ujawnił portal Axios, jeszcze kilka tygodni temu ekipa Angeli Merkel pisała do Białego Domu z prośbą, aby sankcje na konsorcjum budujące gazociąg zostały zniesione.

Jednak jak powiedział doradca ds. bezpieczeństwa narodowego Jake Sullivan, który brał udział w rozmowie Biden–Putin, zamknięcie gotowego, ale wciąż niefunkcjonującego gazociągu zostało wpisane do pakietu „surowych" sankcji, jakich może się spodziewać Kreml w razie inwazji Ukrainy. O tym z ust prezydenta USA usłyszał rosyjski przywódca.

– Jeśli Władimir Putin chce, aby tym rurociągiem popłynął gaz, nie powinien podejmować ryzyka inwazji Ukrainy – oświadczył Sullivan.

Źródła dyplomatyczne powiedziały Agencji Reutera, że „Biały Dom uzyskał zapewnienie od Niemiec, iż w razie ataku na Ukrainę Nord Stream 2 będzie nie do utrzymania".

Czytaj więcej

Brytyjska szefowa MSZ ostrzega Rosję przed "strategicznym błędem"

W trakcie przesłuchania w Kongresie na pytanie, czy Niemcy są gotowe poświęcić gazociąg, aby powstrzymać atak na Ukrainę, zastępca sekretarza stanu Victoria Nuland powiedziała: „Sądzę, że są na to gotowi. Dziś mamy pierwszy dzień funkcjonowania nowego rządu. Ale już prowadzimy z nimi intensywne konsultacje".

Do Berlina leci delegacja administracji prezydenta. Chodzi w szczególności o ustalenia, jakie działanie Putina zostanie uznane za wystarczające dla uruchomienia sankcji. Istnieje możliwość, że Putin sięgnie do taktyki z 2014 r. i wyśle na Ukrainę „zielone ludziki". Amerykanie wskazują jednak, że nowy niemiecki rząd jest bardziej chętny do przyjęcia w tej sprawie linii Waszyngtonu niż ten odchodzący. Twardą postawę w tej sprawie zajmują Zieloni. Więcej wątpliwości mają socjaldemokraci.

Ale też w myśleniu Bidena doszło do dużej ewolucji. Latem prezydent zniósł sankcje, które chciał nałożyć na konsorcjum zarządzające gazociągiem. Zrobił to dla odbudowy silnych więzi z Niemcami. Teraz jednak prezydent jest zdecydowany wprowadzić w razie inwazji Ukrainy restrykcje, które w praktyce uniemożliwią funkcjonowanie rurociągu. W tym sensie zmianę stanowiska Niemiec określa się więc nad Potomakiem jako „akademicką": niewiele zmienia, gdy idzie o los samego Nord Stream 2.

Autopromocja
Subskrybuj nielimitowany dostęp do wiedzy

Unikalna oferta

Tylko 5,90 zł/miesiąc


WYBIERAM

We wtorek Biden zdał relację z rozmowy z Putinem kanclerz Merkel (był to ostatni dzień jej urzędowania), a także Emmanuelowi Macronowi, Borisowi Johnsonowi i Mario Draghiemu. W tym gronie będą ustalane dalsze szczegóły sankcji na Rosji. Nie ma w nim jednak wyjątkowo zainteresowanej losem Ukrainy Polski. To efekt „reformy" sądownictwa podjętej przez Zbigniewa Ziobrę i Jarosława Kaczyńskiego i towarzyszącej jej wątpliwości co do przestrzegania praworządności przez nasz kraj.